Wróć do katalogu

DZIWNA PRZYJAŹŃ

" Człowiek nie urodził się do łatwego życia"- Wolter

jolsokolowska079sok, opublikowano , 10 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Droga Ewo ! W naszym życiu, nie tylko opuszczają nas ludzie i odchodzą. Opuszczają nas słowa, pojęcia, wspomnienia uczynków i zdarzeń. Czas odbiera im siłę, sens i treść. Jeśli je napotkamy po latach, często nie możemy w nich już niczego rozpoznać.Piszę ten list, tym razem nie czekając na odpowiedź. Cyniczna, trawiąca Cię od wielu miesięcy choroba odebrała mi na nią nadzieję. Jestem już niemłoda, możliwe, że wkrótce ze zdziwieniem będę witać słońce na niebie. Kilka naszych, wspólnie przeżytych chwil, póki trzepoczą się jeszcze w mojej głowie, chcę ocalić od zapomnienia.

****

Dwa lata temu, w grudniowe, późne popołudnie, jak w każdą środę pracowałyśmy do godziny siedemnastej. Urzędowy, długi korytarz czwartego piętra był prawie pusty. Zbliżało się Boże Narodzenie. Przedświąteczna gorączka ogarnęła wszystkich. Petenci zostali w domach, sprzątali, robili ostatnie zakupy. Godziny pracy nam się dłużyły. Mijałyśmy się, idąc korytarzem, nieoczekiwanie zatrzymałaś mnie gestem, dającym do zrozumienia, że chcesz mi coś ważnego powiedzieć. - Czekałam na ciebie. To są moje opowiadania. Proszę, przeczytaj. – wyszeptałaś bez najmniejszego wstępu. Wcisnęłaś w moje ręce zwinięte w mały rulonik dwie kartki. Patrzyłaś z nadzieją i zaufaniem w moje zdziwione oczy. Dobrze pamiętam twoje spojrzenie. - Owszem przeczytam, ale dziś nic z tego nie będzie. Może zacznę jutro, postaram się. - wydusiłam z siebie, spoglądając ukradkiem na zegarek. - Musi ci się udać, będę cierpliwie czekać. - powiedziałaś. Widząc, że przestępuję z nogi na nogę, posmutniałaś. - Dlaczego właśnie do mnie z tym przychodzisz? - powtarzałam w myślach. Kłopotliwe milczenie przykryło nas na chwilę. Do pustego pokoju wpadłam zaskoczona i zmieszana, z wrażenia zaschło mi w przełyku. Każdy nasz przedświąteczny dzień w pracy, był pełen zdwojonej krzątaniny i rozmaitych niespodzianek. -Mój Boże! Gdybym miała więcej czasu. Może lepiej nie będę tego odkładać, przeczytam to dzisiaj. - pomyślałam. Wyjrzałam przez okno, na ulicę. Ludzi na chodnikach było jakby mniej, warczały stojące w powolnym korku samochody. Na ciemniejącym, grudniowym niebie stygły czerwone dachy gdańskiej starówki. Usiadłam na krześle, przy biurku i uparcie wpatrywałam się w zapisane drobnym drukiem dwa, małe kawałki papieru. Wiersze i litery skakały mi przed oczami, próbowałam się skoncentrować. - Już wiem, tytuł "Bajanie" podoba mi się, pasuje do treści pogodnego opowiadania. Natomiast puenta jest zaskakująca, nie rozumiem jej.- pomyślałam. W pełnej zadumy "Kaczce Dziwaczce" dostrzegłam coś magicznego. Nie potrafię i dziś tego uczucia nazwać. Wraz z twoją zabawną kaczką, mój kiepski nastrój uleciał, niestety na krótko, nadal nie wiedziałam co i jak mam ci powiedzieć. - Popełniasz pomyłkę, robię tylko to co umiem, nie jestem krytykiem literackim. - gorączkowo szeptałam pod nosem, wlepiając spanikowany wzrok w żółtą ścianę. Ta niespodziewana sytuacja wytrąciła mnie z równowagi, mówienie o rzeczach trudnych nie przychodzi mi łatwo. Nie chciałam cię zawieść, czułam, że pisanie jest twoim żywiołem i pasją, byłam wewnętrznie rozdarta. - Napiszę list ! - to było jak eureka. Tego samego dnia, w domu, zarywając kolejną noc starannie kaligrafowałam każdą literę pierwszego listu do ciebie. Pisałam stalówką starego, dobrego, wiecznego pióra; należało do mojego ojca. Nikt nie pisze do mnie papierowych listów, ja też dawno nie pisałam. Od czego są maile. Dotykam klawiatury, klik i jest informacja; wiadomość wysłana. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że lubię to żmudne zajęcie, że tęsknię za listem w białej kopercie, ze znaczkiem pocztowym, napisanym odręcznie. Ktoś zauważył ludzie najbardziej nawet szczęśliwi nie wierzą w całkowitość swego szczęścia. Wkrótce, potem były kolejne listy, prawie co dzień, przekazywane z ręki do ręki, pisane w pośpiechu, nieskładnie, czasem ukradkiem w pracy. Zawierałam w nich naszą codzienność, kłótnie, marzenia, radość i smutki, wszystko czym chciałam się z tobą podzielić. Twoje krótkie opowieści zaprzątały mój umysł bez reszty. Przekorne bawiły, inspirowały pomysłami, czarowały refleksją. Mijały miesiące, w szufladach naszych biurek robiło się coraz ciaśniej. Moja wypełniała się twoimi opowieściami. W osobnej teczce, leżą zbierane przeze mnie, wycinki z polonijnej, codziennej gazety. Z pierwszej, pochlebnej recenzji cieszyłam się razem z tobą. To był nasz sukces. Z czasem twoją, zamkniętą do dziś na klucz szufladę, wypełniły moje, drażniące niezdarnością listy. Wszystko co było dawniej między nami, obecnie wydaje mi się odległe, zamazane przez czas, wyblakłe, a przecież, spragnione rozmowy, widywałyśmy się co dzień. Gdy było mi źle łapałaś za rękę i radziłaś, żebym przespała. Nasze były sukcesy i klęski, rozmawiałyśmy o wszystkim i wszędzie. Dzieliłaś się ze mną swoimi pomysłami na kolejne opowiadania. Brak pomysłu na obiecaną bajkę dla Zosi długo spędzał ci sen z oczu. Tuż przed wigilią pojawiły się…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych