Wróć do katalogu

Dzień z życia czupurnego Andrzeja

Opowiadanie ;-)

Garry, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Obudziłem się z myślą, która towarzyszy mi już od dawna. Ba, towarzyszy! Zżera mnie od środka i spowalnia proces zasypiania o jakieś dobre dwie godziny. Czy jestem sam we wszechświecie? Może jestem częścią jakiejś wspólnoty? Kto jest moim wrogiem? Kto przyjacielem? Kto donosi, a kto chroni? Wiedziałem, że dziś przede mną kolejny dzień piętrzący pytania, a odpowiedzi nie przyjdą. Wzburzony ocean, zwany życiem, zaniesie je w stronę horyzontu i znikną niczym kuter z rybakami - amatorami, pieśniarzami ludowymi z Burundi, w gęstej mgle... Wstałem z ogromną niechęcią. Urywki nocy były wciąż wyraźne. Husaria, sny o potędze, Wiedeń, Piłsudski na Kasztance, Trójmorze... Spojrzałem na portret wodza ze złym błyskiem w oku. Pogroziłem mu w myślach palcem: czekaj, czekaj, jeszcze trochę tej pełzającej dyktatury i wyjadę dokąd zechcę! Parząc kawę znużonym wzrokiem konstatowałem rzeczywistość za oknem. Zbliżał się poranny pochód ONR-u. Po drugiej stronie ulicy, wśród pożółkłych liści, zbierała się grupka opozycjonistów, uginających się pod ciężarem transparentów. Wytężyłem wzrok. "Spalić Pislam", "Jarek warchlaku, odpierdol się od Polaków". Pół biedy, pomyślałem. Żyjemy w XXI w. Tu wszystko przynajmniej jest rozsądnie zorganizowane. Dyktatura pozwala protestować do woli. Obrońcy tolerancji i demokracji wzywają do agesji. Nowoczesne społeczeństwo. Może to rozwinięcie platońskich wizji? Dalsze rozmyślania przerwał mi brutalnie dźwięk telefonu. Modlitwa! Kurwa jego mać!... Nagraj, wyślij... Uff... Poszło. Poranny plik przesłano do Torunia. W pośpiechu wychodziłem z domu. Przy drzwiach jak zwykle czekały trzy plakietki: PRAWDZIWY POLAK, OPOZYCJONISTA - EUROPEJCZYK i ta, moja... BEZIDEOWIEC. Szarość mojej plakietki była wręcz depresyjna. Stanowiła idealne podkreślenie mojej miałkości. Noszenie jej znacznie utrudniało normalne funkcjonowanie. Ostatni w kolejce do miejsca siedzącego w tramwaju, brak prawa głosu bez podniesienia ręki,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych