Elita : LOST część 4
Gdy rutynowe szkolenie niespodziewanie zamienia się w katastrofę logistyczną, Elita trafia w sam środek nieznanego terenu — odcięta od kontaktu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ELITA: LOST – Część IV: ŚLAD
Dżungla nie milczy. Po nocy, w której zniknęła Paulina, każdy szmer zdawał się dźwięczeć głośniej niż wcześniej. W powietrzu unosił się zapach ozonu i spalenizny po błysku światła, który ją zabrał. Kuba nie spał. Siedział przy ognisku, patrząc w żar, aż żar patrzył w niego.
— Nie możemy tu siedzieć — odezwał się Krzychu, zerkając na resztę. — Im dłużej czekamy, tym dalej ją zabiorą. Jeżu skinął. — Albo tym bliżej się znajdą oni.
Wiktor siedział obok, trzymając w dłoniach metalowy odłamek, który znalazł tam, gdzie stała Paulina. W słońcu połyskiwał jak kawałek czarnego szkła. — To nie było teleportowanie — powiedział cicho. — To był impuls. Tak silny, że zakrzywił światło.
Szczepan, z zimnym spokojem, poprawił magazynek. — Zatem to nie magia. Technologia. I ktoś tu ją kontroluje.
Rankiem ruszyli w kierunku gór, gdzie — według radaru zmontowanego przez Tomka — mógł być sygnał z urządzenia Pauliny. Dżungla stawała się coraz gęstsza, drzewa coraz wyższe, a cisza coraz bardziej złowroga.
Jeżu prowadził grupę. Miał oko do tropów — jeszcze zanim dołączył do Elity, był leśnikiem. Teraz każdy ślad czy złamana gałązka mówiły mu coś więcej niż słowa. — Trzy osoby tędy przeszły — mruknął. — Nie ludzie z obozu. Coś cięższego. I śmierdzi smarem.
Wiktor kucnął, badając ziemię. — Pancerz? Egzoszkielety? — Albo coś, co ich imituje — odparł Jeżu.
Na kolejnym postoju Krzychu wyjął z plecaka metalową manierkę i podał ją Marcie. — Pij. Nie wiemy, ile jeszcze przed nami. Marta skinęła głową, uśmiechając się blado. — Dzięki. Wiesz, że Paulina by już na nas wrzeszczała, żebyśmy nie marudzili? Krzychu parsknął. — No. A potem by się obraziła, że ma rację.
To był moment ciszy, ciepły i ludzki w środku tej nieludzkiej wyspy. Ale trwał krótko.
Z krzaków padł sygnał dźwiękowy — jedno krótkie „pik”. Tomek od razu sięgnął po radio. — Sygnał z lokalizatora Pauliny. Jest blisko. Może dwieście metrów, w tamtym kierunku.
Ruszyli biegiem.
Sygnał prowadził ich do ruin. Betonowych, porośniętych mchem i korzeniami. Kiedyś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Tokrasz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…