Eleganckie buty mojego syna
Trudno to nazwać opowiadaniem, ale chyba najbliżej mu do tego typu. Przedziwny twór z potężną dawką tajemnicy, skupiony na wewnętrznych przeżyciach bohatera. List, pamiętnik, spowiedź - każdy musi odczytać to sam.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
27 listopada 2006r. 02:43 Nie mogę zasnąć. Budzą mnie krzyki zza ściany. Nie wiem, czy to lament sąsiada, czy głosy w mojej głowie. Chciałbym nie myśleć o tym i o wszystkim innym, ale to silniejsze ode mnie. 02:47 Przypomniałem sobie ostatni piątek. Przed oczami stanęły mi eleganckie, błyszczące od wypolerowania buty. Zbliżałeś się, a ja obserwowałem każdy Twój krok. Być może nawet płakałem, ale teraz nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć. Przez chwilę pomyślałem, że zabierzesz mnie do domu na weekend, ale basowe ''Co się gapisz?" przywróciło mnie do realności. To nie Ty to powiedziałeś, Ciebie tam nawet nie było. Wyobraźnia znów spłatała mi figla. 03:01 Ciągle nie śpię. Myślę o Tobie. Te buty nie dają mi spokoju, chociaż wiem, że nigdy nie przyjdziesz. Nienawidzisz mnie za to kim jestem, co zrobiłem i jak się potem zachowałem. Masz do tego prawo. Chcę, żebyś wiedział, że pozwalam Ci tak o mnie myśleć. Jestem łajzą, namiastką człowieka. Jest jeszcze gorzej. Tak dawno nie wychodziłem poza te mury, że nie wiem nawet jak wygląda prawdziwy świat. Jestem za to przekonany, że nie przypomina nawet tych korytarzy, ławek w ogrodzonym kratami parku, jęków, wrzasków i płaczów. Szaleństwo we mnie postępuje. Teraz wiem na pewno, że nie nadaję się do zwykłego życia. Gubię się w światach, o których istnieniu nie masz nawet pojęcia. Nikt nie ma. Nie zrozum mnie źle, nie oczekuję litości. Chciałbym jednak udowodnić Ci, że ja też czuję. Może nawet bardziej niż inni. Czuję i żałuję. Niech to będzie dla Ciebie choćby zabawą, możesz z tego drwić, ale ja cierpię. To jest kara, którą staram się jak najlepiej znosić, choć wiem, że nie jestem w stanie być tak pokorny, jak powinienem. Tak bardzo chciałbym Cię poznać raz jeszcze. Na pewno masz żonę, może i dzieci. Pilnuj, by nie stały się takie jak ja. To wszystko jest w genach. Zatrułem Cię. Dlatego nie byłbym w stanie spojrzeć Ci w oczy, nawet gdybyś przyszedł. Wiedz jednak, że to moje największe marzenie. Jedyne jakie mam tutaj. Sędziowie uznali, że nie byłem WTEDY świadomy. Pamiętam, byłeś tam i widziałeś to. Te Twoje błyszczące buty. Patrzyłeś się w nie przez całą rozprawę. Babka chciała Cię wyprowadzić, ale zostałeś dzielnie. Chciałeś usłyszeć wyrok. Nie czekałeś na ułaskawienie. Pewnie nieraz jeszcze je przeklinałeś. Nie martw się, jestem więźniem własnego cierpienia. Mam to wszystko w głowie. Nieustające myśli, które kłują moją duszę milionami igieł. Nienawidzę się. Podobno nie powinienem, tak mi tutaj mówią. Wiesz, że niby nie byłem wtedy sobą. Więc kim... kim? Ile minęło lat? Ile naście? Ja nigdy nie zapomnę Twojego wzroku na sali sądowej. Kiedyś miałeś oczy jak wiosenne niebo, wtedy były…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Morgan C. Le Fay
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…