Wróć do katalogu

Czerwona bransoletka

Moje pierwsze opowiadanie o ED, głównie dla dziewcząt z ED.

galizelle, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Śnieg pachniał. Był zmrożony, błyszczący i oślepiająco jasny. Wiązka latarnianego światła odbiła się od kilku płatków, wysyłając zakodowany komunikat. Dwoje oczu zerkało na ten tajemniczy śnieg, a stopy osoby, która te oczy niosła, wbijały puch w lodowaty i zgłuszony grunt.

– Zima przyszła nam – powiedziała cichutko dziewczyna i widok zasłoniła powiekami.

– Zima przyszła – odparł stanowczy męski głos.

Musiał to być mężczyzna wysoki, piękny i grecko zbudowany. I taki zresztą był. Bez kolczyka w uchu – jednym albo drugim, bez długów i trosk. Bezimienny. W kieszeni płaszcza brzęczało mu kilka krajowych monet. Tych z orzełkiem.

– Zima przyszła – powtórzyła posłusznie dziewczyna i wcisnęła zmarznięte ręce w skórzane rękawiczki.

Byłaby tak pewnie szła przed nim parkową aleją, ukazując mężczyźnie swoją szczupłą – Mickiewicz i Orzeszkowa powiedzieliby – kibić, gdyby nie jakaś myśl, nakazująca się jej zatrzymać. On zrobił to za nią, wyczekując usprawiedliwienia. Odwróciła się młodą, drobną twarzą do niego i z trudem przywołała uśmiech na, niegdyś niebrzydką, buzię.

– Wiesz… – zaczęła niepewnie, a z jej ust wydobył się krystaliczny dymek. – Ten śnieg przypomniał mi o czymś…

Bezimienny zmarszczył czoło, a starannie ogolona twarz czekała ciągu rozpoczętego zdania.

– Przypomniał mi, gdy zeszłej zimy nosiłam o dwa rozmiary większe spodnie… Ha, nawet buty miałam 38. Teraz mam 37 – zaśmiała się, ale nie był to śmiech szczery i beztroski.

– To chyba dobrze – rzucił swoją pełną testosteronu odpowiedź i zbliżył się, aby objąć jej talię.

Tak, zeszłej zimy tulił ją większą o co najmniej jedną czwartą. Wiedział, że czasem nie jadła, ale przy nim zawsze uśmiechała się, więc oczywistym było, że w jej życie nie były wpisane problemy. Czasami płakała przed obiadem, innym razem cieszyła się, gdy jedzony przez nią serek miał mniej niż sto kalori w stu gramach. Raczej się nie kłócili. On miał swoją pracę licencjacką i klub żeglarski. Ona zaś prowadziła spokojne życie. Robiła maturę, zbierała porcelanowe lalki. Bywało, że cały miesiąc odkładała pieniądze do skarbonki, a potem kupowała dopinane pasma jasnych włosów albo perukę… Uważał to za słodkie. Ciągle żuła gumę; najczęściej z zamkniętymi ustami, bo wtedy żołądek nie wypełniał się powietrzem. Ach, no i ta jej czerwona bransoletka z dziwacznego materiału. Na stałe, na zawsze. Ale, gdy teraz uważnie jej się przyjrzał i obraz ten skonfrontował z widokiem sprzed roku, zauważył znaczną różnicę. Zapadnięte policzki, blada skóra i czerwony nosek. Musiało jej być bardzo zimno.

– Czy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych