"Droga do Imperium"
Historia postaci do Warhammera czyli coś w rodzaju opowiadania tworzonego na zamówienie. Uprzedniwsze zapoznanie się z systemem gry - pomaga ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
*******Spisane roku pierwszego******** - Paniczu, paniczu! - sługa wpadł do komnaty Uthera bez pukania - Nasz Pan umiera! Uther oderwał się natychmiast od pisania i błyskawicznie znalazł przy wystraszonym słudze. - Prowadź! - powiedział krótko, zdecydowanym, ponurym głosem. Na zamku było około 370 pokoi, a Istar Madigan musiał akurat wybrać sobie ten w najbardziej oddalonym skrzydle. Uther zawsze miał problem z poruszaniem się po ojcowskiej twierdzy, mimo iż wychowywał się w niej już 25 lat. Dotarli szybko, gdyż sługa o mało nie biegł. Yonsza, dowódca armii i przyjaciel Madiganów, już tam był. Kiwnął lekko głową na powitanie. - Synu... - stary Madigan wyglądał naprawdę źle. Leżał na wielkim łożu, będąc równie bladym jak dokaleriańska pościel go okrywająca. Brązowe zasłony były odsunięte, by Istar mógł, nie ruszając się, patrzeć na góry które tak ukochał. Uther ich nienawidził. Wciąż miał świeżo w pamięci potrzaskane ciało swej pięknej matki, która zrobiła z niego SIEROTĘ gdy miał zaledwie 7 lat. Sierotę, gdyż ojciec nigdy nie doszedł do siebie po jej tragicznej śmierci. - Synu... umieram. Czuję Śmierć siedzącą u mych nóg... Popatrz na jej uśmiech... Synu... - najwyraźniej majaczył. Młody mężczyzna spojrzał na siwowłosego Yonszę, który był mu bardziej jak rodzic, niż Istar kiedykolwiek. Odprawił ruchem ręki wszystkich służących z komnaty i sam przysiadł na krawędzi łóżka. Yonsza ponownie kiwnął głową i wyszedł, zamykając drzwi za sobą. Miał dziwny wyraz twarzy, lecz Uther miał teraz ważniejsze sprawy na głowie, niż debatowanie nad zachowaniem wieloletniego przyjaciela. - Ten starzec był kiedyś wielkim wojownikiem... wielkim wodzem tysięcznej armii... nieustraszonym w boju i twardym w negocjatorstwie... a teraz... - Uther poczuł niesmak. - Nie wolno ci zejść z gór! Uther porzucił gorzkie rozmyślania i skupił uwagę na ojcu. - Teraz to widzę... Teraz - zakrztusił się - Ona tam czeka na ciebie! - Tato? - Obiecaj mi, słyszysz?! Obiecaj!!! - stary aż podniósł się z łoża, kurczowo chwytając za kaftan syna. - Tato! Nie możesz... - nie dokończył, gdyż zobaczył w oczach ojca zupełną trzeźwość umysłu, czego dawno już nie widział. W tym momencie, w tej chwili miał przed sobą Istara Władcę. - Kto czeka na mnie? - Śmierć... kobieta... - Madigan senior opadł bezwładnie na poduszki, pogrążając się w starczym bełkocie. - Obiecaj... obiecaj... Uther spojrzał na krajobraz rozciągający się za oknem. - Ty też umarłeś ojcze. Umarłeś gdy poznałeś kobietę, moją matkę. Zacząłeś gnić, gdy ona rzuciła się z wieży. - myślał, zaciskając zęby, by jadowite słowa nie wydostały się przypadkiem. - Lecz ja tak nie skończę, słyszysz? Będę tym, kim byłeś, będę tym, kim mógłbyś być! Chwycił ojca za schorowaną rękę. - Obiecuję ojcze. Śmierć przyszła zaraz po tym. ******* Podszedł do parapetu okna i usiadł nań. Śnieg na podniebnych szczytach północy skrzył się niczym garść diamentów. - Pieniądze - pomyślał - Będą mi potrzebne... Yonsza pojawił się niespodziewanie tuż obok, jak to miał we zwyczaju. - Panie...? Uther drgnął. Tak, teraz to on był PANEM. - Studiowałem mapy... Lepiej niż ktokolwiek znam się na rachunkach... - zaczął, nie kończąc swych myśli. Nie musiał, Yonsza zawsze wiedział o co mu chodzi, zupełnie jakby znał je nim się one pojawiły. - Trzeba wyprawić ucztę, Yon. Trzeba sprosić... - Zajmę się tym, panie - powiedział stary i ledwo ukrywając przejmujący dreszczem uśmiech znikł w cieniach korytarza. Uther w zamyśleniu gładził brodę, mówiąc bardziej do siebie niż do otoczenia. - Czas zejść z gór, Yon... Czas zejść i przypomnieć wszystkim nazwisko Madigan... Czas podbić Imperium... *******Spisane roku trzeciego******** Stał na dachu wieży, całkiem sam. Wpatrzony w odległy obraz swojej przeszłości nie zważał na przeraźliwe zimno i gwałtowne porywy lodowatego wiatru szarpiącego jego wyświechtaną szatę. Las który rozpościerał się na horyzoncie śpiewał ponurą pieśń, która przeraziłaby niejednego. ...Nie jego... Postronny obserwator mógłby nazwać go bogiem burz, gniewnym i mściwym, i bardzo by się nie pomylił. Włosy i krótka broda mężczyzny były czarne, w dotyku przypominające krucze pióra. ...Prócz rubasznego śmiechu jakim zdarzało mu się wybuchać, była to jedyna rzecz która... Jego oczy, koloru wiosennej trawy, patrzyły z niezwykłą przenikliwością. ...Każdy kto skrzyżował z nim wzrok, odczuwał irracjonalny strach i... Czuł się stary. Stary jak mury które otaczały wieżę, którą zdobył w pierwszej stoczonej bitwie. Ledwo trzy lata lata upłynęły, od kiedy na ziemiach Imperium wyrył swoją godność, suto pokrapiając tereny krwią swoich przeciwników. ...Gdy zastanawiał się nad czymś, na jego czole pojawiało się kilka głębokich bruzd... Blizna przecinająca prawą stronę twarzy nie szpeciła go, wręcz przeciwnie, sprawiała, że wydawał się kobietom tajemniczy, a co za tym idzie - atrakcyjny. ...Najpiękniejsze kobiety trafiały do jego łoża, żadna jednak zdołała tam pozostać na dłużej... Jedyną osobą która nieustannie trwała u jego boku, choć zawsze kryjąc się w cieniu, był Yonsza, jego prawa ręka. To jemu zawdzięczał swój olbrzymi talent taktyczny. To on rozwijał spryt jego, już w latach szczenięcych. To on uciszył głos sumienia, pozbawił hamulców moralnych. To on... ****** Kobieta przerwała pisanie, czując okropny ból głowy. Nie opuszczał ją od trzech dni i bała się, że... Nigdy nie lubiła Yonszy. A teraz, gdy do rąk wpadły jej pamiętniki matki Uthera... Nie powinna była ich czytać, nie żałowała jednak tego. Historia się powtarzała. Najpierw Istar, potem Uther, zostali owładnięci przez... Nawet nie wiedziała, kim, lub czym, jest Yonsza. Z obliczeń winikało, że miał przynajmniej 57 lat... Nie wyglądał na tyle. Zrobił z Istara wielkiego pana, wielkim kosztem. Nie wiadomo jej było, do czego zmierzał... Matka Uthera, pani Santhia, ocaliła męża od... szaleństwa? Kobieta odsunęła się na chwile od pergaminu i odłożyła ozdobne pióro do pisania. Była prawie pewna, że Santhia zginęła z ręki Yonszy. Była pewna, że ani Istar ani Uther tego nie wiedzieli. Musiała milczeć, gdyż nie miała dowodów, a Uther... nie ufał jej. Była tylko przypadkiem ocalonym od rzezi bardem, który mógł się przydać na zamku. Nie była nawet osobą, a jedynie narzędziem do utrwalenia historii podbojów Madigana. To jednak było gwarantem... O swoje życie nie musiała się obawiać, dopóki nie była dla Uthera kimś więcej. Ból głowy się nasilił. Nie, Yonsza nie mógł wiedzieć, że... Nie nie nie nie nie nie... Swoje uczucia dusiła głęboko w sobie, nawet sama przed sobą się do nich nie przyznając, a... Uther traktował ją jak chłopca stajennego. Obraz zamglił się i kobieta bezwładnie osunęła się z wysokiego krzesła na podłogę.
*******Spisane roku czwartego******** - Panie! - sługa wbiegł niemalże pod kopyta wierzchowca Madigana. Uther z wprawą uspokoił piękne zwierzę, a dopiero potem zwrócił uwagę na młodzika w nader czystej koszuli. Lekko zmarszczył brwi. - Czyżby zaczynała bawić się w gospodynię na moim zamku..? - Panie! Pani AnGe jest chora! - "Pani"..? - mężczyzna wciąż milcząc, obserwował swojego sługę. Jeszcze przed chwilą był w tak dobrym nastroju. Jego
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil an_ge
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…