Część III: Matematyka
kilka słusznych refleksji, które trafią pewnie głównie do palaczy;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedział na parapecie okna na klatce schodowej. Tuż obok, po przekątnej, znajdowało się okno jego własnego pokoju. Zawsze włączał muzykę i otwierał okno, żeby słuchać, paląc. Nigdy nie palił w swoim mieszkaniu, nie lubił zapachu papierosów, osiadającego smutkiem na ścianach, pokrywającego szarą farbą powierzchnie mebli. Myślał o barmance w którejś z odkrytych niedawno knajp. Zdawał się być ciekawym zjawiskiem, jak wszystko, co wymyka się prostej matematyce. Jej ciało było równie zgrabne, co toporne. Krągłości poprzecinane były wrogimi liniami prostymi. Boska geometria grzechu, symetrie zarażone nieuchwytnymi anomaliami. Twarz miała taką, jak cała reszta. Uroczy uśmiech i ostre, proste rysy. Nic tu ze sobą nie współgrało, a jednak kłuło jego świadomość pewną zjawiskowością. Siedział przy barze i po prostu na nią patrzył. Nie czuł potrzeby odezwania się, nie miał ochoty nawiązywać kontaktu. Jak melodia, która traci urok, gdy nauczysz się ja grać. Patrzył tylko i czekał, aż spojrzy na niego. Robiła to często. Ich twarze znajdowały się kilkadziesiąt centymetrów od siebie, naznaczone bliznami myśli. Uśmiechy, szczere i niewymuszone, przemykały od jednej twarzy do drugiej. Jednak nie było w tym żadnych emocji, tylko pewna życzliwość. Wyglądał na pijanego, w rzeczywistości był bardzo pijany. Zdążył przyzwyczaić się do tego stanu na tyle, by nauczyć się kontrolować wszelką spontaniczność i wylewność. W jego odczuciu to właśnie odróżniało go od przypadkowych, niedzielnych, a raczej piątkowych i sobotnich, pijaków. Obsługiwała kolejnych klientów, a on obserwował, jak linie jej ciała załamują się, prostują, naprężają, potem miękną i wypaczają symetrię brył. Czuł, że na te wszystkie linie musi istnieć jakiś wzór matematyczny. Jakieś proste równanie, jakieś pi, jakieś potęgowanie, kilka nawiasów i już. Tak samo jak na jego emocje, kontrastujące z powściągliwością. Jak odgłosy trąbki, które przez obłoki dymu sunęły w jego stronę z głośników umieszczonych w pokoju. W nich również musiała kryć się jakaś prosta arytmetyka. Nie geometria, jak w przypadku kobiet - jednak wzory na kobiety i muzykę nie mogły różnić się tak bardzo. W końcu pobudzały te same mechanizmy, prowokowały podobne emocje, z pewnymi banalnymi, anatomicznymi różnicami. Zgasił papierosa, jednak nie uważał tego posiedzenia za zakończone. Zagadnienie nie było jeszcze na tyle wyjaśnione, by móc wrócić do mieszkania i zająć się czynnościami oderwanym od wspomnianej matematyki. Od razu więc odpalił kolejnego papierosa. Jego zamiłowanie do używek, do wieczorów, do złożoności prostych relacji musiało też rządzić się pewnymi prawami. Strzepnął…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dominik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…