Dźwięk tęsknoty
Tęsknota potrafi wyniszczyć człowieka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Okropny dźwięk budzika, którego zawsze nienawidziła, budził ją codziennie, jak to robił już od dłuższego czasu. Budziła się zawsze piętnaście minut przed godziną, o której spokojnie mogłaby się budzić. Jednak Ona lubiła te swoje piętnaście minut wcześniej. Pozwalały jej patrzeć na kremowy sufit, pozwalały wsłuchiwać się w dźwięki budzącego się miasta. Przez uchylone okno wpadały odgłosy silników przejeżdżających samochodów, orzeźwiający wiatr i głosy krzyczących do siebie ludzi. Obracała się na bok i spoglądała każdego ranka na wolne miejsce w jej łóżku. Na poduszkę, która nietknięta była już od dłuższego czasu, na kołdrę, pod którą dawno nikt nie spał, ani nie zostawiał pod nią ciepła. Kładąc dłoń na pościeli delikatnie dotykała materiału. Poprawiała każdą fałdkę, która zrobiła się i z miłością w oczach wpatrywała się w to miejsce wydzielone w jej łóżku. Piętnaście minut później, budzik ponownie wydawał z siebie potworny dźwięk. Co wieczór kładąc się spać, ustawiała dodatkowe przypomnienie w obawie, że prześpi poranny rytuał ze swoimi minutami. I chociaż od dłuższego czasu nigdy jej się to nie zdarzyło, co wieczór obłędnie go nastawiała. Pierwszy dźwięk budzika, doprowadzał ją do szału i najchętniej wyrzuciłaby go przez okno, jednak za drugim dziwnie łagodniała. Delikatnie go wyłączała. Tak delikatnie jak dotykała pościeli. Nie potrafiła tak po prostu tak jak inne nieprzydatne rzeczy, włożyć go do czerwonego pudła. W końcu był od Niego. Od Adama. Poznali się zupełnie przypadkiem, chociaż Ona uważała, że w życiu przypadków nie ma i to było przeznaczenie. Stała wtedy na poczcie ze swoją trzyletnią siostrzenicą w cholernie długiej kolejce. Julce znudziło się czekanie i zaczęła rozrabiać. Za nic nie mogła Jej uspokoić. Julia biegała, krzyczała, kładła się na podłodze i histerycznie płakała. Wszyscy ludzie oglądali się, spoglądali na małą i na jej zupełnie bezradną opiekunkę. W pewnym momencie podszedł do niej wysoki, dość szczupły brunet o pięknych piwnych oczach. - Widzę, że córka żyć Ci nie daje, więc podejdź za mnie do okienka. Ja poczekam. Mam czas. - Dziękuję- uśmiechnęła się, po czym dodała – a ten mały potworek, to moja siostrzenica. Wychodząc z poczty poczuła rękę na swoim ramieniu. To był On. Wybiegł za nią i z uśmiechem na twarzy zaprosił ją na kawę, a Julię na dużą porcję lodów. Poczuła wtedy coś dziwnego. Coś, co nie dawało jej spokoju. Podczas rozmowy okazało się, że są jak bratnie dusze. Wpadając na jakiś temat zaczynali równo, jeden za drugim, po czym następowała cisza, która długo nie trwała, bo tuż za nią następował wybuch śmiechu. Tamtego dnia, bawiła się jak nigdy w życiu. Później pojawiały się kolejne spotkania, kolejne wybuchy śmiechu, kolejne dobrze ze sobą spędzone godziny. Często włóczyli się nocami po ulicach miasta, odkrywając coraz to ciekawsze knajpki z tajemniczym klimatem, ukryte gdzieś między wielkimi sklepami. Często też, kupowali całodobowy bilet i kursowali metrem, przesiadając się raz do jednego, raz do drugiego tramwaju lub też autobusu. Od czasu do czasu, chodzili po centrach handlowych, przymierzając różne dziwne dla nich rzeczy. Robili sobie wtedy rewię mody i za nic mieli dziwne spojrzenia wszystkich klientów, sprzedających czy też ochroniarzy. Wieczorami kochali chodzić do kina, kupując bilety nawet na dwa seanse, jeden po drugim. W niedziele zabierali swoje ulubione książki i siadając na ławkach w łazienkach, pochłaniali kolejne strony. Kiedy czytanie po kilku godzinach przestawało być atrakcją, kładła głowę na Jego kolanach, a On palcami dotykał jej marchewkowych loków, nakręcając je sobie na palce jak pierścionki. Kochała te dni, które tak szybko mijały. Nie lubiła, kiedy odchodziły, bo czuła się wtedy smutna, jednak wiedziała, że przy Nim nastaną jeszcze lepsze. Nie pamiętała, w którym momencie Adam stał się jej częścią życia, którego pozbyć nie potrafiłaby się nigdy. Nie przypominała sobie, w którym momencie On, stał się dla niej tlenem, bez którego nie przeżyłaby ani minuty. Wiedziała jednak, że to Ten na całe życie. Przyszłość wydawała się być rozkoszą. Sprawiała wrażenie bliskiej i bardzo rzeczywistej. Wiedzieli o tym oboje i doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że Ona jest tylko stworzona dla Niego, a On tylko dla Niej. Pamiętała tamtą wigilijną noc spędzoną u Jego rodziców. Kiedy nadszedł moment rozdania prezentów, On stanął przed nią z wielkim bukietem jej ukochanych orchidei, uklęknął, po czym wyjął małe czerwone pudełeczko. Wiedziała, co tam było ukryte. Jego miłość, ich wspólna przyszłość i to, co już nigdy nie miało ich rozłączyć. Otwierając pudełko łzy szczęścia, wylewały się na jej zarumienione poliki. Zgodziła się. Kilka dni później pojechali ze znajomymi na sylwestra w góry. Sylwestrowy plan, jaki wspólnie obmyślili miał być planem doskonałym. Niestety życie w dziwny sposób chciało inaczej. Kiedy odliczyli przysłowiowe dziesięć sekund i wybiła północ zaczęli sobie nawzajem składać życzenia. Stali na krętej drodze i podziwiając widok petard z oddalonych miast, rozlewali szampana dookoła siebie. Adamowi wypadła butelka z rąk. Nie zbyt prędko pobiegł za nią śmiejąc się i oglądając się na Paulinę, która śmiała się z Jego niezdarstwa. Zza zakrętu wyjechał samochód. Nie zdążył zahamować. Wjechał prosto w Adama. Stała i patrzyła się. Nie docierało do niej to, co się stało. Znieruchomiała na chwilę, chociaż jej wydawało się, że stoi tak całą wieczność. Czuła jak ich wspólni znajomi ją popychają, przedzierają się, aby podbiec do wypadku. Nie potrafiła się ruszyć. W uszach miała dziwny szum, a głosy znajomych wykrzykujących jej imię, rozmazywały się zupełnie jak deszcz na szybie okna. Nagle poczuła jak jej nogi puszczają pędy, które jeszcze przed chwilą wbiły się w ziemię i po woli ruszyła w stronę Adama. Jej nogi nabierały prędkości wraz z całym otoczeniem. Kiedy przepchnęła się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Judkaaa
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…