Wróć do katalogu

Dom marzeń

Historia młodzieńca oczekującego na odmianę smutnego losu.

Erelen, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był ciepły choć pochmurny i deszczowy poranek. Wzdłuż ruchliwej ulicy, po szarym chodniku, w tą i z powrotem, szybkim krokiem mieszkańcy przemieszczali się. Każdy z nich zajęty bardzo ważnymi sprawami, spod parasola w siną dal wpatrzony. Jest to ten typ człowieka, a ostatnio namnożyło się ich wielu, dla którego przyszłość, przeszłość bądź też drugi człowiek, nie liczą się wcale. Istotne jest tylko tu i teraz, ale najistotniejszy jestem Ja.

W zwykłym szarym budynku, jakich tutaj wiele, na drugim piętrze od świata szklaną szybą odgrodzony, siedział chłopiec. Krótko obstrzyżone rude włosy niesfornie uciekały w różne strony. Z głową opartą na dłoniach nieruchomo wpatrywał się w zewnętrzny świat. W miejscu tym tkwił już od czterech godzin, niecierpliwie czegoś oczekując. Nie znaczy to oczywiście, że nawet na chwilę nie drgnął na drewnianym stołku. Wytrzymałość chłopaka jest jednak niższa niż u dorosłego, a nawet i oni musieliby po tylu godzinach nogi wyprostować.

Wyciągnął ramiona do góry, a następnie pozwolił im swobodnie opaść. Wyprostował obolałe plecy. Jednak cały ten dyskomfort był niczym w porównaniu do tego co miało się wydarzyć. Tego dnia w końcu kończył lat piętnaście! Tyle na to wydarzenie czekał. Zgodnie z dawną obietnicą, to właśnie dzisiaj do jego życia wróci bardzo ważna osobistość.

Wydarzenia z nią związane pamiętał jak przez mgłę. Mimo iż upłynęło lat zaledwie pięć, jego młody umysł wykonał heraklesową pracę aby koszmar ten co noc nie powracał. Bo któż by chciał pamiętać kłócących się rodziców i odgłos trzaskających drzwi? Mamę noszącą przez kilka tygodni ciemne okulary po jednej z wieczornych sprzeczek. Ale nawet latająca zastawa stołowa nie bolała chłopca tak jak słowa, którym mimowolnie musiał się przysłuchiwać. Rozprawa rozwodowa z smutną sędziną w wielkiej sali powodowała nieprzyjemne torsje. Z całego okresu tylko jedno wspomnienie w sobie pozostawił. Pamiętał jak jego tata ukląkł przed nim i ostatni raz przytulił. Wyszeptał że za pięć lat wróci i od tego momentu już zawsze będą razem.

Opuszczenie przez ojca domu nie przyniosło jednak długo oczekiwanego wytchnienia. Normalność nie jest czymś co sąd może odgórnie nakazać. Kochająca niegdyś matka coraz częściej zaczęła zaglądać do butelki, a dom stał się miejscem schadzek podejrzanych ludzi. Sytuacja uległa lekkiej poprawie po dwóch latach. Matka wskutek alkoholowego cugu znalazła się już jedną nogą w grobie. Przez miesiąc nie opuszczała szpitalnego łóżka, a on całe dnie trwał u jej boku. Od tamtego dnia obcy ludzie zniknęli z mieszkania, a rodzicielka swoją miłość do butelki mocno ograniczyła. Jednak w życiu nie ma nic za darmo, o czym się wtedy boleśnie przekonał.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych