Wróć do katalogu

Dziewczyny z Rockwood

Opowieść o dziewczynach które wyladowaly na bezludnej wyspie

CaRoLiNcA, opublikowano , 15 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wstęp =)

Był cudowny letni poranek. Mendy, brunetka z włosami do ramion i z tuszą która niestety nie zasługiwała na rolę modelki, spędzała go jak zwykle w swoim domu przy Tiffany Road nr 13. Tak jak reszta jej przyjaciół letnie wakacje spędzała w domu, by potem zacząć naukę w najlepszej szkole dla młodych ludzi która, jak pewnie was zdziwi mieściła się na samotnej i bezludnej wyspie na archipelagu Chocka. Mendy nie była jedyną dziewczyną która mieszkała w Rockwood i która miała zacząć uczęszczać do szkoły na wyspie Butked. Razem z nią mieszkało w tym miasteczku jeszcze kilka dziewczyn które tak jak Mendy z utęsknieniem czekały na dzień w którym będą mogły usłyszeć szum oceanu, zobaczyć złote plaże i chyba najważniejsze spotkać swoich nowych przyjaciół. Oprócz Mendy w Rockwood mieszkały jeszcze: Lovely – słodka, blondynka, z figurą modelki która na szczęście głupotą wcale nie przypominała Barbie, a wręcz przeciwnie była bardzo zdolną i bystrą dziewczyną Margaret –szczupła brunetka z kręconymi włosami która śmiała się cały czas i była duszą towarzystwa oraz Hilda –była szatynką z włosami do pasa, a poza tym była to najrozsądniejsza z dziewczyn. Chyba nie można powiedzieć że była nudna bo wcale tak nie było. Hilda KOCHAŁA ryzyko tylko że zawsze wiedziała kiedy ma przestać. Wszystkie te dziewczyny miały po 16 lat i miały mieszkać w jednym domku na wyspie Butked ... Nadszedł dzień w którym dziewczyny musiały opuścić Rockwood by udać się do szkoły którą potocznie nazywano ‘Hawajką’ a której prawdziwa nazwa brzmiała... Szkoła Przetrwania... A teraz...Zaczną się prawdziwe przygody, i mam nadzieję że spodobają wam się te cztery nieprawdopodobne bohaterki : Mendy, Lovely, Margaret i Hilda... Wciągnijcie się w wir z którego trudno będzie wyjść

A książkę tą dedykuje wszystkim nastolatkom które dalej nie wieżą że świat może być zakręcony. To książka dla moich przyjaciół na których wiem że mogę liczyć i myślę że nasza przyjaźń to będzie taka szkoła przetrwania która...PRZEŻYJE CaRoLiNa

Rozdział I

Nowe miejsce...Nowe życie...

W czterech różnych domach, na czterech różnych ulicach, były cztery różne dziewczyny ale miały one jeden cel dla którego właśnie wstały...Wszystkie miały dzisiaj wyjechać na bezludną wyspę, by tam wypróbować swoich sił w czymś co nazywa się Szkołą Przetrwania. Z dala od domu, rodziny i cywilizowanego świata miały do spełnienia jeden cel...Przeżyć! Mendy właśnie pospiesznie wkładała do torby szczoteczkę do zębów gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Rzuciła ją na łóżko by je otworzyć gdy przez wizjer zobaczyła Johna. O nie! Ja się zaraz poryczę czemu przyszedł akurat teraz kiedy ja nie jestem jeszcze gotowa na pożegnanie...Jak pomyślę że nie będę go widzieć przez okrągły rok jakoś mi się odechciewa tej ‘przygody’... -Cześć – powiedziała ze spuszczoną głową nie patrząc John’emu w oczy ani na sekundę -Hej przyszedłem żeby...- Spojrzał na tą zawsze uśmiechniętą dziewczynę i jakoś nie zauważył uśmiechu na jej twarzy, co więcej, był przekonany że zobaczył jak po policzku spływa jej łza -...Pożegnać się?!... Bo jakoś nie widzę innego powodu dla którego miałbyś tutaj przyjść w dzień w którym widzisz mnie ostatni raz...- Powiedziała mu tonem zimnym i opryskliwym. Ale na nim nie wywarł on jakiegoś większego wrażenia. Nie chciał jej pamiętać jako ‘Opryskliwa Mendy’ tylko jako kogoś kogo kocha. -Posłuchaj...Ja chcę ci tylko powiedzieć że, Cię Kocham i że będę tęsknić ale wytrzymam...Rozumiesz?...Wytrzymam! -Teraz był już pewien że widzi na jej twarzy łzy...Nie jedną łzę -Ja...- I pocałowała go – Bo jakoś trudno sobie wyobrazić żeby tego nie zrobiła – Ona też go kochała...Kochała tak mocno że bolało Gdy John poszedł schowała szczoteczkę do torby i popłakała się jak małe dziecko...To będzie najgorszy rok jaki można sobie wyobrazić! Przecież to wygląda jak totalnie kiczowata telenowela...!!! Lovely właśnie jadła śniadanie, gdyż spakowana była już dawno a jedynym słowem którym można określić tak szybkie wrzucenie niezbędnych rzeczy do plecaka było Podniecenie. Lovely nie miała chłopaka i chyba to ją ratowało przed totalną klapą jaką jest płacz... A jedynym osobnikiem z którym nie będzie potrafiła się rozstać był jej ukochany pies Hitler ( a to dlatego że miał coś w rodzaju wąsików i strasznie ulizaną sierść. A po tym jak zaatakował psa sąsiadów była pewna że te ‘nazistowskie’ zagrania odziedziczył po tym od którego owe imię otrzymał....Adolfa Hitlera). Tak więc żeby jak najlepiej wykorzystać czas, poświęciła go Hitlerowi... W odróżnieniu do Mendy stwierdziła że...Ten czas gdy będę w szkole powinien być najlepiej spędzonym czasem...i może wreszcie spotkam kogoś. Hitler jest spoko ale mam już dość całowania...PSA! Moim celem jest znalezienie sobie KOGOŚ kto jest chodź trochę inteligentniejszy i...-na jej policzku pojawił się piękny rumieniec w kolorze dorodnej wiśni-...PRZYSTOJNIEJSZY! I sama zdziwiła się tym przypływem gorąca...W końcu jest dziewczyną!...I to ładną dziewczyną Hilda jako że była bardzo rezolutną panienką spakowała to o czym inni w ogóle nie pomyśleli a więc: Miliard zapałek (Kto będzie się bawił w coś co nazywa się krzemień albo dwa patyki), Kompas (Kto wie czy na przykład nie zaprowadzą nas w głąb puszczy i każą żyć niczym Tarzan), Dywan (YHM...Może każą nam żyć w jakimś bungalowie) i ...EHM...mały kartonik czegoś co jest bardzo potrzebne w okresie dojrzewania gdyby inni nie umieli okiełzać swój popęd seksualny. To coś było GUMOWE (Matko kochana chyba wiecie już o co chodzi). Żegnać też za bardzo nie miała z kim bo zrobiła to już wcześniej...Więc zeszła na dół żeby się wykąpać i schować kosmetyki do plecaka, który znacznie się rozrósł i Hilda stwierdziła że weźmie dwa. W razie gdyby o czymś zapomniała, a co mogło by stanowczo poprawić komfort życia na bezludnej wyspie. Ostatnia z dziewczyn – Margaret, radziła sobie z pakowaniem „trochę” gorzej od pozostałych i można nawet stwierdzić że była spakowana tylko do połowy...nie wspominając już o pożegnaniu się z ‘wszystkimi’ przyjaciółkami (Trudno nazwać po pierwsze, wszystkie jej znajome -przyjaciółkami, a po drugie nawet gdyby chciała się z nimi wszystkimi pożegnać potrwało by to ładne parę dni). Dlatego też Megi (tak ją nazywano, gdyż imię Margaret było długie i...trochę nie pasowało do niej bo, zważywszy że imię to było bardzo poważne ona poważną NIE była) przeklinała w duchu swoje roztrzepanie i zaczęła pakować się według listy, którą przygotowała jej nie kto inny jak...mama. Gdy godzina nieubłaganie zbliżała się ku kresowi, stwierdziła że jest już spakowana. Megi postanowiła zadzwonić do wybiórczej liczby dziewczyn, żeby się z nimi pożegnać. Gotowe! Wszystkie miały się spotkać na lotnisku Trasenbly. Godzina: 14.00 Miejsce: Sklepiki bezcłowe. Oczywiście nie odbyło się bez zbędnych komplikacji. Mendy była na miejscu jako pierwsza ale...Zapomniała paszportu więc trzeba było uruchomić posiłki, czyli Johna. -Zapomniałam paszportu! Słonko przywieź mi go! -wrzeszczała jak opętana- Szybko! Błagam Cię! – A usłyszała tylko krótkie –OK.- Trochę zdezorientowanego chłopaka. Lovely zabrała wszystko tylko...potargał jej się bilet i musiała latać po tych wszystkich miejscach gdzie obsługują pasażerów, żeby dowiedzieć się czy uznają taki bilet. A usłyszała tylko krótkie –TAK!- I odeszła z ulgą wydając tylko krótki dźwięk w rodzaju –Pfff... Z Hildą wydawało się że nie będzie kłopotów a jednak...Przy kontroli bagażu facet w niebieskiej czapeczce uczepił się jej...dziwnego bagażu.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych