CZŁOWIEKA MOŻNA ZNISZCZYĆ ALE NIE POKONAĆ
To opowiadanie wydaj mi się być lekko kiczowate, ale miałam narzucony temat i wydaje mi się że dobrze go zrealizowałam. Jestem ciekawa innych opinii
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Teraz już cała publiczność zjednoczyła się we wspólnych okrzykach podziwu i przerażania. Wzrok każdego widza skierowany był ku górze, gdzie Lendez miał zaraz wykonać swój ostatni numer. Dyrektor cyrku Endoni Fernandez poczynił jeszcze ostatnie daremne próby, powstrzymania szaleńca od próby wykonania śmiertelnej sztuczki.. - Landez, zastanów się dobrze! Nie jesteś już młody, ale stary też nie! Nie możesz jeszcze umrzeć! – krzyczał Fernandez poprzez ryki tłumu i głośną muzykę – A... A na pewno nie w moim cyrku! Latarmez zaklinam cię... Nie, nie! Zabraniam ci! Tak właśnie, zabraniam ci! To jest mój cyrk i nie pozwolę ci się tu zabić na oczach pięciosetosobowej publiczności. Ale Landez był głuchy na słowa dyrektora. Podjął już decyzję. Zrobi to, albo umrze. Wspiął się szybko po piętnastometrowej drabinie. Nie myślał już o niczym. Był teraz skupiony jedynie na jednym –prawidłowym wykonaniu zadania. Nie wolno było mu popełnić błędu. Na trapezie nie było miejsca na lęki i wahania. Wszystko musiało być wykonane perfekcyjnie. Landez odepchnął się od drabiny i zaczął rozhuśtywać się na trapezie. W dole wciąż stał przerażony dyrektor cyrku. Tłum nie ustawał w okrzykach. - ...LANDEZ! LANDEZ! LANDEZ...!!! - Co on wyprawia? – spytała w przerażeniu Amelia podbiegając do dyrektora– CO ON WYPRAWIA!? Przecież mieliśmy już zejść... Nasz numer się skończył.... Niech go ktoś powstrzyma! - Teraz już nic nie możemy dla niego zrobić – powiedział Dyrektor. – Możemy tylko wierzyć, że mu się uda i modlić się o cud. - On chyba nie chce wykonać, „diabelskiego skoku”... – powiedziała niepewnie Amelia. - Najwyraźniej chce... - Ale... Dlaczego? Ćwiczy to od miesięcy i nie nigdy mu się nie udało! A teraz przecież nie ma siatek zabezpieczających... Nie rozumiem tego... To przecież niemożliwe... - Owszem możliwe. Nie znasz go tak długo jak ja, Amelio. Ja współuczestniczyłem w jego wychowaniu i wiem jaki jest uparty. Nie potrafi przyznać się do słabości. Dla niego to proste: wykona ten numer, albo zginie. - To przez jego ojca, tak? – spytała Amelia po chwili milczenia. – To dlatego tak mu na tym zależy? Chce przywołać pamięć o swoim ojcu. - To bardzo możliwe Amelio... Amelia i Fernandez spojrzeli wysoko w górę nieświadomi, że tam w czerwonych światłach reflektorów odbywa się walka człowieka ze swoją przeszłością. Aby wykonać numer Landez musiał przechylić się co najmniej siedem razy w tą i z powrotem. Zrobił to już cztery razy. Przypomniał sobie nauki u swojego ojca. Starał się przypomnieć każde słowo dotyczące „diabelskiego skoku”, jakie przekazał mu wielki Antonio Latmez. Piąte wahnięcie –Landezowi przeleciały przed oczami ostatnie tygodnie prób i treningów w czasie, których niejednokrotnie starał się wykonać diabelski skok –Nie udało mu się ani razu. Lecz wtedy miał pod sobą siatki zabezpieczające- teraz błąd oznaczałby natychmiastowe skręcenie karku. Szóste wahnięcie –przed oczami przeleciały mu nagłówki gazet z przed wielu lat: „Sukcesy Antonio i Toniego Landezów –najwięksi skoczkowie wszechczasów”, „Mistrzowski Antonio Latmez –czy syn dorówna mu wielkością?”, „Życie na trapezie wielki Antonio Latmez i syn”, „Tragiczna śmierć Antonio Latmeza przy wykonaniu skoku diabła i kontuzja jego syna przy próbie ratowania ojca”... Siódme wahnięcie –Latmez starał się nie myśleć o ojcu. Wiedział, że nie może pozwolić sobie teraz na rozproszenie. Ósme wahnięcie –Latmez nie myślał już o niczym. Teraz jego głowa stała się pełna obrazów i słów – Tych nie wypowiedzianych i tych, które już na zawsze boleśnie wbiły się w świadomość jego i bliskich mu osób. Nagle zgasły światła. W chwili gdy napięcie sięgnęło zenitu Latmez przestał być widoczny dla publiczności. W czasie tej zaledwie dwusekundowej ciemność okrzyki umilkły zupełnie. Cały cyrk zjednoczył się w milczącym napięciu. Światła znów się zapaliły. Wszyscy wodzili wzrokiem po arenie. Czy spadł? Czy jest już martwy? Ale Landez nie leżał martwy na arenie. Widniał dumnie w górze po drugiej stronie cyrku –udało mu się wykonać diabelski skok! Tak głośnych jak wtedy okrzyków cyrk Endoni Fernadeza nie słyszał jeszcze nigdy. Cała publiczność wstała ze swoich miejsc, krzycząc i gwiżdżąc, by oddać cześć mistrzowi trapezu Tonemu Landezowi. Ten z kolei wciąż huśtał się do góry nogami z zamkniętymi oczami, a przez głowę jak zacięta płyta przelatywała mu już tylko jedna myśl –„udało mi…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Małga
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…