Wróć do katalogu

Dusza nomada

Fragment większej całości , wstęp do książki o najbardziej porypanej istocie we wszechświecie;-)lol

Ehel0n, opublikowano , 15 min czytania, 2,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Śniadanie podano!- skrzypliwy głos starszej kobiety przerwał panującą w pokoju ciszę. Młody mężczyzna, zakończywszy poranną toaletę udał się do kuchni na posiłek. Jego nieco zmęczonym oczom ukazały się dwie bułki z truskawkowym nadzieniem oraz szklanka kakao . -Pani Marto, jak zwykle doskonale trafia pani w moje gusta powiedział z uśmiechem i zabrał się za degustację. -Niech się tylko ksiądz znowu nie pobrudzi-nieco moralizatorskim, aczkolwiek dobrotliwym tonem odezwała się kobieta. -Proszę się o to nie martwić moja droga - odparł mężczyzna obdarzając stara kucharkę jeszcze promienniejszym uśmiechem po czym oddal się urokom konsumpcji. Marta Stillke sześćdziesięciotrzyletnia, przyprószona lekką siwizną brunetka z zachwytem przyglądała się młodemu księdzu. Tomasz był dla niej wzorem wszelkich cnót, które według niej posiadać powinien mężczyzna idealny. Był szarmancki, inteligentny i do tego przystojny. Msze które odprawiał cieszyły się ogromna popularnością , zwłaszcza wśród przedstawicielek płci pięknej. I choć wiele z nich zwróciło swą uroda uwagę Tomasza on sam mimo licznych pokus pozostał wiernym ideałom którym kiedyś przysięgał .Właściwie to księdzem został przez przypadek. Przez większą cześć młodzieńczego życia prowadził bardzo rozrywkowy tryb życia .Nie stronił od dobrej zabawy a co za tym idzie od alkoholu narkotyków i kobiet. Zwłaszcza płeć piekna miała na niego zgubny wpływ. Nieustannie zmieniał kobiety jak rękawiczki podbudowując własne ego do momentu gdy trafił na prawdziwą femme fatale, Ankę. Rok starsza od Tomasza ,piękna wysoka brunetka o cudownych brązowych sarnich oczach i zniewalających pełnych ustach trafiała w ust każdego zdrowego mężczyzny. Szalała za nią cała szkoła i nie inaczej było z Tomaszem. Ten jednak jako nieliczny zdołał ja poderwać, a właściwie tak mu się wydawało. W rzeczywistości to ona poderwała jego traktując go jako zabawkę i miłą odskocznią od szarej codzienności po wcześniejszym nieudanym związku ze znacznie starszym mężczyzną. Lecz wtedy nie miał o tym pojęcia.Zakochany bez pamięci nie opuszczał jej na krok, towarzysząc jej w różnego rodzaju spotkaniach ,,towarzysko-wyskokowych``. Właśnie na imprezie u znajomych Anki po raz pierwszy zażył narkotyki. Efekty ich działania bardzo mu się spodobały. Czuł się po nich panem świata. Wkrótce pragnął ich bardziej niż czegokolwiek innego na Ziemi. Kiedy zwykła trawka mu przestała wystarczać sięgnął po heroinę. Wtedy stoczył się na samo dno, by zarobić na używki zaczął kraść i dopuszczać się rozbojów.W efekcie wylądował na krótko w poprawczaku skąd skierowano go do Caritas gdzie księża mieli spróbować zapanować nad jego toporną duszą. W instytucji tej przeżył kolejne ciężkie załamanie, otrzymał list od Anki. W bardzo krótkiej i oschłej wiadomości napisała mu ,iż był w jej życiu tylko miłą przygodą i odskocznią od dawnych problemów .Napisała mu też ,że poznała kogoś lepszego i mającego znacznie lepsze perspektywy niż Tomasz. Dół psychiczny w którym się znalazł po przeczytaniu listu osiągnął najwyższą z możliwych głębokości. Postanowił targnąć się na własne życie. Zażył dwa opakowania tabletek nasennych i zanurzył się w wannie oczekując na śmierć. Na jego szczęście w ostatniej chwili znaleźli go księża i w porę zareagowali zmuszając jego ciało do odruchów wymiotnych. Był uratowany, choć tego nie pragnął. Dopiero intensywne rozmowy z księdzem Lechem, psychologiem i terapeutą doprowadziły go do stanu względnej normalności. Zrozumiał ze ma jeszcze cale życie przed sobą i należy wziąć się w garść. Po czterech miesiącach intensywnej terapii zwalczył nałogi. Silna wola zwyciężyła. Z coraz większym zainteresowaniem czytał biblię, książkę którą do tej pory gardził. Prawdziwy przełom w jego życiu nastąpił na krotko przed wypisaniem z placówki. Do pokoju obok trafił Zbyszek. Zbyszek był niepozornym , niskim nieco śmiesznym przypominającym wymiętą tchórzofretkę 16-latkiem. Do Caritas wysłali go rodzice, którzy zaniepokojeni dziwnym zachowaniem syna postanowili go oddać księżom na obserwację. Tomasz po dziś dzień wydarzenia które miały miejsce pierwszej nocy pobytu Zbyszka w Caritasie. Zaniepokojony dziwnymi dźwiękami dochodzącymi z pokoju szesnastolatka postanowił zobaczyć co się tam dzieje. Kiedy uchylił drzwi pokoju jego oczom ukazało się ciało chłopca wstrząsane drgawkami. Dzieciak miotał się jak opętany. Tomasz próbował go uspokoić ale nie dawał rady. Zaczął wołać o pomoc. I wtedy stała się rzecz niebywała .Zbyszek przemówił a właściwie zasyczał głosem , który poruszył Tomka do głębi. -Teraz jesteś nasz! - brzmiący niczym dwa pocierane o siebie zardzewiale łańcuchy głos przeszył ciało Tomasza olbrzymim strachem. Zbyszek wpatrywał się stalowoniebieskimi oczyma w Tomka nieustannie powtarzając niczym katarynka to samo zdanie. Przerażony chłopak mógłby przysiąść ze widział w tych stalowych oczach płomienie ognia. Po chwili Zbyszek z niebywałą energia rzucił się w kierunku chłopaka. Z siłą o którą nikt nie mógl go podejrzewać Zbyszek zaczął miotać ciałem znacznie większego od siebie przeciwnika niczym piórkiem. -Teraz należysz do mnie – wykrzyknął i zaczął się przeraźliwie śmiać.Poobijany Tomasz resztkami sil zdołał wykrzyknąć - Pomocy! -Poczym usunął się nieprzytomny na podłogę.Trudno powiedzieć jakby to się skończyło gdyby nie interwencja zaalarmowanych hałasem księży. Trzech dorosłych mężczyzn z niemałym trudem zdołało skrępować ręce i nogi oszalałego dzieciaka, ten jednak dalej warczał bluzgał i starał się wyrwać. Nie zmieniła tego nawet interwencja lekarza i seria zastrzyków uspokajających. - Wołajcie księdza Lecha! - Natychmiast - wyparsknął jeden z duszpasterzy. –Chłopak jest opętany – jestem tego niemal pewien. Jedynym człowiekiem w Caritasie który znał się na egzorcyzmowaniu był ksiądz Lech. Tomasz, który już odzyskał przytomność przyglądał się wszystkiemu w przerażeniu. W zaistniałej sytuacji nikt nie zwracał na niego uwagi wszyscy koncentrowali się na Zbyszku. Po chwili zjawił się egzorcysta. Chłopak rozpoznał człowieka , dzięki któremu przezwyciężył swój kryzys, księdza Lecha. Wysoki i postawny ksiądz Lech przypominał bardziej żołnierza niż kapłana. Masywny kark i krótko przystrzyżone włosy nadawały mu wygląd barowego wykidajły. Na jego oczach wymalowane było niesamowite skupienie. Podszedł do chłopaka i zaczął mu się bacznie przyglądać. W jego kierunku natychmiast posypał się stek bluzg i obelg. Zbyszek zaczął syczeć a z jego ust płynęła gęsto piana. Ks. Lech uklęknął i zaczął inkrytowac modlitwę o uwolnienie. Opętany chłopak miotał się coraz bardziej szalenie. Księża którzy go przetrzymywali byli cali spoceni z wysiłku. Po chwili Lech wstał i zaczął odprawiać egzorcyzmy właściwe. Egzorcysta położył ręce na głowie dręczonego przez demona nastolatkaa, błagając Ducha Świętego, aby czart opuścił ciało Zbyszka. W tym momencie z ust Zbyszka ponownie dało się słyszeć cichy aczkolwiek wyraźny glos , który w żadnym wypadku nie mógł należeć do osoby ludzkiej –Zabiję-zabiję ! Lech odmawiał modlitwy wyzwalające jednocześnie pokazując opętanemu krzyż. Chłopak jednak nie reagował dalej złorzecząc i opluwając trzymających go księży. -Wyklinam cię diable ,W imię Boże, demonie opuść to ciało - odpowiednio modulując każda spółgłoskę Lech wypędzał z udręczonego ciała chłopca złego ducha. Sam już był bardzo zmęczony a na jego czole pojawiły się krople potu.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych