Czas zwany oczekiwaniem
Opowiadanko napisane pod wpływem wydarzeń w Iraku i przeczytanych wspomnień żołnierza biorącego w nich udział. Zaskoczyło mnie jak można znaleźć czas na tak głęboko filozoficzne dysputy w toku działań bojowych...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nawołujący do modlitwy głos muezina rozbrzmiewał świdrując powietrze. - Mógłby się zamknąć – szepnął Jimmy. – Ten jęk cholernie mnie denerwuje. - To i tak nie ma znaczenia – Garry mocniej ujął karabin. – To i tak nie ma znaczenia... Dym z rozbitego helikoptera szczypał w nosie i nieprzyjemnym posmakiem wypełniał usta. - Dobrze, że się dowlekliśmy do tego cienia. Może nie znajdą nas tutaj. - Może.. - Cholera Jimmy przepraszam. Nic się nie dało zrobić. - Daj spokój to nie twoja wina. Garry oparł się o białą ścianę domu. Leżeli w ocienionym zaułku, oddzielonym od ulicy przez spalony stragan. Naprzeciw nich znajdowało się długie, murowane ogrodzenie dwupiętrowego budynku. - Jak myślisz, znajdą nas tutaj ? - Nie wiem, nie mam pojęcia. - Niedługo powinna przybyć pomoc. - Tak sądzisz ? Jimmy wyciągnął z kabury pistolet i położył go obok siebie. - Powinna. - To dobrze. - Nawet bardzo dobrze. Musimy się trzymać razem. - Tak, to jedyne wyjście. Garry podsunął się wyżej. - Kurwa, moja noga – jęknął. - Co jest ? - Cholernie mnie boli. - Czekaj, zaraz obejrzę. - Przepraszam Jimmy, powinienem się zamknąć i dać spokój. Jimmy bez słowa kucnął przy nim. Spodnie przesiąkły krwią, więc zdjął mały plecak i delikatnie ułożył na nim nogę. - Czujesz jak dotykam ? - Nie. Czuję tylko ból. Jimmy wyjął scyzoryk i rozciął nogwakę. - Brzydko to wygląda. - Cholera – powtórzył Garry. Mijały cenne minuty. Z każdą chwilą zwiększały się szanse przeżycia. Garry Burton dobrze rozumiejąc sytuację i będąc w pełni zaznajomionym z bólem, cieszył się, że zostało mu dane szczęście trwania tu i teraz, mimo że trójka jego towarzyszy najprawdopodobniej zginęła. „Skoro przetrwałem katastrofę – myślał, - a z całą pewnością przetrwam i ten ból, to mogę mieć nadzieję, że przy takim szczęściu, zostaniemy uratowani. Nie nadaremno ma się tyle szczęścia. Może powinienem podziękować Bogu ? Są takie chwile, kiedy czuje się lęk i wtedy ludzie modlą się. Ale ja nie modliłem się od wielu lat i gdybym to zrobił teraz okazało by się, że okłamywałem sam siebie. Nie mógłbym znieść myśli, że strach mnie pokonał. Nie będę się modlił. Na pewno nie teraz. Być może kiedyś podziękuję opatrzności za łaskę. I będzie to szczere, bez przymusu i strachu. Ale nie teraz. Teraz muszę się skupić na przetrwaniu. Jak przetrwam to zastanowię się nad tym. Na pewno się zastanowię.” Jimmy zręcznie obandażował mu nogę. Poczuł pewną ulgę, ale ból wciąż był męczący. Nie mógł zmienić pozycji, więc leżał bezruchu wpatrując się w błękitno białe niebo. - Burton ? - No ? - O czym myślisz ? Mógłby mu opowiedzieć o tym wszystkim. Mógłby ślicznie opowiedzieć o Bogu i wierze, ale nie miałoby to sensu. Przecież to tkwiło tylko w nim. Ukazanie tego na zewnątrz rozerwałoby jakąś tajemniczą, mistyczną energię, która znajdowała się w czymś co wierzący nazywają duszą. - W sumie to o niczym – odpowiedział. – Ale czasem jak tak myślę o niczym to wydaje mi się, że myślę o wszystkim - Chyba wiem o co chodzi. Jimmy odłożył karabin. Spojrzał czy jest wystarczająco blisko by móc go chwycić w razie potrzeby i przymknął oczy nasłuchując. ] - A ty jak się masz ? – zapytał Garry. - Nieźle. Tylko mi łapska zdrętwiały od tego żelastwa. - Tak bywa. - Ładnie się wpakowaliśmy. - Cieszę się, że żyjemy. - Ja też. Ciekawe co z chłopakami. - Może i im się udało. Nawet drobna iskierka nadziei nadawała słowom pocieszenia rzeczywistego wymiaru. Kiedy tkwi się po uszy w takim bagnie należy utrzymywać nadzieję. Za żadną cenę nie można dopuścić zwątpienia. Zwątpienie równa się często zaprzestaniu walki. Gdy trwa wojna zaprzestanie walki to klęska, a żołnierz nie może przystać na klęskę. Nawet taką, która tkwi tylko w jego sercu. Obowiązkiem żołnierza jest walczyć. Kiedy trzeba musi on walczyć nawet z samym sobą. To najtrudniejszy z obowiązków, ale skrzętne jego wypełnienie zawsze prowadzi do zwycięstwa i jest to najwspanialsze z możliwych zwycięstw. - Nienawidzę tego – powiedział Jimmy. - Czego ? - Oczekiwania. Zawsze na coś się czeka. Kiedy o tym myślę nienawidzę całego życia. - Nie lubię jak tak mówisz. To mnie wcale nie pociesza. - To nie miało ciebie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dymitr
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…