Wróć do katalogu

Dzień z życia nauczyciela

opowiada o niesamowitych perypetiach pewnego nadpobudliwego nauczyciela. Historia zmyślona, część faktów autobiograficzna ;)

CleX, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dzień z życia nauczyciela Obudziły mnie promienie słońca docierające zza połamanych żaluzji. Patrzyłem przez chwilę na zszarzały od dymu papierosowego sufit. -Co jest!?- krzyknąłem. Rzuciłem się pośpiesznie na zegarek, dziewiąta pięć. -Ku..., ten cho... budzik znowu nie zadzwonił!!! Wciągnąłem na siebie pierwszy lepszy płaszcz i pogniecione spodnie. Zarzuciłem płaszcz, wyleciałem jak z procy. Zamykając drzwi usłyszałem cichy jęk budzika. Byłem strasznie wściekły, a dzisiaj czekało mnie jeszcze osiem, teraz już siedem długich lekcji z tymi rozwydrzonymi szczeniakami. Biegłem jak szybko mogłem, szefowa powiedziała, że jeśli jeszcze raz się spóźnię to pożegnam się ze “szkołą”. W dodatku ten deszcz! Co zapaliłem papierosa to mi gasł. Dotarłem wreszcie do szkoły. Lekcja trwała już od dobrych pięciu minut. Musiałem uważać aby nie spotkać szafowej. Nie miałem żadnej wymówki tłumaczącej moje spóźnienie. Dziecko urodziło mi się w zeszłym tygodniu. Co to było? Chłopieć, nie bliźniaki! Śmierć brata była we wtorek. Wiem! Powiem, że zalało mi mieszkanie! Nie, to było wczoraj:(. Zabrałem dziennik VIII “e” i udałem się w kierunku stojącej pod drzwiami zgrai małych morderców mażących o tym bym po drodze na lekcję wpadł pod autobus albo chociaż spadł ze schodów. -Dzień dobry. -Dzień dobry.-rozległy się głosy. Uśmiechali się, ale ja znam te uśmieszki. Najchętniej by mnie rozszarpali na strzępy! Usiadłem przy biurku, wiedziałem, że żadna klasa nie lubi matematyki. Sprawdziłem obecność. -Kowalski! -Jestem. -Nowak! -Obecny -Pucz!- cisza. -Pucz!! -No Marcin!- krzyknął ktoś z uczniów do gapiącego się przez okno ciemnego blondyna. -Co? A, jestem! -Obudziłeś się? Za późno, masz nieobecność!- Niech się smarkacz nauczy, że to jest szkoła, a nie punkt krajobrazowy. Nic nie powiedział, ignoruje mnie. Ale lekcja dopiero się zaczęła. Dokończyłem listę obecności. -Zadanie domowe pokaże mi... - zajrzałem do dziennika - ...pokaże mi Marcin Pucz Podszedł i położył przede mną otwarty zeszyt. Uśmiechał się, myślał, że go nie zagnę. Obliczenia, wynik, wszystko poprawnie! To musiał być jakiś podstęp. -Dobrze, poczekaj chwilę.- trzeba wziąć jakiegoś kujona. -Genowefa Dzielnikowska, pokażże mi swoje zadanie.- Drobna dziewczynka z wielkimi okularami podbiegła i położyła na moim biurku zadbany oprawiony zeszyt( tak przy okazji, my nauczyciele bardzo lubimy rysunki uczniów na marginesach. Zwłaszcza te wszystkie diabełki, szubienice z napisem matematyka, i te wszystkie znaczki sekt religijnych. Tak... to takie twórcze!). Przyjrzałem się dokładnie obydwu zadaniom. Były prawie identyczne, jedynie sposób liczenia był inny. Podniosłem wzrok na twarz tego nędznika. -Spisałeś! -Nnnnie p.. p.... przysięgam!- wyjąkał…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych