Egzekucja część 3. - Przywilej
Kaoru Namikawa przeprowadza się do niewielkiej miejscowości - Kurozawy, gdzie od lat mają miejsce makabryczne mordy, które okazują się być skutkiem mającej tam miejsce "gry". Kaoru zostaje zmuszony do wzięcia w niej udziału i teraz musi wal
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Już od dawna nie spał, jednak nie było takiej mocy, która mogłaby go podnieść z łóżka. Tamtej nocy chyba w ogóle nie udało mu się zasnąć. No bo jak? Po tym, co się stało? Przecież równie dobrze mógł się sam na miejscu zabić. On nie miał żadnej szansy na przeżycie tego. W dodatku zabronili mu o tym komukolwiek mówić. Nie musieli mu nawet mówić, co by się wtedy stało. Sam się już tego dawno domyślił. Myślał nawet o ucieczce z Kurozawy, tylko jak i dokąd. Miał się gdzieś ukrywać? Nie miał przecież żadnej dalszej rodziny, u której mógłby zostać. A przyjaciele? Co by im powiedział? Wyglądało na to, że musiał zaufać Tsubakiemu i Kyoyi. Nagle komórka przerwała mu te rozmyślania. Senpai przysłał mu SMS-a (gdy był nieprzytomny, wziął sobie jego numer i jeszcze sam mu się wpisał do kontaktów) :„Wstawaj, młody, nie chcesz się spóźnić. Dzisiaj nic ci nie grozi.” W tej sytuacji nie mógł już tak leżeć, poza tym miał już tego trochę dość. Wciąż był jednak nieco otępiały, ale podniósł się, bo co miał zrobić? W szkole było dziwnie spokojnie, zwłaszcza w porównaniu z tym, co miało miejsce poprzedniej nocy. Jak tak o tym myślał, to na dobrą sprawę każdy w tej szkole mógł być jednym z tamtej siódemki. Nikomu nie mógł ufać. Nagle zauważył, że zbliża się do niego Rika, jedyna osoba, która była tu dla niego naprawdę miła. -Cześć, Namikawa-kun. Co tam u ciebie? – nie było mowy o tym, żeby była jednym z nich -No cześć. Nic takiego… -Na pewno? Nie wyglądasz najlepiej… -Możliwe… Nie wyspałem się dzisiaj… -A coś się stało? -Nie… - w jej pytaniu było coś dziwnego – nic takiego… -Na pewno? -Tak… - wolał skończyć już tą rozmowę. Czyżby jednak? Nie, po prostu się o niego martwiła i tyle. Na szczęście dzwonek uratował go przed ciągnięciem tej rozmowy. Jak tylko zaczęła się przerwa, w drzwiach pojawił się Tsubaki. Blondyn zaczął machać, przywołując do siebie Kaoru. -O co chodzi? – chłopak nie miał ochoty z nim teraz rozmawiać -Nie spoufalasz się z nimi zbytnio, prawda? -Co masz na myśli? -Wspomniałem już, że nie mogę ci powiedzieć, kim są? -No tak… -Cóż, reszta zależy od ciebie… Chociaż ja trzymałbym ludzi ze szkoły na dystans. -I co? Mam teraz nikomu nie ufać?! -Tak byłoby najlepiej… - powiedział chłopak odchodząc – A! I jeszcze jedno: dzisiaj w nocy losujemy czyja kolej, więc jak tylko wrócę, dam ci znać, na co powinieneś się przygotować. – po tych słowach zostawił chłopca na korytarzu. Nie pozostał jednak zbyt długo sam. Jak tylko Tsubaki zniknął z pola widzenia, przyszedł do niego Kyoya. -Chodź ze mną na dach. Muszę ci coś powiedzieć. – było coś w jego spojrzeniu, że poszedł za nim bez chwili wahania. -A więc o co chodzi? -Tsubaki twierdził, że to zbędne, ale im więcej będziemy przed tobą ukrywać, tym trudniej będzie ci nam zaufać. -Do czego zmierzasz? -Mam zamiar wyjaśnić ci, o co chodzi w tej „grze”. -Grze? Wy to nazywacie grą?! -Taa… Nie brzmi to najlepiej, ale tak jest. Ta gra nazywa się ”Egzekucja”. Co jakiś czas nasza dziewiątka zbiera się w nocy w szkole i głosujemy, kogo mamy wyeliminować. Zanim coś powiesz, jak dotąd wybieraliśmy tylko tych, którzy stanowili zagrożenie dla wioski. Nie twierdzę, że to, co robimy jest właściwe… my po prostu… ech… i tak byś pewnie tego nie zrozumiał… Cóż, jeśli chodzi o to, co się dzieje dalej, to jeszcze tej samej nocy losujemy, kto ma się tym zająć. I tak, jak już mówił Tsubaki, ma się na to tylko jedną szansę. Jak się nie uda, to następnej nocy znowu mamy losowanie. -A jak uda mi się przeżyć spotkania ze wszystkimi, to jestem wolny, nie? -I tak i nie. -Jak to? -To prawda, nie ma żadnej drugiej kolejki w losowaniu, ani niczego takiego, jednak dalej nie będziesz mógł nikomu o tym powiedzieć. -Tego już się domyśliłem. -No tak… ale jest jeszcze coś. -Co takiego? =Pewien przywilej dla zwycięzcy… Przywilej wyboru, który z nas ma zostać zabity… -Co?! – niestety Kaoru nie otrzymał odpowiedzi, bo właśnie zadzwonił dzwonek i Kyoya odszedł bez słowa, zostawiając chłopca z zupełnym mętlikiem w głowie. Tej nocy też…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Animka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…