Czarny świat 2, Słońce zza chmury
Czy można zmienić odbicie w lustrze?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Spoglądałem przez brudne okno jadącego autobusu, przerażony tym co widziałem, z torbą mafijnych pieniędzy na kolanach, oddalałem się od przeznaczenia. Wiedziałem, że będą mnie szukać, że nie da się zakończyć rozdziału życia od tak, jak w książce. Łudziłem się jednak, że moja przyszłość to niezapisane kartki papieru i wszystko zależy ode mnie.
- San Francisco - kierowca przerwał donośnym głosem moje rozmyślania i spojrzał na mnie w lusterku. Dostrzegłem w jego oczach nadzieję, że może mi się uda, choć pewnie była to zwykła mina, zlitowana nad losem śmierdzącego dzieciaka.
Powoli zapadał zmrok. Wybrałem San Francisco ze względu na moją kuzynkę Rosę, mieszkającą na obrzeżach miasta. Była ode mnie starsza. W dzień studiowała, a po zajęciach pracowała do późna w barze. Nigdy jej nie poznałem, trzymałem tylko stare zdjęcie, które dała mi ciocia, jak przyjechała z wujkiem na pogrzeb taty. Opowiadała wtedy z dumą o córce, pierwszej w rodzinie, która dostała się na studia, że może kiedyś pójdę w jej ślady. Niestety przeznaczenie miało inne plany. Ale jeśli człowiek czegoś naprawdę chce i nie cofnie się przed niczym, może to osiągnąć. Wpatrywałem się w pogiętą fotografię i układałem w myślach podarte strony mojego życiorysu. To było tylko marzenie, ale od spełnienia dzieliła mnie tylko codzienność. Miałem motywację, cel i nieoczekiwanego sponsora. Czego mogłem chcieć więcej? Może, żeby nikt mnie nie ścigał?! Narzekanie nic nie zmieni! Kości zostały rzucone, słowo się rzekło, mleko się wylało, czasu nie cofniesz. Jakkolwiek byśmy się starali, nie oszukamy losu, jeśli się do nas nie uśmiechnie i nam na to nie pozwoli.
Przywitał mnie deszcz. Nawet byłem zadowolony. Ci, którzy nie kładli sie spać, schowali się, by nie zmoknąć. Puste ulice opłukiwał niebiański prysznic. Lubiłem chmury, gdy tylko się zbierały wyciągałem w górę dłonie i czekałem na krople oiczyszczenia. Nie zawsze nadchodziły, ale byłem cierpliwy. W końcu doszedłem do znanego z opowieści baru. Już na pierwszy rzut oka widać było, że ciociunia trochę koloryzowała. Była to tania speluna dla dziwek i meneli, nie elegancki lokal, ale nie oceniajmy książki po okładce. Może ciężko o pracę w tym mieście.
- Czego młody chcesz? – zatarasował wejście bramkarz nawet nie patrząc w moją stronę. Nie sprzedajemy tu mleka, nie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kriss18
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…