Wróć do katalogu

Ćpun

Narkotyki i miłość... Historia innego życia...

shedov, opublikowano , 21 min czytania, 3,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Z jednej strony był to najszczęśliwszy okres mego życia...Z drugiej koszmar, który prześladuje mnie przez całe życie i wciąż muszę być czujna – nigdy nie wiem, kiedy przeszłość się o mnie upomni, – kiedy los znów spłata mi figla...

Zaczęło się niewinnie – jak wiele tego typu historii... Spodobał mi się chłopak... Carlos... Wysoki, szczupły, wystające kości policzkowe i mętny, nieobecny wzrok – to pociąga wiele dziewczyn, a co dopiero mówić o rozchichotanych 12-latkach... Zaczęłyśmy z koleżanką chodzić za jego paczką... W końcu ONI nas zauważyli i zaprosili do swego grona... Tak wszystko się zaczęło...

Okazało się, że spodobałam się dla Marcina – brata Carlosa... Byli od siebie zupełnie różni... Carlos miał śniadą cerę, ciemne oczy i włosy... Marcin dwa lata młodszy – blondynek o błękitnych oczach i bladej cerze... A jednak w obu z nich była jakaś siła, która przyciągała ludzi... I spokój... Szczególnie od Marcina biła aura spokoju i wyrozumiałości...

Zaczęliśmy się spotykać... Wpierw były to niewinne spotkania, herbatka, ciasteczka... Potem staliśmy się z Marcinem oficjalną parą... Zaczął się alkohol i imprezy... Trwało to trzy miesiące... I nic nie przygotowało mnie do następnego kroku... Marcin... Bardzo mu ma mnie zależało... Miał 14 lat a jednak zdawał się o wiele starszy – o wiele za bardzo doświadczony jak na swój wiek... Wiele widział i wiele rozumiał... Z pokorą i milczeniem znosił moją „miłość” do Carlosa... Nie mówił nic, na nic się nie skarżył... Tylko raz poruszył ten temat... I spytał, z kim chcę być – z nim czy z Carlosem... Wybrałam jego... Zawsze się dobrze rozumieliśmy, byliśmy zajebistymi przyjaciółmi i dużo rozmawialiśmy... Bardzo rzadko się kłóciliśmy... A jednak cały czas podobał mi się Carlos... Tak jakoś... Zresztą z nim też się zaprzyjaźniłam i rozumieliśmy się bez słów...

Byli też inni... Cortez – najlepszy przyjaciel Carlosa, Świr - zawsze na fali, Świętoszek – uważany za najlepszego ucznia w szkole a naprawdę ostry ćpun... Był Serfer – wiecznie na fazie... Różne panny, z których zapamiętałam jedynie Izkę – przez wiele lat moją przyjaciółkę... A także, Gośka która razem ze mną w to weszła... Potem poznałam Guźdźca i jego harem, jego brata Marę – chłopaka z gitarą... Był Misiek, Alfons, Zbyszek, Robak i wielu innych... Wszystko to – te wszystkie dusze siedziały we wszystkim po uszy... A wszystkich nas jednoczyła jedna rzecz... Dragi... Miłość do ćpania...

O narkotykach wie się od małych knypków – są złe i nie warto mieć z nimi do czynienia... A jednak zawsze ciągnie do tego, co dorośli określają jako „złe”... I gdy spytali czy chce powiedziałam, że tak... A Marcin nie protestował... Uśmiechną się jedynie, przytulił mnie i powiedział, że nareszcie będziemy na zawsze razem... Rozpoczęło się moje nowe życie... Rozpoczął się mój upadek...

Pierwszy raz – trawa... Pierwsza faza... Byłam przerażona... Bez powodu... A potem nagle w moją stronę zaczęła lecieć kolorowa fala, która zmieniała cały świat, wszystko i wszystkich wokół... Nie mogłam się poruszyć by od niej uciec - kiedy mnie dotknęła przeszyła mnie fala bólu... Po tym na kilka dni miałam dość eksperymentów z prochami... Tylko na kilka dni...

Impreza – miałam zmółę, nie chciało się żyć... Marcin namówił mnie bym wzięła razem z nim... Wysypał na stolik biały proszek... Wytłumaczył jak wciągnąć... Powiedział, co może się stać... I pocałował mnie we włosy... Wzięłam... I nie wiedziałam, że od tej pory jestem zgubiona... Impreza trwała aż do południa następnego dnia – dali mi jeszcze kwasy, bym lepiej bawiła... Późnym popołudniem wróciłam do domu – rodzice się nie skleili – trochę wrzeszczeli nie wiedząc, że po raz ostatni widzą mnie jako „normalna” dziewczynę...

Z czasem przyjaźń z Marcinem stała się pewnym rodzajem miłości... Kochałam go całym sercem... O ile potrafiłam kochać... Po tej imprezie zaczęłam brać codziennie... Jedzenie nie było mi potrzebne... Szybko chudłam... Zawsze byłam niska i pulchna – w ciągu zaledwie kilku tygodni zrobił się ze mnie szkielet... Rodzice powiedzieli, że dorastam... Tak bardzo nie chcieli niczego wiedzieć...

Nasze dnie mijały na imprezach... Carlos i Marcin mieli własne mieszkanie – starzy mieszkali w Belgii i co miesiąc przysyłali sporo kasy... Mieliśmy za co żyć – ja praktycznie u nich zamieszkałam... Rzadko odwiedzałam dom... Nie było tam nic, na czym by mi zależało... Nie czułam nic... Wszystko kręciło się wokół ćpania – czas szybko mijał... Wszystko było wspaniałe... I takie inne niż kiedyś... Mój świat na zawsze się zmienił...

Każdy dzień spędzałam z Marcinem, czasem znikał na kilka dni, do dziś nie wiem gdzie... Wtedy cały czas spędzałam z Carlosem... Świetnie się razem bawiliśmy... Któregoś razu spytał mnie, dlaczego jestem z Marcinem a nie z nim... Nie pamiętam, co odpowiedziałam...

Moje 14 urodziny... Marcina długo nie było... Ze dwa tygodnie... Spotkałam go w samochodzie Miśka... Siedzieliśmy z Marcinem z tyłu i on patrzyła na mnie takim zachwyconym wzrokiem – pełnym miłości... Tak się cieszyłam, że wrócił, że znów jest ze mną...

Jako prezent dostałam i dragi zabrali mnie na „poważną” imprezę... Same porządne ćpuny... Dzieci z dobrych domów wcale nie przypominający tych „telewizyjnych” ćpunów – zwykli ludzie.

Bawiliśmy się tam dwa dni... Rodzice się już chyba przyzwyczaili, bo już nawet na mnie nie krzyczeli... Zapytacie pewnie o szkołę... No cóż... Czasem chodziłam czasem nie... I strasznie się opuściłam... Ale tym się nie przejmowałam... Nie dochodziło do mnie nic poza moją nową „rodziną” i prochami... Na tej imprezie poznałam Grześka i Andrzeja - ale o nich potem...

Wróciłam do domu... Kiedy w końcu wstałam z łóżka siostra zrobiła mi kawał i zamknęła w pokoju... A ja dostałam drgawek-po raz pierwszy byłam na głodzie... Skakałam przez okno z wysokości prawie pierwszego piętra nie pamiętam, co było dalej... Obudziłam się u Marcina z opaską na ręku z nim samym u boku-skąd wzięła się dziura w mojej ręce? Nikogo to nie interesowało...

Wtedy zdałam sobie sprawę, że jestem uzależniona... Nie dochodziło to do mnie póki się dobrze bawiłam... Byliśmy młodzi i szczęśliwi... A ja głupia... Brała wszystko, co mi dawali w końskich dawkach... Byle do przodu... I przeżyć kolejny dzień...

Wszystko zaczęło sypać się po pierwszej kłótni... Rozmawiał z Carlosem w łazience... Siedziałam na pralce, a on na wannie... W pewnym momencie Carlos zerwał się, zaczął mnie całować i powtarzać, że jestem tylko jego... Pech chciał, że wtedy wszedł Marcin... Wybiegł z domu tak jak stał... Pobiegłam z nim... Oboje boso, z błędnym wzrokiem... Jakoś go udobruchałam i wróciliśmy do domu-na znak zgody mieliśmy się bratać krwią...

Byłam już wtedy wiecznie na haju... Wieczna faza, duże dawki, organizm wysiadał i dobrze znosił już wszelkie gówna... Miałam prawie 15 lat i uważałam i uważałam się za niezwykle dorosłą... Dopiero potem okazało się jak bardzo się myliłam... Nie cofnę jednak czasu i nigdy nie zmyję jego krwi z moich rąk... Niczego nie zmienię...

Przyłączył się do nas Serfer – był już na wykończeniu – od ostateczności dzieliły go tylko miesiące... Rozcięliśmy kciuki i przyłożyliśmy wszyscy trzej do siebie...Wtedy życie podarowało mi kolejną szansę...

Marcin czuł się co raz gorzej... Wyglądał co raz gorzej... Ani się obejrzeliśmy mdlał nam i tracił siły... Poszliśmy do lekarza, gdy tylko ręce się pogoiły i nie było ran – Marcin wkuwał się teraz w stopy... Zrobiliśmy badania krwi – ja i on... Inaczej na nic by się nie zgodził...

Nie wiem, czemu to on... Tylko on... Wiele później nad tym myślałam i do niczego nie doszłam... Wiem tylko, że w tamtych czasach los nie mógł mi zadać większego ciosu niż strata Marcina...Wtedy opuścili nas Bogowie...

HIV... Taką postawiono diagnozę dla Marcina... Kiedy Serfer zrobił sobie badania wyszło, że on też jest chory... Jednak u niego było bardzo zaawansowane stadium... Nie wiem jak to się stało, że Marcin zachorował a ja nie... I chyba się tego nie dowiem...

Mądrzejszy... Pogodził się z losem i nie użalał nad sobą... To on nas pocieszał... I próbował zeswatać mnie i Carlosa... Prawie mu się to udało... Początek maja dał mi nowe życie...

Marcin, co raz bardziej cierpiał, a ja coraz mocniej go kochałam... A on prawie nie pozwalał mi się dotykać... Szukałam wsparcia u Carlosa... Pocieszaliśmy siebie nawzajem – wiele nocy spędziłam wtulona w niego... Wiele było wspólnych poranków... Nie chcieliśmy myśleć o przyszłości i braliśmy, co raz więcej... Aż w końcu stało się to, co miało się stać...

Nie było mnie... Spędzałam weekend u babci... Byłam nerwowa i niespokojna... Wzięłam za dużo i spałam cały dzień, obudziłam się późno w nocy i chodziłam po pokoju, co jakiś czas biorąc tabletki, rano pasek, łyżka, strzykawka... I wróciłam do domu – Pierwsze kroki skierowałam do chłopaków... Żałoba...

Kiedy mnie nie było Marcin zrobił Złoty Strzał... Zostawił list... Pisał, że nas kocha, prosi o wybaczenie, modlitwę i zrozumienie... Byśmy się wspierali nawzajem i byli razem gdyż jesteśmy sobie „przeznaczeni”... Pisał, że musiał to zrobić – nie chciał umierać z dnia na dzień – przy nas chodzących wokół niego na palcach... Nie umiał tak żyć, nie chciał tak żyć... Egzystencja nie była dla niego, nie chciał tego... Prosił nas o jeszcze jedno... Byśmy rzucili prochy... Zostawili to wszystko i zaczęli „normalnie” żyć jak inni ludzie...

Marcina skremowano... Spakowano w urnę i przewieziono do Niemiec... Carlos pojechał tam wraz z rodzicami... Nawet się ze mną nie pożegnał – ostatni raz rozmawialiśmy wtedy, gdy wróciłam od babki i poszłam do nich – nie odezwał się słowem, podał list... Nie pocieszył, nie otarł łez... Rzucił mi na kolana paczuszkę, powiedział, że wystarczy mi to na jakiś czas...Potem długo milczał aż zaczął krzyczeć...

Wykrzyczał mi wtedy, że to moja wina, gdybym nie wyjechała Marcin nie odważyłby się na taki krok... Ja nie mówiłam nic... On dalej mnie oskarżał, – że byłam z nim tylko dla towaru... Wcale mi na nich nie zależało... I tym podobne rzeczy, które już dawno wymazałam z pamięci... Wychodząc powiedziałam tylko jedno zdanie: „ Mylisz się, ja go kochałam, kocham i będę kochać.” I szybko wyszłam... Nie wiedziałam, że mówię prawdę... Będę kochać na wieki...

To był maj...W szkole dość dobrze, towar był... Szprycowałam się nim aż do uporu... Dopóki nie dowiedziałam się, że…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych