Egzekucja część 1. - Nowy
Namikawa przeprowadza się do niewielkiej miejscowości - Kurozawy, gdzie od lat mają miejsce makabryczne mordy, które okazują się być skutkiem mającej tam miejsce "gry". Kaoru zostaje zmuszony do wzięcia w niej udziału i teraz musi walczyć o
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Jest pewna wioska, głęboko w górach, gdzie nie wolno narobić sobie wrogów. Każdy, kto zostałby uznany za „wroga” tej wioski, ginął w niewyjaśnionych (dla reszty świata) okolicznościach. Ktokolwiek nie byłby odpowiedzialny za te mordy, jest bezwzględnie chroniony przez resztę wioski. Takie to miejsce.
Minęło zaledwie kilka dni odkąd Kaoru przeprowadził się do Kurozawy – niewielkiej miejscowości położonej głęboko w górach. Dla niego –mieszczucha, przeniesienie się na taką wieś było prawdziwym szokiem. Sama wioska nie liczyła nawet tysiąca mieszkańców i było w niej raptem kilka sklepów, szkoła, niewielka klinika (bo szpitalem ciężko było to nazwać) i świątynia – większość mieszkańców pracowała w pobliskim mieście. Chyba jedyne, czym mogli się pochwalić, to krajobrazy, które były tam naprawdę malownicze. Chłopaka martwił jednak jeden problem. A mianowicie – co on niby miał robić na takim zadupiu? Liczył tylko na to, że ludzie w szkole będą w miarę normalni.
Tego dnia wstał dość wcześnie, ostre, wiosenne światło nie dawało mu spać. Poza tym był to jego pierwszy dzień w nowej szkole, więc było mu to nawet na rękę. Dzięki temu nie musiał się wcale spieszyć. Jednak, gdy schodził na śniadanie, jego rodzice wciąż jeszcze spali. Nie był jednak małym dzieckiem i przygotowanie śniadania nie było dla niego jakimś wielkim wyzwaniem. Gdy wychodził, oni jeszcze nie wstali. Do szkoły miał dużo dalej niż w mieście, miał jednak dzięki temu świetną okazję na lepsze zapoznanie się z Kurozawą. Niestety, jego obawy sprawdziły się – nie było tam absolutnie niczego ciekawego. W życiu jeszcze nie widział takiego zadupia.
Mimo że wstał i wyszedł w miarę wcześnie, nie widział zupełnie nikogo przed szkołą. Jak tylko to zauważył, zaczął tam pędzić. Gdy był już tuż koło niej, dostrzegł kątem oka, że ktoś tam jednak stał. Był to długowłosy chłopak starszy od niego. Ten jednak skrył się za murami szkoły, jak tylko go zobaczył. Wydało mu się to dziwne, lecz nie miał czasu się nad tym zastanawiać. Wolał się nie spóźnić pierwszego dnia, więc nie myśląc zbyt wiele, wbiegł do szkoły.
Miał jednak to szczęście, że się mylił. Mimo że chyba wszyscy oprócz niego byli w szkole, do dzwonka zostało jeszcze parę minut. Bez słowa zajął swoje miejsce, po czym rozejrzał się. Pojawienie się przybysza wywołało spore poruszenie w tej nielicznej, bo nie liczącej nawet dwudziestu osób, klasie. Po całym pomieszczeniu rozległy się szepty. Nikt jednak nie miał na tyle odwagi, by podejść do niego. Te szepty zaczęły go irytować. Powoli miał ich dosyć. Dlaczego nie mogli się po prostu zamknąć? Zamknął oczy, chciał się odciąć od tego całego hałasu. Nagle szmer ustał, a on usłyszał kroki. Otworzył oczy i ujrzał przed sobą śliczną, długowłosą dziewczynę. Widząc jej ciemne głębokie oczy, falujące kasztanowe loki, delikatne rysy twarzy i długie szczupłe nogi, nieświadomie rozdziawił usta. Dziewczyna, spostrzegłszy to, roześmiała się pod nosem, po czym przedstawiła się: -Witam, jestem Rika Amamiya – przewodnicząca klasy. -Mi… miło mi. – gapił się na nią, zdawał sobie z tego sprawę, a i tak nie mógł przestać się gapić -Jesteś Kaoru Namikawa, tak? – chłopak zdawał się być tym dość zdziwiony – Wieści szybko się tu rozchodzą. – dziewczyna szybko dodała, widząc jego reakcję Kaoru chciał jeszcze do niej zagadać, lecz do klasy wszedł nauczyciel i zupełnie stracił ku temu okazję.
Lekcje nie różniły się zbytnio od tych w mieście. Nudził się równie bardzo. Wreszcie doczekał się długiej przerwy, niestety nie udało mu się porozmawiać z Riką, nie zauważył nawet, kiedy zniknęła. W Sali znowu rozległ się gwar nie do zniesienia. Musiał wyjść. Zaczął przechadzać się po korytarzu. Najwyraźniej nie było żadnej równoległej klasy. Co to za dziura, że w szkole jest tylko po jednej klasie z danego roku? To było dziwne, jak pod nogami latały mu dzieciaki z podstawówki. Nagle poczuł, jak ktoś go łapie od tyłu. -Kyaaa! – słysząc ten pisk, Kaoru musiał się odwrócić – Nie mogę w to uwierzyć! Jakiego mam uroczego kohaia! – ten jakże wysoki głos należał do wysokiego blondyna o dość kobiecej twarzy. Jego zachowanie zupełnie zszokowało biednego Kaoru. - Tsubaki, wystarczy już… - z oddali usłyszał głęboki męski głos – Zobacz tylko, jak żeś wystraszył młodego. – zbliżył się do nich równie wysoki okularnik o ciemnobrązowych włosach. Chłopcu nareszcie udało się wyrwać z objęć senpaia i patrzył na dwójkę starszych kolegów z nieukrywanym zdziwieniem na twarzy. -Naprawdę przepraszam. – blondyn zaśmiał się lekko – Jestem Tsubaki Kasuga, przewodniczący szkoły. -Ja zaś jestem Kyoya Akanoi – drugi chłopak również się przedstawił – i też przepraszam za tego idiotę, czasami nad sobą nie panuje, -Nie ma sprawy… - trochę szyja go bolała, ale rzeczywiście nie żywił do niego zbytniej urazy – Wy pewnie też wiecie, jak się nazywam. -Jak jakieś trzy czwarte wioski. – Tsubaki ponownie zachichotał – Tak więc, Kaoru-kun, jakbyś miał jakiś problem, to wal do nas śmiało. Jak tak na niego dłużej patrzył, to coraz bardziej zdawało mu się, że to właśnie Tsubakiego widział wtedy rano przed szkołą. Niestety nie miał okazji…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Animka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…