Drogowi przyjaciele
Piekielny transport...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Drogowi przyjaciele.
5:00 dzwonek telefonu.To budzik w postaci piejącego koguta z podkładem techno.Fajne,ale nie o piątej rano.Choć z drugiej strony,można się przyzwyczaić.Wstaję,zanim kończy się dźwięk dzwonka.Żona też.Pracujemy w tej samej firmie produkującej karme dla ptaków.Robota jak robota.Da się zarobić,ale trzeba się urobić.Nikt,kurwa,za leżenie nie chce płacić.A,że zamiast do szkoły,chodziło się na piwo do Czech(bo było tańsze)to teraz trzeba ciężko jebać. Jak zwykle rano od trzech miesięcy(od tego czasu znowu palę) byłem lekko skacowany.Nie to żebym był alkoholikiem.Byłem nałogowym palaczem.Co to ma wspólnego z alkoholem?A to,że jak sobie nie wypiłem paru piw przed snem,to mój oddech po paru godzinach snu stawał się świszczący, jakbym oddychał przez pierdoloną słomkę,w środku której byłby zainstalowany gwizdek sędziego piłkarskiego.Podobno to jakaś choroba.Mukowiscydoza,astma czy POChP.Mam nadzieje,że to astma,bo na te dwie pozostałe nie ma lekarstwa.Umiera się w ciężkich męczarniach poprzez uduszenie.Paskudne kurestwo.Ale kto myśli o takich rzeczach w wieku trzydziestu lat?Srać na to,że czasem serce wali jak oszalałe.Świat należy do mnie w tym wieku!!!A jak będę stary to się będę martwił zdrowiem. Jak co dzień rozpoczął się rytuał:żona idzie do łazienki,ja w tym czasie nastawiam wodę na kawę.Żona wraca,robi śniadanie,potem żarcie do pracy.Ja siadam w fotelu,jem śniadanie,a Wiola w tym czasie idzie „poprawić urodę” do łazienki.Kiedy ona je śniadanie?Jak człowiek mało wie o swojej kobiecie.Po śniadaniu idę do łazienki.Siadam na kiblu z programem telewizyjnym w ręku.No chyba,że jest to czwartek.Na ten dzień program matka dopiero kupi.Wtedy biorę byle brukowca do ręki.Są różne zboczenia.Ja muszę coś czytać siedząc na kiblu. Usiadłem sobie spokojnie na kibelku,oparłem łokieć o jeszcze lekko ciepły kaloryfer i ...zobaczyłem zakręt,który codziennie mijam jadąc do pracy. Było to niesamowicie realne.Jechałem swoim „cintkiem”sportingiem.Obok,jak zwykle,siedziała żona.Z przeciwka,moim pasem,z zawrotną prędkością zbliżało się coś,co przypominało olbrzymiego tira.Przynajmniej z gabarytów i kształtów.Pojazd ten jednak nie miał kół.Mknął drogą dwadzieścia centymetrów nad jezdnią.Wchodząc w zakręt nie „łamał' się jak tradycyjny tir ale cały się zginał niczym potężna dżdżownica.Plandeka jego naczepy wybrzuszała się w tysiącach różnych miejsc bez ładu i składu.Wypukłości te wyglądały tak,jakby rzesze ludzi napierały o tę plandekę od wewnątrz,próbując się wydostaćMocne,czerwone reflektory nieco osłabiały widoczność,ale udało mi się ujrzeć kierowcę.Był to potężnie zbudowany mężczyzna,z nagim,owłosionym torsem.Czarne włosy zaczesane do tyłu lśniły jak by były ułożone na żelu „mokra włoszka”.I mógłbym przysiąc,że poniżej linii tych lśniących,czarnych włosów wyrastały rogi...PUK,PUK,PUK!-to żona pukała do drzwi łazienki. -Kochanie za dwadzieścia minut mamy być w pracy. -Już wychodzę.-odparłem oszołomiony tą niezwykłą wizją. -Weź plecak,ja otworzę bramę-powiedziałem do żony wychodząc z domu.Jak zwykle otworzyłem bramę,potem garaż,wyjechałem naszym „sportingiem”na podwórko,żona zgasiła światło bo już było widno od naszego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil hanss2009
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…