Wróć do katalogu

Czarodziej ( Rozdział szósty )

Zapraszam do przeczytania poprzednich rozdziałów.

kondor, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Piątek był dniem, w którym Amanda dopracowała całą sprawę nieszczęsnej łodzi do końca. Teraz mogła już śmiało stanąć przed sądem będąc pewna swojej wygranej. Zaczęła też robić notatki dotyczące innej sprawy, którą zostawiła jej odchodząc Iwona. Termin był wyznaczony na połowę grudnia więc miała trochę czasu. Dziś od rana zabrała się za domowe porządki. Posprzątała dokładnie całe mieszkanie, poprzesadzała kwiaty i zadzwoniła nawet do mamy. Założyła czerwoną, krótką spódniczkę, ale po chwili postanowiła zmienić ją na siwą, dość długą a zarazem wąską sukienkę z dzianiny. Jeszcze tylko fryzura. Usiadła przed lustrem i zaczęła modelować włosy.

*****

- Martusiu, mam do ciebie prośbę. – Tak, tatusiu. – Nie mam pojęcia jak się ubrać – powiedział zrozpaczony Dawid. – Ubierz się ładnie – poradziła dziewczynka. – To wiem, ale co mam założyć? Martusiu, jesteś kobietą, wię mi coś doradź. Za godzinę wychodzimy z domu. – Spodnie już mam – wskazała ręką na czarne spodnie wyprasowane na kant. – I co jeszcze? - O ta koszula tatusiu – Marta trzymała w ręku siwą, lekko błyszczącą koszulę. – Myślisz, że to pasuje? - Wiesz co? Załóż jeszcze pod szyję sznurek. – Co takiego? - No, ten sznurek, którego nie umiesz wiązać – próbowała wytłumaczyć dziewczynka. – Aha! Chodzi ci o krawat. – No właśnie. – Który? - Ten w paski. Albo nie, ten w gwiazdki. Dawid założył to, co wybrała mu Marta i sam nie mógł uwierzyć, że naprawdę wygląda bardzo elegancko. – Tatusiu, nie zapomnij o butach – powiedziała Marta trzymając w ręku jego czarne zawiązywane pantofle.

*****

- Gdzie usiądziemy? - Może tam przy oknie – wskazała ręką Amanda. – Martusiu, tu mam taką książeczkę z obrazkami deserów. Wybieraj jakie chcesz – zwróciła się do dziewczynki gdy tylko usiedli przy stoliku. – Amando, ty ją za bardzo rozpieszczasz – powiedział z uśmiechem Dawid. – Ale zaraz. Martusiu, gdzie masz misia? - No właśnie. Zapomniałam – zmartwiła się Marta. – To nic. Dla misia kupimy coś słodkiego po drodze. Mam nadzieję, że się na nas nie obrazi. Dawid patrzył na Amandę z podziwem. Ta kobieta ma jednak podejście do dzieci. – I opowiem mu co zjadłam – dodała dziewczynka. – Więc co mam zamówić? – zapytała Amanda widząc kelnera idącego w ich stronę. – Ja bym chciała spróbować wszystkiego – powiedziała Marta. – Martusiu, to jest niemożliwe – wtrącił Dawid. – Czemu nie? – zapytała przekornie Amanda. – Co państwo sobie życzą? - Życzymy sobie po jednym deserze każdego rodzaju. – Ale ich jest czternaście – powiedział zdziwiony kelner. – Tylko? – zapytała poważnie Amanda. Dawid patrząc na nią o mało nie wybuchnął śmiechem. Marta zaś była szczęśliwa jak chyba nigdy dotąd. – A co podać do picia? - Myślę, że do takiej degustacji najlepsza jest niegazowana woda mineralna. Co wy na to? – zapytała Amanda. – Oczywiście, że woda – poparł ją Dawid. Wody mineralne tylko trzy i na koniec degustacji poprosilibyśmy jeszcze dwie małe kawy naturalne – dodała Amanda. Kelner skierował się w stronę bufetu, kiedy Dawid zwrócił się do Amandy: - Ty chyba oszalałaś? - Dlaczego? A właśnie. Zapomniałam zamówić dla ciebie obiecanego ponczu z sokiem malinowym. – Amando, proszę. Starczy tego, co już zamówiłaś. – Oczywiście, że nie – powiedział śmiejąc się Dawid. Ich rozmowa toczyła się na luzie. Co jakiś czas Marta wtrącała zdanie na temat nowego deseru. Rozmawiali o wszystkim. Popołudnie było naprawdę wspaniałe. Kelner co parę minut przynosił nowy deser. Tak minęły im całe trzy godziny. – Ja już nie mogę – powiedziała Marta. – Ja też. – I ja – powiedział Dawid trzymając się za brzuch. – Amando, czy możemy zabrać te babeczki dla misia? - Oczywiście Martusiu – odpowiedziała Amanda. Do ich stolika podszedł starszy pan z siwą, równo przyciętą brodą. – Witam państwa bardzo serdecznie. Jestem właścicielem restauracji. Pierwszy raz trafili mi się tak wspaniali klienci jak państwo. Byłbym wdzięczny gdyby przyjęli państwo ode mnie drobny upominek za skosztowanie wszystkich moich deserów. Amanda spojrzała na Dawida i po chwili na Martę. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni. Po chwili do ich stolika podszedł kelner, trzymając w ręku kolorowe pudełko przewiązane czerwoną grubą wstążką. – To dla państwa – postawił pudełko na stole. - Co to jest? – nie wytrzymała Marta. – Torcik czekoladowy z bitą śmietaną. – Dziękujemy – powiedziała z uśmiechem Amanda. Wszystkie desery były naprawdę wspaniałe – oznajmił Dawid. – Obiecuję, że będziemy pana częstymi gośćmi – dodała Amanda płacąc rachunek. – Zaczyna padać – zauważył Dawid. – Czy ktoś ma parasolkę? Najedliśmy się tyle słodkiego, że boję się abyśmy się teraz nie roztopili – zażartowała Amanda. – Uważaj na torta – powiedziała Marta. Dawid wziął dziewczynkę na ręce. Szli dość szybkim krokiem, żartując i śmiejąc się po drodze gdy nagle ktoś chwycił z tyłu Amandę za ramię. – Dobry wieczór. Co za spotkanie – powiedziała Basia. – Dobry wieczór – odpowiedział Dawid. – Amando, nie powiedziałaś mi nic, że się znacie – oznajmiła z lekkim wyrzutem Basia. – Ja. To znaczy... – starała się wytłumaczyć Amanda. Dawid patrzył na obie kobiety nie wiedząc zupełnie o co w tym wszystkim chodzi. Stojący obok mężczyzna też pewnie nie był wtajemniczony w ich sprawy. – Dobrze, wiem. Chciałaś im zrobić niespodziankę i sama powiedzieć o pieniądzach. – Basiu! – krzyknęła Amanda. – Słuchaj. Nie będę wam przeszkadzać, tymbardziej, że rozpadało się na dobre. W poniedziałek zadzwonię do ciebie i pogadamy. Aha! Zapomniałam. Przedstawiam wam mojego męża. – Darek – mężczyzna wyciągnął dłoń w stronę Amandy a następnie przywitał się z Dawidem, po czym zapytał o coś Martę. – Dzisiaj mamy rocznicę ślubu i postanowiliśmy wybrać się gdzieś na kolację – powiedziała Basia. Amanda poczuła jak jej nogi robią się coraz słabsze a serce bije, niczym porażone prądem. Dawid również oniemiał i stał jak posąg nie mogąc się ruszyć ani wydusić z siebie żadnego słowa. – Zadzwonię do ciebie w poniedziałek – powtórzyła Basia. – Dobranoc – pierwszy odezwał się Darek. – Dobranoc – odpowiedzieli prawie razem Amanda z Dawidem. – Amando widzę, że mamy sobie jeszcze sporo do…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych