Wróć do katalogu

Elf

***

somebody_else, opublikowano , 12 min czytania, 4,2 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Dlaczego tu nie pasuję?"

{i} - Co ty, do licha, wyrabiasz? - zapytałem małpę, widząc, że wyciąga rybę z wody i układa ją na gałęziach drzewa. - Ratuje ją od utonięcia - odpowiedziała mi Anthony de Mello "Śpiew ptaka"

{/i}

To był sen... pomyślał kiedy obudził się rano nieco przestraszony i zagubiony, zastanawiał się tylko dlaczego go nie pamiętał. Może to przez to okno, podobno jeżeli spojrzysz w okno zaraz po przebudzeniu zapominasz co ci się śniło. On właśnie tak zrobił, nieświadomie...? być może, albo po prostu nie chciał wiedzieć gdzie błądziły jego myśli przez całą noc. Nie miał teraz jednak czasu na rozmyślanie, juz dawno powinien być na lekcjach. Nienawidził swojej szkoły, była jak setki tysięcy innych, ale to było miejsce gdzie czuł się wyjątkowo nieswojo. Nie wiedział za bardzo dlaczego. Właściwie to nigdzie nie czuł się jak u siebie, nawet we własnym domu. Ciągle coś dawało mu do zrozumienia, że nie wszystko jest zupełnie w porządku, że są pewne uchybienia, które nie powinny mieć miejsca. Jakimś dziwnym zrządzeniem losu wszystkie zdarzenia nie występują w odpowiednim czasie. Jakby los igrał sobie z nim bezczelnie. Jakby wszystko było inne, obce. Nie jego, nie dla niego nie przez niego, nie według jego woli, nie po jego myśli. Ten stan rzeczy dusił go dławił i niszczył, nie dawał odetchnąć ani rozwinąć skrzydeł.

***

Sen. Uciekam, wyszedłem już poza swój świat... wnikam w następny, w nim ciągle przewijają się te tak dobrze znane mi twarze. Jakiś ogromny ptak zamienia się powoli w bestię, jej czy patrzą na mnie ciągle... Nagle znajduję się nad urwiskiem. Wokoło jest pięknie, na horyzoncie widzę góry, które stykają się z niebem tak jakby stanowiły z nim całość. Bliżej mnie kwiaty, są ich tysiące... Patrzę w dół... jakaś kobieta trzyma mnie za rękę i nie daje skoczyć... Oddycham, lecz krztuszę się powietrzem, próbuję się wyrwać lecz jestem bezsilny........

***

Dobiegały do niego strzępki rozmów ludzi, którzy go otaczali. W holu panował większy tłok niż zwykle, mimo, że nie było ku temu najmniejszych powodów. Nie zwróciło to jakoś specjalnie jego uwagi. Znów pogrążył się w swoich myślach, żadna z nich nie była konkretna, i gdyby ktoś zapytał się go o czym w tej chwili myśli pewnie nic by nie odpowiedział. Właściwie zachowywał się tak jakby na coś czekał. Sam nie wiedział na co, tak naprawdę nawet nie zdawał sobie sprawy, że czeka. Ten stan zawieszenia przerwała mu postać która na ułamek mrugnięcia okiem pojawiła się w rogu korytarza. Zobaczył ją przez przechodzących co chwile ludzi. Jej twarz mimo, że nigdy w życiu jej nie widział wydawała mu się dziwnie znajoma. Nigdy nie miał pamięci do twarzy , ale ta od razu utkwiła mu w głowie. Mógł sobie wyobrazić najmniejszy jej szczegół, każde drgnienie mięśnia pod gładką skórą, napinającego się w nieśmiałym uśmiechu. I te oczy z odrobiną smutku. Zanim zniknęła wśród przechodzących ludzi, wydawało się jakby coś mówiła, chyba coś co brzmiało jak "uwierz" Ale w co? natłok myśli nie dawał mu spokoju nawet bardziej niż zwykle. Jak zwykle pozostawało jedynie to, że każde pytanie zamiast odpowiedzi rodziło setki nowych wątpliwości.

***

Sen. Ta twarz.... ciągle ona, nie mogę przestać o niej myśleć, widzę ją bardzo wyraźnie, jest w niej jednocześnie coś co mnie przeraża i coś co sprawia, że czuję się bezpieczny. Dlaczego akurat ta twarz, tak naprawdę niewiele się różni od przeciętnych twarzy. Takich których codziennie widuje setki, dlaczego na każdą inna nie poświęcam nawet 30 sekund, a ta nawet w tym śnie nie daje mi spokoju. Wdziera się tu bez pytania a i tak nie próbuje jej stąd wyrzucić... Ta kobieta muszę ją odnaleźć. Biegnę teraz ale ciągle nie ruszam się z miejsca. Nogi grzęzną w lepkim jak bagno chodniku, każdy ruch sprawia tysiąckrotnie wiece wysiłku niż zazwyczaj i przynosi mniej efektu.

***

Kolejny dzień, rutyna, mechanicznie wykonywane czynności. Schemat powtarzany bez końca i bez przerwy. Te same ruchy, te same myśli. Scena rozgrywająca się właściwie wszędzie przez to jeszcze bardziej przygnębiająca. Wyszedł z domu mijał szare obdrapane bloki, które z dnia na dzień stawały się coraz brzydsze. Ryk starych samochodów wypluwających kilogramy tlenków, dwutlenków, trójtlenków, siarczków, potasków i innego badziewia. Niemal czuł jak to wszystko zatyka mu pory w skórze powoli go dusząc. Minął już tydzień od kiedy zobaczył tą kobietę w holu. Powoli zaczął tracić nadzieję, że znowu ją spotka. Wszystko zaczynało jakby wracać do normy. Wtedy zobaczył ją znowu. Stała w szarym płaszczu na rogu ulicy. Właściwie nawet nie miał wrażenia, że to przypadkowe spotkanie. Wydawało się zaplanowane, jakby umówili się, ze oboje będą stali na światłach przy skrzyżowaniu Piłsudskiego z Polską. Wydawała się całkowicie odmienna od całej otaczającej rzeczywistości. Jak jakiś błąd rysownika w komiksie, który w szary smutny obraz niechcący wkomponował kogoś kto napawa optymizmem i spokojem. Zbliżył się a słowa zaczęły same płynąć, pytania które od zawsze gnieździły mu się w głowie, a których nie mógł sformułować, teraz wypływały z jego ust tworząc bardzo spójną logiczna całość. Wyraźne stało się to czego nie wiedział. A odpowiedz znajdowała się tam na rogu Polskiej i Piłsudskiego, w osobie kobiety którą widział drugi raz w życiu. Swoją drogą to całkiem niecodzienne miejsce na zmienianie swojego sposobu postrzegania rzeczywistości. Normalnie takie rzeczy zdarzaj się bardzo rzadko, a jeżeli już to w jakiś niezwykłych okolicznościach w przełomowych momentach życia w obliczu zagrożenia albo po rozmowie z krzakiem gorejącym. W jego przypadku miało to nastąpić przed przejściem dla pieszych. Całkiem głupie miejsce, ale ono akurat jest kompletnie bez znaczenia.

- Ten cały świat... to wszystko...,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych