DŁUGA, CIĘŻKA DROGA Z PIEKŁA
Dywagacja nt 'a co jeśli'
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Otworzyłem oczy. Czułem się, jakbym wczoraj wieczorem wypił zdecydowanie zbyt wiele alkoholu... Jednak kiedy wytężałem pamięć... Wczoraj na pewno nie piłem. Wczoraj też miałem kaca. Czyli impreza musiała być naprawdę, naprawdę mocna. Rozejrzałem się dookoła, spróbowałem poruszyć ręką, jednak... Ze zdziwieniem dostrzegłem, że krępują mnie łańcuchy. - Co jest do cholery! – Wrzasnąłem. W sekundę później zobaczyłem coś przedziwnego. Do obskurnego pokoju, w którym siedziałem wszedł... weszło coś kudłatego. Miało trzy rogi na głowie i niewielkie nietoperzowate skrzydełka wyrastające z pleców. - Gdzie ja kurwa jestem?! Czym ty jesteś?! – Nie mogłem opanować drżenia głosu. - Uspokój się, Adamie. Jesteś w piekle. Zostaniesz tu na wieczność. Ale nie przejmuj się, to nie tak długo, jak mogłoby się wydawać. Krzyczałem przez dobrą godzinę. Gardło zdarło mi się całkowicie. Diabeł stał ciągle obok mnie, od czasu do czasu drapiąc się za rogiem, lub dłubiąc w uchu szponiastym palcem. Kiedy na chwilę zamilkłem, wyciągnął papierosa i odpalił od własnego ogona. Wyglądało to strasznie płytko, i szczerze w życiu bym nie pomyślał, że diabły są tak schematyczne i stereotypowe. Spodziewałem się raczej czegoś w stylu Constantine’a albo Adwokata Diabła. W każdym razie kiedy już nie miałem siły krzyczeć, Sodom, jak mi się przedstawił, przyjrzał mi się krytycznie. - A może chcesz stąd wyjść? – No, kurde, takiego pytania bym nie przewidział... - Jasne – odpowiedziałem natychmiast – Jak najszybciej! – W tym momencie kajdany z moich rąk opadły, a drzwi stanęły otworem. Idź, droga wolna, mówił wyraz twarzy Sodoma. Nie zwlekając ruszyłem do drzwi. Zaraz za nimi znalazłem się nagle na ulicy. Ulica Witta Stwosza we Wrocławiu, kiedyś tu mieszkałem. Zobaczyłem w blasku ulicznej latarni skinheada. Stał dumny i wyprostowany, palił szluga i co chwilę spluwał pomiędzy swoje wypastowane i błyszczące glany. Z bramy obok wyszedł młody chłopak w wojskowej kurtce, z burzą dreadów na głowie. Wiedziałem, co stanie się za chwilę. Nie miałem pojęcia, skąd, ale wiedziałem. I musiałem temu zapobiec. Rzuciłem się w stronę chłopaka w dreadach, jednak nie potrafiłem złapać go za ramię, jak planowałem. Moja dłoń przeleciała przez jego ciało. Kurwa. Wiedziałem, co zaraz nastąpi. Patrzyłem, jak skinhead podchodzi do chłopaka i uderza go w twarz. Dreadziarz jest zaskoczony, kuli się na środku chodnika. - Jebana pizda, pierdolony lewak – to mówi skin. Mówi moim głosem. Kopie chłopaka w brzuch, potem w głowę. Pluje mu na twarz. Odchodzi. Przypomina mi się, skąd wiedziałem, co się stanie. To ja, kilkanaście lat wcześniej. Miałem 17 lat, kiedy pobiłem tego niewinnego rastucha na ulicy. Nie wiedziałem, co się z nim stało. Teraz, w tym dziwacznym wspomnieniu zostaję przy chłopaku. Patrzę jak traci świadomość. Zabiera go karetka. Ginie w drodze do szpitala od obrażeń wewnętrznych. Łzy cisnęły mi się do oczu, jednak ruszyłem dalej. Ulica zmieniła się w krótki korytarz, a na jego końcu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Borth
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…