Czarny Czarodziej
On nie jest aniołem, ale nie jest też duchem, tylko Złą Myślą Jakiego bOGA, znienawidzony przez Niebiańskich Opiekunów, wysłannik Pana, który zsyła karę za grzechy...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Krzywe ulice błyszczały całą gamą czerni i szarości utworzonej poprzez nieregularne kałuże i odbijające się w nich bezgwiezdne niebo, co zakrawało na istną groteskę. On szedł powoli nie zwracając uwagi na lodowatą wodę, po której przyszło mu stąpać bosymi stopami. Zatrzymał się dopiero przy wyniszczonej kamienicy na końcu alei, gdzie wysokie lampy rzucały schizofreniczne, pomarańczowe światła. Spojrzał najpierw w dół, by przekonać się, że naprawdę „Go nie ma”, a następnie w górę, gdzie w jednym z okien stał krępy mężczyzna palący papierosa. Po kilku dłużysz chwilach zgasił niedopałek i zniknął. Na jego miejscu pojawił się inny osobnik – wysoki, skrzydlaty, ubrany w kostium klauna – patrzył w Jego stronę. Chwilę trwał w bezruchu, aż w końcu dał Mu znak, że za chwilę będzie po wszystkim.
Lubił swoją pracę i lubił to, czym jest. I nawet, jeśli nie do końca był akceptowany przez inne boskie paprochy – anioły, duchy czy inne dziwy – z którymi musiał obcować to i tak był zadowolony. W końcu jak na „Złą Myśl Jakiegoś bOGA” to i tak bytowało mu się całkiem nieźle.
Jednym zgrabnym ruchem wskoczył na parapet zamkniętego okna, w którym przed paroma chwilami stał klaun. Musnął szybę brudnymi, chudymi palcami i bez problemu przeniknął przez cienkie szkło. Mieszkanie było zwyczajne, panował w nim przyjemny półmrok. Na łóżku leżała mała dziewczynka, a nad jej głową stał anioł w kolorowym kostiumie. Dziecko miało na sobie białą koszulę nocną, podartą i zabrudzoną. Głowa została odchylona do tyłu, by fioletowe siniaki na szyi były dobrze widoczne. Morderca siedział przy biurku z kolejnym papierosem między palcami, wydmuchiwał kącikiem ust szare kłęby dymu. Był młody i całkiem zwyczajny, jednak w jego oczach czaiły się obłąkańcze myśli, jakieś zło, które sprawiało, że był tym, kim był. A był mordercą i podobało mu się to, co zrobił. Był z siebie naprawdę zadowolony. Dziewczynka nagle otworzyła oczy. Jej sine, drobne wargi poruszyły się a blada twarz pojaśniała. Bez trudu uniosła się i stanęła tuż przy swoim Aniele Stróżu; sięgała mu niespełna do przedramienia, a ubrana była w strój akrobatki.
Morderca dokończył papierosa, po czym zagasił niedopałek. Podszedł do ciała dziecka. Przez dłuższy czas patrzył na nie jak na jakiś wyjątkowo ciekawy eksponat. Duch dziecka wskazał na siebie samą, leżącą na łóżku. Poruszył wargami, lecz nie mógł nic powiedzieć. Młode duchy nigdy nie potrafią od razu mówić. Jej stróż rozumiał ją jednak i bez tego. Przykucał przy niej kładąc dłonie na jej chudych ramionach. - Tak kochanie, ale teraz wszystko będzie dobrze. Wziął ją na ręce otulając jednocześnie czerwoną pelerynką. Podszedł do Niego, nie lubił go i jak większość aniołów nie rozumiał, dlaczego Pan przygarnął do siebie tę istotę. Niemniej jednak cieszył się, że go widzi. - Co mu zrobisz? – Spytał. Zła myśl jakiegoś bOGA potrząsnął głową jakby zastanawiał się nad odpowiedzią. Duch dziewczynki wyraźnie nie czuł się w jego obecności swobodnie. Mocno obejmował swego opiekuna za szyję i wtulał twarz w jego ramię. Szeptała coś, co było prośbą, żeby już sobie poszli. - Nie mogę ci powiedzieć – rzekł w końcu. A po chwili dodał jeszcze – ale to będzie „Zły Cud”. Stróż odetchnął z ulgą. - Chwała Panu. - Skoro tak uważasz. Boski wysłannik skrzywił się. Mimo kolorowego makijażu nie wyglądał wcale zabawnie. Odwrócił się do Czarodzieja plecami i zniknął. „Zła Myśl Jakiegoś bOGA” został…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Monttsserat
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…