Dzwon
Dzwon
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzwon
Podobno człowiek ma prawie nieograniczone możliwości. Mógłby osiągnąć wyżyny intelektualne, być telepatą, leczyć biopolem, przewidywać przyszłość, podróżować w czasie, tworzyć, komponować muzykę, mówić wszystkimi językami, odwiedzać gwiazdy, przebudowywać wszechświat i tak dalej. Jest tylko jeden problem. Podobno wykorzystuje tylko pięć procent swoich umysłowych możliwości, a więc nie wykorzystuje dziewięćdziesięciu pięciu. Czyli marnuje. Istnieją oczywiście wyjątki, wyjątki, to znaczy geniusze. Ale i ich mózgi, podobno, pracują tylko na jedną dziesiątą gwizdka. No, i właśnie. Uczeni wszystkich ras i narodów, wspomagani przez komputery, Mędrców Wschodu, Filozofów Zachodu, Psychologów, Psychiatrów i Cholera Wie Kogo Jeszcze łamali sobie od dawna zęby na tym, co tu zrobić, ażeby chociaż odrobinę więcej z ludzkiego mózgu wyciągnąć się dało. Może wtedy ludzie przestaliby się mordować, dosłownie i w przenośni. Może przestali by niszczyć, a zaczęli tworzyć. Lata mijały, a Uczeni, Mędrcy Wschodu, Filozofowie Zachodu, Psychiatrzy, Psychologowie i Cholera Wie Kto Jeszcze ciągle zastępowani byli nowymi, a ich badania nie posuwały ludzkość ani o włosek. Ludzie jacy byli, tacy byli i basta. Kiedy gdzieś na świecie urodził się geniusz, to zaraz, gdzieś na świecie, urodził się idiota taki, że aż strach. Wychodziło na to, że przeciętnie ludzie ciągle czerpali z tych swoich pięciu procent i nie mieli zamiaru więcej. Wręcz przeciwnie nawet, chcieli używać jeszcze mniej. Przecież mieli telewizory, komputery, telefony komórkowe i wibratory. Jak mordowali i niszczyli wcześniej, tak samo mordowali i niszczyli teraz. Nie chcieli mądrzeć, nie chcieli być lepsi. Dobrze im było tak, jak było. I co z tym wszystkim mamy począć? Zastanawiali się Uczeni, Mędrcy, Filozofowie, Psychiatrzy, Psychologowie i Cholera Wie Kto Jeszcze. Wymyślili więc urządzenie, Miernik Do Pomiaru Inteligencji, czyli Energii Intelektualnej, tak go nazwali na początek. I miernik ten pokazał, że nie tylko ludzie, ale i cały wszechświat wykorzystuje pięć procent energii, a nie wykorzystuje dziewięćdziesięciu pięciu procent, czyli marnuje. W jednej chwili problem ludzki stał się problemem wszechświatowym, a więc trochę większym. Już teraz nie pamiętam kto, czy był to Uczony, Mędrzec, Filozof, Psychiatra, Psycholog czy Cholera Wie Kto Jeszcze stwierdził, że być może, problem nie w człowieku leży, ale gdzieś indziej. No dobrze, tylko gdzie? Tak więc ci, o których stale tu piszę i Cholera Wie Kto Jeszcze zaczęli się zastanawiać nad tym “gdzie?”. Uczeni powiedzieli, że nie mają pojęcie. Mędrcy, że są głupsi niż byli, a Filozofowie, że wiedzą to, że nic nie widzą. Psychiatrzy stwierdzili, że wszyscy są psychiczni i chyba zbzikowali, a Psychologowie przyznali, że nic się im nawet nie śni po nocach. Jedynym, który nic nie powiedział był Cholera Wie Kto Jeszcze. Zgodzono się jednak w jednym: jest gorzej niż myśleli, bo ludzie są bardziej leniwi. Najchętniej to by tylko oglądali telewizję i rozmawiali przez telefony komórkowe. Jest ich coraz więcej, ponieważ rozmnażać się tylko chcą. A to znaczy, że więcej wszystkiego się niszczy. Znowu mistrzowie wszech maści zaczęli się głowić nad problemem. I kiedy oni się głowili, ktoś udoskonalił miernik. Teraz można było nim badać energię z dokładnością do dwudziestu miejsc po przecinku. Ucieszyli się ci z głowami na swoim miejscu, bo nie ma to jak być dokładnym i przekonać się, ile tak na prawdę energii wykorzystuje wszechświat. To co zobaczyli wprawiło ich w osłupienie. Już nie dziewięćdziesiąt pięć procent energii brakowało. Teraz wyszło im, że wszechświat nie wykorzystuje dziewięćdziesiąt pięć i pół procenta energii. Czyli wykorzystuje jej tylko cztery i pół procenta. Jak to?!! Krzyknęli Uczeni, Mędrcy, Filozofowie, Psychologowie, Psychiatrzy, a Cholera Wie Kto Jeszcze dodał: Co to ma znaczyć? Czyżby poprzednie urządzenie było aż tak niedokładne? Czyżby myliło się aż tak okrutnie? A może coś w zaokrągleniach się popieprzyło? Przekrzykiwali jeden drugiego. A jeśli nie? A jeśli wszechświat faktycznie wykorzystuje jeszcze mniej energii? Ale co się dzieje z energią, której nie wykorzystuje? Gdzie ona przepada? Podrzucił pytania Cholera Wie Kto. Były to frapujące kwestie i znowu wszyscy ruszyli, w te pędy, do rozwikływania problemu. Zmieniały się pokolenia myślicieli, aż Cholera Wie Kto zaproponował, żeby wspólnie podzielili się swoimi spostrzeżeniami. Długo debatowali i doszli do następujących wniosków: Ten problem jest ogólnowszechświatowy. To nie człowiek sam z siebie jest leniwy, zmordowany i zniszczony, czyli, ogólnie mówiąc zły. Takie są tendencje całego kosmosu. To kosmos się psuje, a psując się, psuje człowieka. - Tak Nie Może Być!!! – Wrzasnął Cholera Wie Kto, inny Cholera Wie Kto dowrzeszczał: - Musimy Coś Z Tym Zrobić!!! Puściły się tęgie głowy w wir pracy. Myśleli i dyskutowali, dyskutowali i myśleli. A tak byli zajęci swoją pracą, że nie dostrzegli, iż w normalnych ludziach zaszła kolejna, druzgocząca zmiana. Już nie wybierali sobie programów telewizyjnych, teraz już oglądali, furt, co leciało, a najchętniej wszelkiego rodzaju teleturnieje i seriale. Nawet przez telefony komórkowe przestali rozmawiać i teraz wysyłają już tylko SMS´y i puszczają sobie sygnały dźwiękowe. Jedyną rozrywką, która się im nie znudziła, było ciągłe mnożenie się. I pewnie trwało by tak dalej, gdyby nie to, że ktoś, już nawet nie pamiętam kto, udoskonalił miernik. Dało się nim zmierzyć wszystko z dokładnością do stu miejsc po przecinku. Zebrali się wszyscy tęgo myślący i włączyli urządzenie. I co się okazało? Okazało się, że już prawie dziewięćdziesiąt sześć procent energii ginie gdzieś we wszechświecie. Wtedy dopiero Uczeni, Mędrcy, Filozofowie, Psychiatrzy, Psychologowie i Cholera Wie Kto Jeszcze zauważyli, że gorzej się dzieje, w ogóle. - Panowie, jest źle. – Filozoficznie stwierdzili Filozofowie. - Tak, to prawda. – Mądrze pokiwali głowami Mędrcy. - Musimy przebadać, wystawić diagnozę i wyleczyć. – Podsumowali Uczeni, Psychologowie i Psychiatrzy. - Jednak pytanie brzmi: “jak się do tego zabrać”? – Posmutnieli wszyscy. - Zbudujmy statek kosmiczny. – Cholera Wie Kto to powiedział.- W ten sposób będziemy mogli ruszyć na poszukiwanie kosmicznego problemu. Zaczęły się więc prace projektowe odpowiedniej łodzi kosmicznej. Miała być wielka. Tak wielka, żeby pomieściła w sobie wszystko, co może się okazać potrzebne i wszystkich, którzy mogli by być pomocni. W końcu statek taki został zaprojektowany. Była tylko jedna bolączka, otóż, jak namówić złych i leniwych ludzi do pracy? - Odbierzmy im telewizory, zamieńmy wygodne łóżka na kamienne, wyłączmy sieci komórkowe, wyrwijmy wibratory z rąk dziewic, a rozmnażać pozwólmy się im tylko raz w miesiącu. Zobaczycie, że z nudów wezmą się do roboty. – Mędrcem musiał być ten, który to wymyślił, bo kiedy tak zrobiono, na efekty nie trzeba było długo czekać. Podniosły się ludziska ze swych legowisk. Nie wszyscy, co prawda, niektórzy woleli leżenie na kamieniu od najlżejszej nawet pracy. Prawdą jest również, że i mordowanie się nasiliło, a zniszczeń przybywało. No, ale czemu tu się dziwić, nuda robi swoje. Jednak zamierzony cel był szczytny, a jak wiadomo, cel zawsze uświęca środki. Zaczęli się garnąć ludziska do budowy statku. Prace zostały rozpoczęte i zakończone. Statek był gotowy i czekał na start. Załadowano sprzęt i ludzi, kapitan statku usiadł za sterami i zaczęło się odliczanie. Nikt nie przyszedł pożegnać się z wyprawą. Wszyscy wrócili do swoich telewizorów, miękkich łóżek, telefonów komórkowych. Kto chciał, mógł rozmnażać się do woli. Smutno było opuszczać Ziemię, na której nikt nie tęsknił. Nikt nie życzył szczęśliwej drogi, miłej zabawy, odnalezienia celu i w końcu, powrotu. Ech, ta ludzka niewdzięczność. Szybko jednak zapomniano o tym, co było. Przed podróżnikami były zadania ważniejsze. Tu chodziło przecież o losy całego wszechświata. Podróż miała być długa, wydawało by się, bez końca. Każdy na swój sposób próbował spędzać wolny czas. Kto chciał oglądać przestrzeń kosmiczną, mógł robić to przez iluminatory, specjalnie do tego przeznaczone. Kto nie miał na to ochoty, mógł podziwiać przestrzeń wewnątrz statku. A było co oglądać i jak czas zabijać. Space Ship posiadał cztery olimpijskie baseny, dwa stadiony piłkarskie, boisko go gry w rugby, dwadzieścia kortów tenisowych, osiem hal do gry w koszykówkę i siatkówkę. Były przewidziane i inne rozrywki. Bary dla samotnych i w grupie, kina normalne i porno, dyskoteki, dancingi, nawet pokoje do gry w szychy, domino i bierki. Kto i na to nie miał ochoty, mógł po prostu spać. Uczeni, Mędrcy, Filozofowie, Psychiatrzy, Psychologowie i Cholera Wie Kto Jeszcze samym lotem i rozrywkami nie interesowali się wcale, pracowali bez przerwy. Zabawa nie dla nich była. Co chwilę spoglądali na miernik i łapali się za głowy. Energii ubywało w zastraszającym tempie. Znaczyć to mogło tylko o jednam, zepsucie postępuje. - Jak długo jeszcze mamy szukać? – Pytali Uczeni. - Szukajmy, aż znajdziemy. – Odpowiedzieli Filozofowie. - Bo kto szuka, ten znajdzie. – Dopełnili Mędrcy. - Tylko, czy aby zdążymy? – Cholera Wie Kto i po co zadał to pytanie. Psychiatrzy i Psychologowie nic nie mówili. Bo jakby tak do domu wariatów trzeba było kogoś posłać, młotkiem w kolano stuknąć, posłuchać o tym, co się komu w nocy śniło, a na koniec przepisać kurację odwykową, to oczywiście, czemu nie? Kosmos jednak to nie człowiek. Jak go leczyć? Co poradzić? Jaką diagnozę postawić? To nie ich działka, nie mają co robić między tymi wszystkimi Uczonymi, Mędrcami, Filozofami i Cholera Wie Kim Jeszcze. Opuścili więc całe towarzystwo i poszli sobie zwiedzać statek. Pozostali, czyli ci którzy pozostali, znowu wzięli się do pracy. Nic
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil T.R.Weich
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…