Czasy Mroku Prolog + Rozdział 1
Jestem początkującym pisarze, szczerze to moja pierwsza praca, czekam na komentarze i opinię czy się nadaje. Opowieść opowiada o grupie ludzi walczących z demonami dla dobra ludzkości. Mierzą się oni z brutalną otaczającą ich rzeczywistością.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Prolog
Dzień jak dzień, wszystko działo się jak zawszę, samochody jeździły ulicami, ludzie chodzili na zakupy, do pracy lub do domu. Nikt nie przejmował się tym co się dzieję. Wiara w Boga powoli upadała. Chodzi o wiarę jaką reprezentował dzisiejszy kościół, jaką reprezentowali teraźniejsi ludzie. Ta wiara nie była dobra, chodź czasem zdarzały się wyjątki. Ludzie modlili się nie z chęci kontaktu z Bogiem lub z potrzeby jaką odczuwali, lecz dlatego iż tak robili wszyscy. Myśleli, że codzienne lub co niedzielne pójście do kościoła, stanie jak słup na mszy pomaga im dostać się do nieba. Lecz Bóg nie był tak płytką postacią, częściej dopuszczał do swojego królestwa ludzi, którzy nie próbowali go wysławiać na każdy możliwy sposób, nie uczestniczyli w każdej mszy. Zaś codziennie próbowali pomagać nie odwracali się na krzywdę innych, a kościół odwiedzali bardzo rzadko, zaś nie którzy prawie w ogóle. Z czasem Bóg, dopuszczał do swoje królestwa coraz mniej osób, zaś czyściec jak i piekło powiększało swoje królestwo...
Rozdział 1 Prolog końca
- Kochanie! Kochanie! - krzyczał średniego wzrostu mężczyzna o dość potężnej posturze - Tak, tak, wiem... Już wam daje obiad - odpowiedział kobieta drobnej postury, właśnie wstająca z krzesła i gasząca papierosa w popielniczce. Dom był... Może to złe określenie, mieszkanie. Mieszkanie było dość sporę ale i tak za małe na pięcioosobową rodzinę, oraz dwa psy. Było dość ładnie umeblowane, posiadało dość spory salon, dwa pokoje i sypialnię. Mężczyzna usiadł na krześle obok dużego stołu w kuchni, miał on siwiejące po bokach włosy, ale nie wyglądał starzej niż 50 lat. Spojrzał na swoją kruchutką żonę o blond włosach która właśnie nakładała na talerze porcję obiadu. - A gdzie chłopaki? - spytał mężczyzna. - Chyba w pokojach, krzyknij, że jest obiad powinni się wyłonić - odpowiedziała. - Max, Michael, Rei'uuuś - krzyknął mężczyzna wyraźnie przesładzając imię ostatniego chłopaka, po chwili zniżył głos i powiedział do żony - stanowczo za długo siedzą przy komputerach. Kobieta prychnęła, co dało mężczyźnie do zrozumienia, że lepiej się więcej nie odzywać bo niedługo może stać się niewesoło. Po chwili do pokoju weszło dwóch chłopaków, obydwaj obcięci na koło 6mm. Usiedli przy stole i przywitali się z ojcem, mieli około siedemnastu i piętnastu lat. Poczekali chwilę po czym wzięli swoje porcję i z powrotem wrócili się do pokoju. - Ostatnio zaczęli nas olewać.... - powiedział ze smutkiem w głosie - Taki niewdzięczny los rodzica - kobieta wzięła ostatnie dwa talerze i usiadła przy stole - A gdzie Rei? - Dobra idę go poszukać. Mężczyzna wyszedł z kuchni i udał do się do pierwszego pokoju po lewej, wiedział, że syn często tam się bawic, wsadził rękę do kieszeni spodni, tak jak by czegoś szukał. - Rei, Rei.... Gdzieee jesteś!? - krzyknął wesołym głosem, po czym powoli otworzył drzwi do pokoju. Szyba w drzwiach była przezroczysta więc nie otwierał drzwi z całych sił, lekko je uchylił i wszedł do środka, udając, że nie widzi chłopca, który chowa się za ścianą. Stanął na środku pokoju i zaczął mówić, swój codzienny monolog. - Gdzieś się on podział, ach to łobuz.... A miałem dla niego prezent, chyba będę musiał dać sąsiadowi - wtedy chłopak złapał ojca za nogę. - Tu jestem, akuku ! -krzyknął z uśmiechem na ustach, ojciec zaś przykucnął uśmiechnął się głaszcząc chłopca po głowie i wyjął z kieszeni małe opakowania klocków lego, jakie zawsze przynosił mu po pracy. - No chodź idziemy zjeść. Do stołu dotarli już po chwili, chłopak cały czas bawił się klockami przy jedzeniu, ale nikomu to nie przeszkadzało do póki jadł. W pewnej chwili ziemia się zatrzęsła, światło słoneczne zniknęło, wszystko spowił mrok. Było to dość dziwne zjawisko, znajdowali się w Europie, na terenie na którym nie było trzęsień, a zaćmienia słońca nikt na dzisiaj nie przepowiadał. Po chwili wszystko wróciło do normy. Nikt nie przeczuwał jeszcze jakie skutki niosło za sobą to trzęsienie, ale niedługo wszystko miało się zmienić, a pojęcie normy, znaczyć będzie zupełnie coś innego. Ten sam dzień, ten sam dom, mrok nocy powoli spowijał całe miasto. Od trzęsienia ziemi coraz częściej można było słyszeć syreny policyjne. Ojciec rodziny zabronił wychodzić dzieciom z domu, o to samo prosił żonę. Miał dziwne przeczucie, że lepiej będzie zostać w mieszkaniu. Swoje orędzie przekazał w bardzo oficjalny sposób wiec nawet dzieci nie odważyły się sprzeciwić. Wiedzieli, że tata rzadko się denerwuje, zawsze to mama była tą złą, ale wiedzieli też, że denerwowanie ojca zawsze źle się kończy. W pewnym momencie do drzwi mieszkania ktoś zaczął pukać. Kobieta wstała z fotela zostawiając papierosa w popielniczce, podeszła do drzwi i spojrzała przez judasz. Stukanie do drzwi było coraz gwałtowniejsze, po drugiej stronie zobaczyła sąsiada. Był to wysoki młody mężczyzna niedawno się wprowadził, mieszkał sam i był policjantem, przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Kobieta powoli przekręciła zamki i otworzyła drzwi, w progu natychmiast pokazała się nogą mężczyzny i słychać było głos: - Pomocy! -krzyknął -Pomo.... -zaczął krzyczeć, ale w tym momencie wydał niesamowity ryk po czym osunął się na ziemię. Wszyscy wyskoczyli z pokoi, nawet mały Rei pokazał się za ojcem lekko wychylając głowę. Ciało mężczyzny osunęło się na ziemie, a za nim można było ujrzeć, dziwnego szarego stworka, o długich mokrych kruczoczarnych włosach, szpiczastych ustach oraz cofniętej dolnej szczęce z której…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Xanxus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…