Wróć do katalogu

Ekscentryczne dusze (fragment)

Czasem tak się zdarza, że dwie planety zderzają się ze sobą; dochodzi wtedy do wielu nieoczekiwanych konsekwencji. Co natomiast się stanie, gdy zderzy się ze sobą dwoje ludzi? Jakie konsekwencje ich spotkają? Dwie różne osoby - dwa różne światy.

NevoeDezajopublikowano 24 stycznia 202632 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jarek znowu wylądował w łóżku z dziewczyną, którą poznał kilka godzin wcześniej. Żadna z nich nie zostawała do rana. Nie pamiętał nawet ilości kobiet, z którymi uprawiał seks, a co dopiero ich imion. Ciągle chodził na imprezy, na których wyrywał najgorętsze laski, był królem klubów w mieście. Kiedy stawiał drinki dziewczynom, barmani bez słów wiedzieli co chce zamówić. Tym razem nie było inaczej. Znajomy ze studiów organizował imprezę. Była to okazja na kolejny numer z losową dziewczyną. *** - Stary dawaj, musisz iść z nami! - powiedział przyjeciel Łukasza. Ten był nieśmiałym, wrażliwym chłopakiem. Nie chodził na imprezy, a tym bardziej w środku tygodnia. Wolał siedziec w mieszkaniu i przygotować się na nadchodzące kolokwium, jednak po długich namowach zgodził się. Ubrał się w ciemny sweter i jeansy. Nie nastawiał się na zabawę. Stresują go duże zgromadzenia ludzi, a od głośnej muzyki boli go głowa. Przed 21 pojechał z przyjaciółmi uberem do ustalonego miejsca. Był to dom jednego z popularnych chłopaków na uczelni. Gdy weszli do środka impreza już trwała od dłuższego czasu. Reszta jego paczki poszła do kuchni po alkohol, a Łukasz chciał usiąść na kanapie, ale GO zauważył. - Kurwa, Jarek tu jest - wyszeptał do siebie. Podobał mu się od pierwszych zajęć. Przystojny, umięśniony, inteligenty i ekstrawertyczny blondyn, a przede wszystkim poza jego zasięgiem. Poza tym jak reszta osób z uczelni - wiedział o jego orientacji. "On na pewno gardzi takimi jak ja" - myślał często mijając Jarka na korytarzach. Zestresowany poszedł za swoimi przyjaciółmi do kuchni. *** Jarek szukał jakiejś dziewczyny na szybki numer w łazience, ale nie było nikogo kto wpadłby mu w oko. Korzystał z darmowego alkoholu i zdecydowanie wypił za dużo. Był zły na wszystko. Czuł się okropnie, ale nie ze względu na upicie się, tylko za to kim był. Nienawidził się. Dziewczynami, przelotnym seksem i imprezami próbował wypełnić pustkę w sobie. Szukał czegoś, ale nie był pewny czego. Poprostu chciał poczuć się lepiej. Zapełnić dziurę w sobie. Odgonił te myśli kilkoma kieliszkami. Zauważył skąpo ubraną dziewczynę. Podszedł do niej i zaciągnął ją do łazienki. Był już w takim stanie, że ledwo stał. Dziewczyna zdzieliła go plaskaczem. - Za kogo ty mnie kurwa uważasz??!! - wyszła zdenerwowana. Jarek już nie kontaktował. Postanowił pójść do najbliższego pokoju żeby otrzeźwieć. *** Łukasz nie mogł znaleźć swoich znajomych. Próbował tańczyć, ale ze względu na stres nie był w stanie. Postanowił, że wyjdzie na balkon żeby zapalić. Minął Jarka, złapał z nim kontakt wzrokowy. "Chciałbym z nim porozmawiać, ale wiem, że nie mam u niego żadnych szans. Ba, ja nawet nie mam szans, żeby być w jego paczce znajomych, a co dopiero w bliższej relacji. Jestem głupi, że w ogóle o tym myśle. Przecież nie jest zainteresowany chłopakami, lecą na niego najładniejsze dziewczyny w mieście". Nerwowo zapalił papierosa i oparł się o barierkę balkonu. W rogu pewna para ewidentnie była podczas gry wstępnej. Kolejne osoby prowadziły głębokie rozmowy o życiu. Czuł się niekomfortowo będąc tam bez znajomych. Jego tętno przyspieszyło, w głowie zaczęło wirować i miał uczucie jakby zaczynał się u niego atak paniki. Wyrzucając szluga za barkierkę szybko wyszedł szukając cichego miejsca. Wszedł do najbliższego pokoju do drodze, upewniając się, że nikogo tam nie ma. W ciemności usiadł przy oknie, wypatrując gwiazd. Wiedział, że był to zły pomysł, żeby iść na tą imprezę. Nagle usłyszał dźwięk otwierających się drzwi. ***

Pijany Jarek wszedł do pokoju. Od razu zaczął się rozbierać nie zważając uwagi na to czy pokój jest pusty. Łukasz oniemiał. Chciał coś powiedzieć, ale nie był w stanie. Przyglądał się całej sytuacji, zastanawiając się czy Jarek robi to specjalnie czy zwyczajnie nie zauważył go w ciemności. Zawstydzony oglądał chłopaka. Jeremiasz praktycznie nagi położył się na łóżku. Obraz rozmazywał mu się przed oczami. Był bliski zgona, gdy zauważył postać przy oknie. Był to chłopak z jego kierunku. Prawie nigdy nie rozmawiali. Nawet nie miał pojęcia skąd się tam wziął. - Co ty tu kurwa robisz?! Nie pomyliło Ci się coś?! - J-ja... - No co kurwa ty?! Wypiedalaj stąd geju jebany!! - chciał wstać żeby wyrzucić go z pokoju, ale ze względu na swój stan nie był w stanie podnieść się z łóżka. - Już! Nie ma Cie tu!!! Łukasz ze łzami w oczach wybiegł z pomieszczenia. Nie zważając na bawiących się ludzi, wybiegł z imprezy i nie patrząc na niską temperaturę biegł w kierunku swojego domu. Po około półtora kilometra zatrzymał się nie mogąc złapać tchu. Płakał. "Co ja wyprawiam? Jarek mnie nienawidzi. Co ja sobie wyobrażałem? Że będzie szczęśliwy z powodu, że 'jebany gej' patrzy jak się rozbiera? Boże, ale jestem głupi" - mówił do siebie. Nienawidził tego, że podobają mu się osoby tej samej płci. Bardziej niż zwykle. Wstydził się siebie - tego jaki jest, tego jak wygląda, swojego zachowania i charakteru. "Koniecznie muszę udać się do psychiatry żeby zmienić leki. Te tabletki uspokajające kompletnie nie działają. Miały mnie wyciszyć, a czuję się coraz gorzej". Dopiero teraz zaczął udczuwać zimno. Miał na sobie koszulkę na krótki rękaw. Bluzę zostawił w tym cholernym pokoju. Odpalił papierosa (je na szczęście miał w kieszeni jeansów) i szybkim krokiem kierował się na najbliższy przystanek autobusowy. Przeskakując między kilkoma liniami ostatecznie dojechał do swojego mieszkania. Było już grubo po północy, ale go to nie obchodziło. Już nic go nie obchodziło - ani zostawiona na imprezie bluza, ani późna pora, ani nawet to, że bardzo zmarzł. Nie obchodził go nawet Jarek. Zaczął myśleć o sobie. Przypomniał sobie, jak bardzo się nienawidzi - nie tylko za dzisiejszą akcję. Podszedł do barku i wyciągnął z niego butelkę czerwonego jak krew wina. Odkorkował je i pociągnął duży łyk z butelki.

Łukasz leżał na podłodze w kuchni. Obok niego znajdowała się pusta butelka wina i popielniczka wypełniona filtrami od szlugów. Był ledwo przytomny, mimo to jego głowa wypełniała się najciemniejszymi myślami. Przypomninał sobie dawną przemocową relację, która zmieniła go na zawsze. Trzy lata temu, w szkole średniej poznał pewną dziewczynę - Elizę. Na początku wszystko było idealne - mnóstwo rozmów, bliskości fizycznej. Czuł się przy niej bardzo bezpiecznie, jednak do czasu. W pewnym momencie związku zaczęła natarczywie napierać na seks. Łukasz wolał poczekać z tym, jednak Eliza zaczęła szantażować go, że z nim zerwie jeśli nie będzie jej zadowalać. Bał się, że zostanie sam, więc zgodził się. Miał nadzieję, że to jedyny raz - że rozmowa wszystko wyjaśni. Jednak od tego momentu wiele rzeczy się zmieniło. Eliza spotykała się z nim tylko dla korzyści. Na początku relacji była bardzo wyrozumiała i fasycynowała Łukasza, ale po kilku miesiącach stała się chłodna i wyczerpująca. Nie miał siły wstawać rano i normalnie funkcjonować. Kiedy zauważył, że ta relacja źle na niego wpływa postanowił zerwać. Gdy przekazał to dziewczynie ta uderzyła go i zaczęła krzyczeć. - Powiem o tym wszystkim! Wykorzystywałeś mnie tylko do seksu!! Nienawidzę cię tak bardzo! Nigdy nie znajdziesz lepszej ode mnie!! - przerażony chłopak chciał wyjść z mieszkania, jednak Eliza go zatrzymała. - Błagam zostań! Przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Zmienie się, obiecuję. Tylko zostań. Uwierzył w jej słowa. Rzeczywiście przez chwilę mieli "drugi miesiąc miodowy" jednak po czasie wszystko wróciło. Tym razem częściej dopuszczała się przemocy w każdym znaczeniu. Zmuszała go do seksu, poniżała i często biła. Bał się powiedzieć o tym komukolwiek. Przecież nikt mu nie uwierzy. Po roku męczarni zdecydował, że to koniec. Miarka się przebrała, kiedy podczas skarżenia się na jej okropne zachowanie, Eliza odpowiedziała, że to on jest problemem i powinien zniknąć z tego świata. Przez chwilę myślał o samobójstwie, ale wiedział, że to wszystko jej wina. Nie chciał umierać, chciał spokoju. Zakończył to raz na dobre. Dziewczyna kontaktowała się w każdy możliwy sposób, obiecując zmianę, a nawet grożąc odebraniem sobie życia. Jednak Łukasz wiedział, że obie opcje są nieprawdopodobne. Zmienił szkolę, chciał odciąć się od tego co się działo. Pomimo rozstania jego stan psychiczny pogarszał się z dnia na dzień. Był w klasie maturalnej, nie mógł pozwolić sobie na powtarzanie roku, jednak nie miał siły nawet żeby otworzyć oczy. Jego przyjaciel - Marek - widząc, że coś złego się dzieje chciał mu pomóc, jednak nie widział jak do niego dotrzeć. Łukasz udał się do szkolnego psychologa, który od razu chciał wzywać karetkę, ze względu na zagrożenie życia. Chłopak bardzo nie chciał trafić na oddział psychiatryczny, chciał otrzymać pomoc będąc na "wolności". Mimo strachu znalazł psychiatrę i od razu zaczął przyjmować leki. Diagnoza była prosta - "zaburzenia lękowo-depresyjne". Zaczął również chodzić na terapię. Na początku było gorzej niż kiedykolwiek, jednak po miesiącu wreszcie poczuł uglę. Jego samopoczucie uległo zmianie na lepsze. Miał siłę na podstawowe czynności, a nawet na naukę. Jednego wieczora zwierzył się z wszystkiego Markowi, opowiedział o Elizie, o braku chęci do życia i terapii. Ten słuchając wszystkiego mocno go przytulił. Łukasz poczuł ciepło w sobie, czuł coś czego nigdy przy nikim nie czuł, był bezpieczny. Marek powiedział mu, że od zawsze mu się podobał.

- Wiem, że to nieodpowiedni moment na takie wyznania, ale lepszej okazji chyba już nie będzie. Zrozumiem, jeśli będziesz chciał zerwać kontakt. Przepraszam, że wszystko niszczę i.. - Łukasz przerwał mu pocałunkiem. To był impuls. Nie spodziewał się, że tak zareaguje. Nigdy nie wyobrażał sobie, że będzie z chłopakiem. Wtedy jednak to nie było ważne. Chciał być po prostu szczęśliwy. I doprawdy - był szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej z Elizą. To były najlepsze miesiące w dotychczasowym życiu Łukasza. Czuł się bardzo kochany i spełniony. Marek wspierał go na każdym kroku. Minęły nawet męczące ataki paniki. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Po maturze dzięki wysokiemu stypendium marek wyjechał na studia do Ameryki. Łukasz nie miał takich możliwości i został w Polsce. Bardzo martwiła go rozłąka, obawiał się, że związek "na odległość" szybko się rozpadnie. Jednak Marek obiecywał, że będą utrzymywać regularny kontakt, a nawet jeździć do siebie wzajemnie. Na początku mimo odległości ich relacja miała się bardzo dobrze, jednak po czasie Marek przestał mieć czas dla ukochanego. Mało rozmawiali, chłopak wysyłał jedynie kilka płytkich wiadomości dziennie. Łukasz czuł się ignorowany. Formalnie ich związek nigdy się nie zakończył - popadł po prostu w zapomnienie. Marek przestał odpisywać i dzwonić, przez co po czasie (mimo usilnych starań Łukasza) kontakt całkowicie się urwał. Łukasz nie wiedział dokładnie o co chodzi Markowi, i dlaczego tak nagle się zmienił; wiedział jednak, że to koniec ich relacji. Zaczął winić siebie, choć sam nie wiedział za co. Kompletnie się załamał. Miał iść na studia, a teraz nie wiedział co ze sobą zrobić. Wróciły dawne problemy. Czuł się jeszcze gorzej niż po rozstaniu z Elizą. Został sam bez żadnej wiadomości, pożegnania - czegokolwiek. Odciął się od każdego. Nie składał nawet podań na studia, chociaż to było jego marzenie. Po roku ciągłych zmian leków i wsparciu bliskich znów podniósł się z dołka i uznał, że nie może odpuścić swoich planów o edukacji wyższej. Matura poszła mu świetnie, zawsze dobrze się uczył, więc nie było problemów z dostaniem się na wymarzony kierunek - filologię angielską. Od małego był zafascynowany językami. Gdy rozpoczął się rok akademicki rodzice Łukasza napierali na niego, żeby zaczął się z kimś spotykać, jednak ten po fiaskach z Elizą i Markiem nie był w stanie na kogokolwiek spojrzeć. W pierwszy dzień zajęć, gdy szukał sali wykładowej zagadał w tej kwestii do pewnego chłopaka - jak się później okazało ten nazywał się Jarek, i razem są w jednej grupie na kilku wykładach. Od razu coś do niego poczuł, ale nie mógł się bardziej przywiązać - sam sobie na to nie pozwalał. Z czasem mimowolnie wręcz dosiadał się blisko niego. Za wiele nie rozmawiali, ale Łukaszowi to nie przeszkadzało. Wystaczyło, że był blisko Jarka. Ta sielanka zakończyła się jednak, gdy "znajomy" z jego liceum rozpowszechnił na uczelni wszem i wobec (w bardzo niewybrednych słowach) informacje o jego seksualnej orientacji. Większość studentów z roku zaczęła go unikać - w tym nawet uprzejmy z początku Jarek. Mimo to ciągle podziwiał Jarka i nie był w stanie wyrzucić go ze swojej głowy. Serce mówiło mu, że musi koniecznie być blisko swojego wybranka - rozum jednak podpowiadał, że to całkiem nierealne. Był ciągle brutalnie rozdarty między silnymi emocjami, a parciem psychicznym. Z tej spirali bólu wyrwał go dopiero alkohol, który uderzył mu do głowy tak mocno, że nie miał nawet siły ruszyć się z miejsca. Zasnął niespokojnym snem, wciąż leżąc na kuchennej podłodze. ***

Jarek czuł się tak, jakby jego głowę rozsadzało od wewnątrz. Obudził się w swoim pokoju w akademiku po godzinie jedenastej - spóźniony na dzisiejsze wykłady. Z trudem wstał z łóżka i podszedł do małego stolika, na którym stała szklanka wody. Na krześle stojącym obok leżała misternie wykonana niebieska bluza bez kaptura. Zdziwił się mocno. To nie była jego bluza. Starał się przypomnieć jak znalazła się w jego pokoju. Nagle go oświeciło. Przypomniał sobie o chłopaku, który był z nim w pokoju na imprezie. Doszedł do wniosku, że ten uciekając musiał zostawić bluzę za sobą. Koledzy Jarka, zabierając go nieprzytomnego do akademika pewnie uznali, że bluza jest jego. Takim oto sposobem wylądowała na jego krześle. Jarek stał w bezruchu, patrząc się na ciuch. Myślał sobie o jego właścicielu. "Jestem jebanym debilem. Nic złego mi nie zrobił, a potraktowałem go jak gówno" - pomyślał łapczywie pijąc wodę. Wypiwszy wodę myśli lekko mu się przejaśniły. Zadł sobie sobie sprawę, że nie może opuszczać wykładów - groziło to usunięciem że studiów. Już jeden dziś przegapił. Pomimo złego samopoczucia zaczął się ubierać i przygotowywać do szkoły. Nigdy wcześniej tak bardzo się nie śpieszył. Podczas krzątania się po mieszkaniu bombardowały go różne myśli i złe wspomnienia. Myślał o tym, jak się znalazł tu, gdzie jest. Przypomniał sobie dzień wyjazdu do "wielkiego miasta" ze swojej "bieda wsi". Przypomniał sobie, jak co tydzień rodzice wysyłali mu pięniądze na utrzymanie. Myślał o swoich wielu zawodach. Zmieniał je często, nie umiał wytrzymać w jednej pracy na długo. Był magazynierem, sprzątaczem, ochroniarzem. Ostatnim jego zawodem był masażysta. Skończył podstawowe zaoczne kursy i zatrudnił się w jednym salonie na pracę w wieczory. Praca nie była szczególnie przyjemna - stałymi klientkami salonu były głównie stare kobiety, panny lub wdowy, które zwracały się do niego bardzo sugestywnie, i proponowały "napiwki" za "dodatkowe usługi". Jarek brzydził się tym co robił, ale był do tego zmuszony - koszty utrzymania rosły, pieniądze od rodziców dawno przestały wystarczać nawet na opłacenie akademika. Ostatecznie nie wytrzymał, i mimo dobrej płacy rzucił tą obrzydliwą robotę dwa tygodnie przed feralną imprezą. Właśnie. Impreza. Znów wrócił do niej myślami. Miał tylko się dobrze zabawić przy alkoholu i dziewczynach, zapomnieć o masażach i braku funduszy na życie. Skończyło się jak zwykle - giga kacem i wyrzutami sumienia. Czuł się źle ze swoim zachowaniem. Zawsze reagował impulsywnie i nie lubił tego - ale nie umiał się zmienić. I tak skończyło się dobrze - gdyby był trzeźwiejszy, pewnie rzuciłby się na Łukasza z pięściami. Robił tak często gdy ktoś go zdenerowował. Potwierdzeniem tego były siniaki i blizny na rękach oraz nogach. Tylko tak umiał udowadniać swoje racje - siłą. Wywodził się z konserwatywnego domu, w którym ojciec był głową rodziny i miał pełnię władzy nad wszystkim. Gdy coś mu się nie podobało w zachowaniu syna, to po prostu go bił, nie zważając nawet na to, gdzie celuje. Jarek nie był w stanie przerwać tego przemocowego cyklu i sam przejął od ojca jego zasady - teraz to on bił…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych