Wróć do katalogu

Droga ku wolności cz. 4

Wyjaśniona zostaje przyczyna, przez którą ujawnił się Piotrek i Rusek. Wypadek na drodze i szaleńcza ucieczka po okupowanym Krakowie. Wbrew pozorom nie trzeba znać poprzednich części, aby zrozumieć tę.

Ignis, opublikowano , 13 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Silnik samochodu nieznośnie warczał. Jechali dość szybko, zważając na model samochodu i to, że znajdowali się niemalże w centrum miasta. Wiatr, który smagał go po twarzy, sprawiał mu przyjemność. Mógłby pozostać w tym stanie już zawsze, cały czas jechać, lecieć... - Zwolnij. Ściągasz na nas uwagę. - Pouczył kierowcę siedzący z przodu Jacek - To nie autostrada, ani jakieś cholerne ferrari. - Piotrek posłusznie wykonał polecenie. Damian był przerażony. To, czego dowiedział się od podróżników, nie dało się objąć umysłem. Trudno było mu w tym wszystkim się odnaleźć, zwłaszcza po tym jak odszedł Paweł. Teraz jednak zdał sobie sprawę z tego, iż pomysł jego kolegi był zupełnym niewypałem, nie pod względem technicznym, lecz skutków, jakie za sobą niósł. Gdyby tego nie zrobił, kto wie, może byliby już teraz w domu? Ach. Po jaką cholerę wsiadłem wtedy do samochodu ojca i podjechałem do skarpy. Gdyby nie to, nic by się nie wydarzyło. Nie byłoby tych wszystkich problemów, tej zasranej wojny i nie musiałby trząść się każdej nocy, gdy słyszał dziwne odgłosy dobiegające z ulicy. Zamknął oczy i próbował sobie wszystko poukładać. Co oni mówili? Na początku robili mi uwagi, że przeze mnie i mojego kumpla diabli wzięli ich plan, przypomniał sobie. Później dowiedział się, że przy użyciu jednego ze Strontów Piotrek miał wysłać jego i Pawła do ich własnego czasu. Później mieli już bez nich wymyślić jakiś sposób, aby zapobiec zniszczeniu centrum. To jest nierealne, pomyślał. Piotrek opowiedział swoją historię, która zdaniem Damiana była niezwykle chaotyczna i ciężko było z niej ulepić jakiś konkretny ciąg zdarzeń. Jednak to, co się dowiedział wprawiło go w osłupienie. Kilka dni po wyruszeniu Jacka w przeszłość w celu zdobycia informacji do ich projektu centrum zostało zaatakowane przez nieznanych osobników. Ubrani w ciemnozielone mundury, dysponowali rzeczami będącymi zwykle na wyposażeniu wojskowych sił specjalnych. Jak mówił Piotrek, posługiwali się językiem podobnym do rosyjskiego, lecz trudno było wtedy stwierdzić, z jakiego kraju pochodzą. W ośrodku wybuchła panika. Skręcili w jedną głównych ulic okalających centrum Krakowa. Podróżnicy rozmawiali o czymś, lecz Damian ich nie słuchał. Umysł zapełniły mu najrozmaitsze myśli, niektóre nawet tak absurdalne, że sam w pewnej chwili przeraził się, że coś takiego przychodziło mu do głowy. Piotrek wspomniał też o powołaniu Sojuszu, układu militarnego kilku najpotężniejszych wówczas państw zachodnich, który był odpowiedzią na zawarty wcześniej pakt zwany Ligą Syberyjską, w skład, której wchodziły m.in. Rosja, Pakistan, Chiny i Korea. Władze rosyjskie napomniały, iż ich układ miał za zadanie integrację gospodarczą między ich członkami, a nie wywołanie zbrojnego konfliktu, w co nie wierzyły kraje zachodnie. Między Sojuszem i Ligą istniały napięte stosunki, głównie ze względu na konflikty między ich przedstawicielami oraz niemożność w dojściu do porozumienia w sprawie konfliktu izraelsko-syryjskiego będącego wojną na tle religijnym. Klaudia siedziała obok niego. Nie powiedzieli jej nic, co miałoby związek z podróżami w czasie, gdyż nie mieli pojęcia, że Damian zrobił to za nich. Siedziała, więc wtedy w zamknięciu, aby przez przypadek nie usłyszała, o czym mówią podróżnicy. Wiadomość o szturmie na centrum dostali od patrolujących teren strażników, którzy ostrzegli personel kilka minut przed atakiem. Niestety było za mało czasu na ewakuację. Pracownicy próbowali się bronić, lecz ich wysiłki spełzły na niczym po dywersji wroga polegającej na wysadzeniu z rakietnic dwóch skrzydeł budynku. Nieprzyjaciel wtargnął do środka i zabił każdego, kto stanął na jego drodze. Zginął cały personel ośrodka. W ostatnich minutach dzięki pomocy tych, którzy pozostali przy życiu, Piotrek został wysłany w przeszłość, aby ostrzec tym samym nieświadomego Jacka. A ten... rusek, który do nich strzelał? Jaką on pełni rolę? Według domysłów Piotrka został on wysłany, aby przeszkodzić w wykonaniu projektu i zlikwidować, teraz, jedynych polskich podróżników. Ktoś bardzo chciał puścić w niepamięć polskie eksperymenty z czasem. Absurdem był dla Damiana cały, wymyślony naprędce, plan ewakuacji z tego czasu i ratowania przyszłości zagrożonej trzecią wojną światową. Nastolatek pamiętał ciągle słowa Jacka, które usłyszał przy ich pierwszym spotkaniu

****

- Ej! - Zauważył Jacek - Co tam się dzieje? - Jakaś szamotanina. - Stwierdził Piotrek z nutką strachu. Na końcu ulicy, znajdowały się cztery samochody. Wokół biegali ludzie z walizkami oraz nieliczni żołnierze posiadający karabiny maszynowe. Niektórzy siłą byli wpychani do ciężarówek inni brutalnie pobici leżeli na ziemi bez ruchu. - Ja pierdole! Łapanka! - Krzyknął Piotrek - Skręcaj! Usłyszeli pisk opon, gdy Piotrek gwałtownie skręcił kierownicę przy tak dużej prędkości, jaką jechali. W tej chwili usłyszeli huk wystrzału, który, mimo iż przytłumiony, wyraźnie odróżniał się od dźwięków, które dochodziły do nich z głębi ulicy. Piotrek stracił panowanie nad samochodem i pomimo jego wysiłków maszyna wpadła w poślizg i obróciła się bokiem do uliczki, w którą zamierzali wjechać.. W tej samej sekundzie coś z impetem uderzyło w bok samochodu. Siła była tak duża, iż prawa strona auta została dosłownie uniesiona w powietrze. Wrzaski i przekleństwa podróżników na nic się zdały, gdy samochód runął na przeciwległy bok. Wszyscy znajdujący się w środku wypadli na drogę. Przestraszony kierowca, który w nich uderzył wybiegł pośpiesznie z samochodu z zamiarem udzielenia pomocy poszkodowanym. Gdy spostrzegł podróżników i Piotrka leżącego na wznak z pistoletem nieopodal wykrzyknął kilka niezrozumiałych słów po niemiecku, po czym wyjął własną broń. Nie zdążył jednak oddać strzału, gdy padł na ziemię w dziurą w klatce piersiowej. Jacek zabezpieczył broń, po czym szturchnął Piotrka, który był oszołomiony. - Wstawajcie! - Krzyknął tamten na wszystkich, po chwili, gdy wyjrzał zza samochodu dodał - Niemcy już tu biegną! Piotrek wstawaj! Damian potłuczony wstał o własnych siłach, pomógł podnieść się Klaudii, po czym widząc, że podróżnicy biegną w kierunku ciasnej uliczki podążył szybko za nimi. - Kurwa! Wiedziałem, że tak będzie! - wrzasnął Piotrek przedzierając się miedzy koszami na śmieci i pustymi, kartonowymi pudłami. - Stul dziób! - krzyknął Jacek - Tutaj! Jednym kopnięciem wysadził rozpadające się drzwi. Wbiegli do nieużywanej klatki Schodowej. Droga na wyższe piętra zagrodzona była kratami zamocowanymi na zawiasach i zablokowanymi kłódką. Piotrek nerwowo…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych