Dorota
Krótka historia młodej kobiety, opisana z perspektywy czasu i punktu widzenia narratora, który doskonale ją znał.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zjedzone śniadanie skarżyło się pustką na białym talerzu tak bardzo, że Dorota szybko sprzątnęła go do zmywarki. Jeszcze słońce nie wzeszło, w pokoju panował mrok, a Marcin spał kamiennym snem, zawinięty w kołdrę. - Jakie to przykre – pomyślała, bezszelestnie podnosząc się z fotela, wciśniętego w kąt tuż przy oknie. Poszła do kuchni by z lodówki wydobyć ostatni jogurt, z datą ważności do dnia dzisiejszego. Wcisnęła się z powrotem w swoje ukochane miejsce, gdzie czuła się wolna, by patrząc na zaspaną jeszcze ulicę miasta, zjeść w spokoju deser i pozostać tam, aż do świtu. - Kiedyś chciałam nauczyć się malować – przypomniała sobie, gdy jej oczy zawisły na bladym świetle starej, stylowej latarni, oślepiając raczkujące po horyzoncie promienie słońca. – Tak bardzo chciałabym zostać tu na zawsze. Z tym widokiem przed oczyma, z tym uczuciem w sercu, które pozwala mi znajdować w sobie siłę, by przywitać dzień. Tak było każdej nocy. Dorota lubiła patrzeć na słońce, które stawia pierwsze kroki po niemych krawędziach świata. Uwielbiała utulać do snu skrzące się na niebie gwiazdy i żegnać księżyc, który towarzyszył jej w ciemności. Czasami, a tylko wtedy mogła zasnąć, burza rozrywała piękny srebrzysty atłas, a noc, którą dziewczyna tak kochała, zmieniała swoje oblicze. Deszcz, szumiąc o szyby usypiał, wiatr nosił echem szelest kół jadących samochodów po całej przestrzeni, którą obejmował. I tylko czasami, gdy błysk rozrywał ciemność, a grzmot huczał w sinej dali, noc wydawała się ciekawą. Lecz przychodził w końcu dzień. Porankiem na ulicach zaczynał rodzić się zgiełk, ludzie biegli do swych prac i szukać siebie tam, gdzie się wcale nie spodziewają być. Dorota także, budziła Marcina, który pracę zaczynał około południa, a sama wybierała się na dziewiątą. Po wyjściu z mieszkania zawsze sprawdzała kilka razy, czy niczego nie zapomniała. Nieprzespane noce odbijały się na jej twarzy z chwilą pierwszego kontaktu ze światłem dziennym. Rezultatem nocnych przemyśleń było także częste spóźnianie się na umówione spotkania, lub zapominanie o sprawach przyziemnych. Nieraz wsiadłszy do samochodu, decydowała się na komunikację miejską, ponieważ nie była w stanie wydobyć kluczyków z przepastnych czeluści swojej torby. Od spotkania do spotkania, dziesięć godzin na dobę oglądała mieszkania ze swoimi klientami. Perswadowała, nakłaniała, oprowadzała oraz sugerowała. Robiła rzeczy, których nikt jej nigdy nie nauczył. Uśmiechała się uprzejmie, znosiła humory i kąśliwe nieraz uwagi klientek, gdy ich partner skupiał na niej swoją uwagę. Dorota była piękną kobietą. Elegancka, ładnie ubrana i zawsze pewna siebie we wszystkim, co robi – to czyniło ją zawsze obiektem westchnień płci męskiej, czemu jak sama uważała, zawdzięczała pracę, którą wykonywała. Lubiła czuć się atrakcyjnie. Włosy zawsze zaplatała w warkocz francuski, dzięki czemu jej szczupła, wyraźnie zarysowana twarz nabierała większej ostrości. Zielone oczy zawsze podkreślała czarną kredką i chłodnym cieniem do powiek, a usta delikatnie muskała błyszczykiem. Uwielbiała widoczną biżuterię: duże kolczyki, korale oplecione dwa razy wokół łabędziej szyi, czy inne wyróżniające się dodatki, ale nie przesadzała. Niejedna dziewczyna zazdrościła jej gustu i gracji. Z pewnością, Dorota była piękną kobietą. Po pracy, letnimi wieczorami odwiedzała parki miejskie, gdzie zdejmowała buty, by nagimi stopami poczuć trawę. Uśmiechała się do siebie lekko i biegała po chłodnej ziemi. Niektórzy mówili, że tajemnica, drzemiąca w jej sercu, była największym magnesem, który przyciągał do niej ludzi. Nie spieszno jej było do domu. Czekały tam na nią cztery ściany, rozmawiające ze sobą echem. Puste kąty, gdzie jedynie nocą odnajdywała spokój, czy kuchnia, gdzie mówić potrafił tylko czajnik, lecz nic innego poza: Herbata gotowa, blade firanki, kołysane przez wiatr z uchylonego okna i wycieraczka tłumiąca kroki pod drzwiami. Nie lubiła siedzieć tam sama, gdy Marcin…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Phoebe Worths
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…