do widzenia
poranek bez zegarów
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To jest obawa przed stawaniem się starszą. Z dnia na dzień, gdy nie daje się już uciec przed czasem, patrzę coraz częściej przed siebie. Pochowałam wszystkie zegary, ale w uszach stale rozbrzmiewa ich tykanie. Tykanie, które przypomina o upływających sekundach, woda kapiąca z kranu nie wysycha, a jedynie uderza silnie o blaszane dno balii.
Oczekujemy świtu. Byłabym szczęśliwa, gdyby nie uśmiech innych. Gdyby nie głupia świadomość, że dla innych płynie ten sam czas, co dla mnie. Widzimy, że wskazówki się przesuwają i nagle obracasz się na bok, opierając brodę na moim ramieniu. Powinnam powiedzieć: „do widzenia”. Powtarzasz mi to co noc, gdy zamykam powieki, a w uszach nadal mam tykanie. Czasjużpowiedziećdowidzeniadlawizjiotwartychgardeł, a ja doskonale nie słyszę przerw między Twoimi słowami.
Mój czas upływa. Nie staję się młodsza, doskonale o tym wiesz. Chciałbyś bym była spokojniejsza, twierdzisz, że nie muszę się obawiać. Oboje wiemy, że to kłamstwo, ale ja ci tego nie powiem. Mówisz, że ci wstyd trochę, bo nie zadbałeś by wszystko było tak jak trzeba.
Nie martw się, to tylko koc. To nic, że się poplamił. To się spierze.
Słyszysz moje słowa? Mówisz, że tak ale ja doskonale wiem, że za dwie minuty nie będziesz pamiętał nic, bo zbyt intensywnie patrzyłeś na ruch moich warg. Potrafiłbymopisaćkażdąkreskęnatwojejdolnejwardze, a ja doskonale nie słyszę przerw między Twoimi słowami.
Opierasz się na moim ramieniu, a Twój niedbały zarost drapie moją skórę. Wiesz, że mam delikatną skórę, a każdy Twój dotyk jest tak szorstki i sprawia, że drżę. To nie tak, że tego nie lubię. Ale wolę, gdy nie boli.
Pragnę wyjść. Stłumić oddech w zimnym powiewie poranka, odczekać chwilę, bosymi stopami dotykać śniegu, czuć ból zimna. Zawsze śmieszyło Cię, że latem szukam gorącego piasku by poparzyć stopy, a zimą pragnę śniegu. Jesteśdziecinnagdykaleczyszpalceigłamichoinki, a ja doskonale nie słyszę przerw między Twoimi słowami.
Ścierasz chusteczką krew z moich palców. Skóra rozorana ostrą igłą rozrywa się coraz bardziej od krwi pulsującej spod niej. Opuszki pokrywają się gęstą cieczą.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil akkicaante
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…