Dziewczyna w błękitnej sukience
Opowiadanie o dziewczynie, które w sytuacji ekstremalnej, ujawnia swoje, przerażające i ukryte do tej pory skłonności...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W drzwiach stoi dziewczyna w błękitnej sukience. Jej twarz wykrzywia grymas przerażenia. Patrzy na człowieka, który uśmiecha się do niej w ten jakże cyniczny sposób. Oboje nie mówią nic, ale ich twarze wyrażają więcej niż miliony słów, ich mimiki prowadzą ze sobą niewerbalny dialog. Trwa to sekundę, ale jej wydaje się, że całe wieki. Wreszcie otrząsa się z szoku, i przez krótką chwilę, ma wrażenie,że nie będzie mogła się ruszyć, a jej mózg wyraźnie podpowiada, że to czy zdoła teraz zrobić krok, jeden a później następne, będzie decydować o jej życiu. Mężczyzna podnosi się z kolan, szczerząc zęby. Teraz ona wie, dlaczego przez cały wieczór nie uśmiechał się do niej i mówił półszeptem. Nikt nie pokazuje takich zębów, o nie! Zębów, które przypominają żyletki, między którymi sączy się jakaś ciecz, może ropa, może jakieś soki trawienne…a może to tylko jej wyobraźnia. Wreszcie niewidzialne korzenie, które trzymały ją do tej pory, puszczają. Adrenalina robi swoje, atawistyczna żądza przetrwania dodaje sił. Zanim odwróci się, dostrzega jeszcze, jak mężczyzna wyciąga z zakrwawionego policzka, kawałek szkła. To szkło ze szklanki, z której kilka minut wcześniej piła herbatę i którą rozbiła na jego twarzy, chwilę po tym jak poczuła, że z tym facetem jest coś nie tak i że musi się przed nim bronić. Zwierzęcy instynkt, który uratował jej życie, przynajmniej na razie…
Dziewczyna wybiega z kuchni, na korytarz, który zdaje się być długi jak najgorszy koszmar. Jest bardzo ciemny, ale gdzieś na samym końcu majaczy wnęka i schody. M a nadzieje, że prowadzą do wyjścia-jakiegokolwiek. Gdyby miała czas zauważyłaby, że na korytarzu, pustym jak oczodoły trupa, wisi tylko jeden obraz. Przedstawia kobietę z głową psa. Kobieta-pies uśmiecha się w ten sam sposób, w jaki jeszcze chwilę temu uśmiechał się do niej mężczyzna. Schody prowadzą na górę. Domyślała się tego,(choć miała nadzieję, że jest inaczej), wszak weszli zupełnie innym wejściem, a nie sądziłaby było tu jeszcze jakieś inne. To spory dom, ale ona ma jakieś przeczucie (znowu), że ten dom jest przystosowany do tego by ofiara nie wymknęła się zbyt łatwo. By nie wymknęła się wcale. Mężczyzna za nią sapie i wychodzi, na korytarz. Dzieli ich w tej chwili kilka metrów. Ciemność między nimi wisi jak czarna mgła. Jego oczy święcą, pomarańczowym, piekielnym blaskiem. Dziewczyna spogląda w górę i widzi, że na końcu schodów jest jakieś pomieszczenie, ale tam jest jeszcze ciemniej niż na korytarzu. Wie, że tamten ma przewagę, w końcu to jego dom, zna prawdopodobnie każdy jego zakamarek, ale wie też ze nie ma innego wyjścia. Stawia stopę na pierwszym stopniu…
Ciemność. Niemal czuje ją pod skórą. Ciemność, która teraz jest jej schronieniem, przed czymś nienazwanym, czymś, czego nie rozumie, ale co na pewno jest złe. Dziewczyna jednak się nie boi, odczuwa coś, co ma znamiona podniecenia. Czeka, teraz pozostało jej już chyba tylko to. Nie wie, co to za pomieszczenie, zupełnie się pogubiła. Po wbiegnięciu na schody, przebiegła przez kilka pomieszczeń, kilka drzwi i jeszcze jeden korytarz. Poobijała się strasznie, ale teraz to jej najmniejsze zmartwienie. Pomieszczenie, w którym teraz się znajduje jest nieduże i chyba powoli domyśla się, czym jest. Prawdopodobnie to łazienka, bez sedesu, ale z wielką wanną, która zajmuje znaczną jej część. Wpadając tu zamknęła za sobą drzwi, gdy spostrzegła, ze nie ma stad wyjścia, skuliła się i usiadła przy ścianie. Czeka…
W całym domu panuje cisza. Dziewczyna nie słyszy nic oprócz bicia swojego serca, które odbija się echem w jej głowie. Zastanawia się jak znalazła się w tej dziwnej sytuacji. Jak to możliwe, że to dzieje się naprawdę? Ból kolan i goleni, po zderzeniach w ciemności z bliżej niezidentyfikowanymi meblami, świadczy, że to nie jest sen. Przecież wszystko zaczęło się normalnie, jak zawsze w piątek. Wyszła do klubu i… Drzwi łazienki otwierają się nagle. Dziewczyna krzyczy z przerażenia. W drzwiach stoi mężczyzna, jego sylwetka jest
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil turpe
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…