Diabolus Adulescens rozdział III
Wiem miało być więcej szczegółów, ale jakoś nie mam do tego łba:D Muszę się jeszcze poduczyć. Ps. jak myślicie te trzy rozdziały nadadzą się na długoterminówke z polaka? 3gim. Wiem że trochę długie jak na pracę domową ale ostatnia ocena w semestrze:
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pośrodku jednej z dróg do Adnol leżał młody chłopak bez górnej części ubrania, z dziwną szramą na prawym przedramieniu. Obok młodzieńca przechodziły wilki, ghule i inne ścierwo, ale żadne nie odważyło się do niego podejść. Chłopiec leżał już tak trzy dni i wciąż nie wstał, pomimo że wciąż był żywy. Nagle zaczął się podnosić, choć szło mu to bardzo mozolnie. Po około dwóch minutach wstał, chociaż był zgięty w pół. Po minucie takiego stania zaczął krzyczeć z bólu, choć raczej lepsze określenie to wyć czy ryczeć. Krzyk był tak okropny że nawet wilki, ghule i inne ścierwa co przy drodze stały, zaczęły uciekać. Potwory które pożerały żywcem ludzi, z nich krzyków nic sobie nie robiąc, przeraziły się krzyku chłopca. W końcu przestał krzyczeć, a uczucie bólu przeszło całkowicie, na jego miejsce przyszła radość i uczucie lekkości jakiego nigdy nie czuł. Po chwili zaczął biegać i skakać. Trwało to przez dziesięć minut. Później przypomniał sobie co miał zrobić. -”Powinienem zmierzać do Adnol kupić zapasy, koszulę… i konia. Cholera zgubił mi się koń.” -Chłopiec przegryzł wargę. -”A później jechać do Rotol, spotkać się z Itari, kupić miecz i przygotowywać się na samobójczą misję. Dobra trzeba sprawdzić ile mam pieniędzy” -Młodzieniec otworzył sakiewkę i zaczął liczyć pieniądze. -”Sześćdziesiąt denarów, powinno wystarczyć.” -Zerknął na przedramię, zobaczył tam dziwny czarny tatuaż przedstawiający ognisko z rogami. -Więc jednak jestem opętany. Ciekawe kiedy zacznę zabijać ludzi żeby zrobić sobie wykałaczki z ich palców. -Powiedział to na głos i zdziwił się że mówi sam do siebie, jednak coś go w tej sytuacji bawiło. -”Dobra czas iść, jest wieczór, nie chce mi się zbytnio chodzić po nocach.” Do Adnol dzieliło go dwadzieścia mil, jednak ku jego zdziwieniu pokonał tą drogę biegiem w zaledwie cztery minuty i wcale się nie zmęczył. -”Niesamowite, ta moc jest wspaniała. Pomyśleć że zaledwie kilka dni temu zazdrościłem jej temu demonowi. Chyba obejdzie się bez konia. Dobra czas iść do miasta znaleźć miejsce do spania.” Adnol było wielkim, otoczonym murem miastem. Było to jedyne miasto w cesarstwie większe od stolicy. Najbliższe mury bramy głównej wykonane były z marmuru, a sama brama z szlachetnego drewna i złota. Wysoka była na około dwadzieścia metrów. Wieże były ozdobione w znaki cechów do których należały. Po wejściu do miasta widać było trzy ulice wyglądające jak świeżo postawione. Zresztą takie wrażenie sprawiały wszystkie budynki przy dwóch ulicach tej na lewo i na wprost. Ulica na prawo była zaniedbana, budynki sprawiały wrażenie jakby zaraz miały się rozpaść, na samym środku drogi była duża kupa gnoju, na tej ulicy znajdowało się też miejskie śmietnisko, a na dodatek cała ulica otoczona była murem. Nad wejściem do ulicy wisiał szyld, chyba jedyna rzecz która sprawiała wrażenie nowej, pisało na nim: ”Orczy azyl”. -”Zabawne, więc nawet Adnol ma getta dla orków.” -Chłopiec się zaśmiał. Od wojny z orkami minęły już trzy lata i takie widoki nikogo już nie dziwiły, jednak on był wyraźnie szczęśliwy z powodu tego getta. Co prawda wolałby aby orków wieszano ale fanatycy wyręczali władzę. Nie czuł się rasistą, lubił krasnoludy, do elfów nic nie miał ale orki uważał za zwykłe zwierzęta które należy wytępić zanim one to zrobią. Spojrzał na pozostałe szyldy. Na tym na wprost pisało: “Dzielnica mieszkalno-administracyjna” , na tym na lewo: “Dzielnica handlowa”. Szukał karczmy, więc poszedł do dzielnicy handlowej. Mijał budynki cechów, warsztaty, bazary i karczmy. Każdy budynek był piękny, ale on szukał karczmy gdzie mógłby zasięgnąć języka a w tamtych karczmach było za cicho żeby ktoś tam był. W końcu doszedł do karczmy w której coś się działo. Karczma była ogromna, cała wykonana z szlachetnego drewna, co w czasach powojennych nie było uznawane za oznakę bogactwa, lecz idiotyzmu. Wystarczyła jedna pochodnia żeby cały budynek poszedł z dymem. Taras karczmy podtrzymywały dwie kolumny, Okna były ze szkła a nie z siatki co w tych czasach było żackością. Drzwi miały złotą klamkę i właśnie przy drzwiach chłopak zobaczył powód rozrzutności właściciela. Otóż przy drzwiach stało…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil szy1sw
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…