Dalej
Miało być przede wszystkim zaskakująco. Mam nadzieję, że będzie też ciekawie i inaczej. Miłego czytania.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nastał kolejny, słoneczny dzień, gdy sobie tylko znanymi ścieżkami zawitałam do tego pięknego miasteczka. Było nieduże, spokojne. Dokładnie takie, jakich szukałam i jakie lubię. Mieszkańcy najwyraźniej pochowali się przed upałem w cieniu swych czterech ścian, gdyż ulice były opustoszałe. Pierwszy przystanek zrobiłam na tyłach sklepu spożywczego. To niesamowite, czego ludzie się pozbywają, uznając to za niepotrzebne. Resztki jedzenia, ciepłe ubrania, napoje… Okropne marnotrawstwo, ale akurat ja na tym zawsze korzystałam, więc zbytnio nie narzekam. Zjadłam połowę bułki z szynką, wyżłopałam resztki mleka z kartonu. Pychota. Następnie zaciągnęłam do kąta stary koc, ułożyłam się na nim wygodnie i zdrzemnęłam. Jak cudownie. Po kilku godzinach wstałam, przeciągnęłam się i wyruszyłam na rozpoznanie terenu. Przemykałam ciemnymi uliczkami, bawiłam się w chowanego z własnym cieniem. Przez krótką chwilę udało mi się nawet pobawić małą, kolorową piłeczką, dopóki jakiś dzieciak nie sprzątnął mi jej sprzed nosa. Nie zwrócił uwagi na mój pełen żałości wzrok. Zaraz jednak humor mi się poprawił. Weszłam do parku, który był naprawdę imponujący. Coś czmychnęło w trawie. Rzuciłam się w tamtym kierunku i przykucnęłam przy stercie zeschniętych liści. - Pst! - szepnęłam. - Nie masz po co się ukrywać, widziałam cię! - zachichotałam. Przez chwilę nic się nie działo, wreszcie pośród liści ukazał się mały, czarny nosek. - Nie zbliżaj się, bo cię pokłuję! - ostrzegł jeż, mierząc mnie groźnym spojrzeniem. - Wcale się ciebie nie boję - powiedziałam. - Lecz nie martw się, nie mam zamiaru cię dotykać. Jestem wyjątkowo wrażliwa na ból. Powiedz mi lepiej, czy mieszka tu ktoś, z kim mogłabym się zaprzyjaźnić? Jeż spojrzał z namysłem na moje białe spodnie (teraz już bardziej szarawe), czarny sweterek i ciemną czuprynkę. - To nie jest miejsce dla ciebie - rzekł i zniknął wśród gęstwiny. Zmarszczyłam nosek. Nie dla mnie? Co on może o tym wiedzieć? Weszłam z powrotem na ścieżkę, po której kręciło się coraz więcej osób. Kobiety z wózkami, dzieciaki na rowerkach, jakaś zakochana para. Nikt nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi. A jeśli już, słyszałam tylko: „Wynocha stąd!”. Unosiłam więc dumnie brodę do góry i maszerowałam dalej. Zeskoczyłam z chodnika, przebiegłam truchtem na drugą stronę ulicy i wróciłam na zaplecze sklepu spożywczego. Napiłam się wody z wiaderka. Po drzemce obgryzłam kości z kurczaka, przegryzając do spółki całkiem pokaźną porcję ryby. Oblizałam się ze smakiem, spojrzałam na wiaderko z popłuczynami, po czym przystąpiłam do toalety.
*
Odświeżona i czyściutka ruszyłam w dalszą drogę. Zapadała już powoli noc, ale nie przejmowałam się tym. Byłam przyzwyczajona do poruszania się zarówno za dnia jak i w nocy. Rozluźniona przysiadłam na skraju chodnika i wtedy usłyszałam krzyk. W pierwszym momencie chciałam uciekać, ale przecież nie mogłam tak postąpić. Ten krzyk był taki… rozpaczliwy. Z mocno bijącym sercem pobiegłam do końca budynku i wyjrzałam za róg. Na chodniku kucał kilkuletni chłopiec. W jednej ręce trzymał nożyczki, w drugiej małego, rudego kociaka. Zwierzątko zapiszczało żałośnie, gdy malec przyłożył nożyczki do jego ogona. - Zostaw ją! - wykrzyknęłam, rzucając się z pazurami na chłopca. Zaskoczony, wypuścił nożyczki z ręki. Kotek upadł na chodnik, nie poruszył się.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Pestka11k
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…