Wróć do katalogu

Eloen - PROLOG

O rany, jak ktoś chce wiedzieć co to jest, to niech przeczyta. To na razie tylko prolog, jest krótki. Oczekuje ostrej krytyki:)

Eloen, opublikowano , 9 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ekhem, ekhem... WYDANIE POPRAWIONE PROLOG

Soraya leżała bez ruchu na białej posadzce. Jej miecz leżał daleko od niej. Kałuża krwi wokół rosła w zastraszającym tempie. Odkaszlnęła i natychmiast tego pożałowała. Miała połamane żebra, które uniemożliwiały wzięcie głębszego oddechu. Jedno płuco było przebite i powoli napełniało się krwią. Leżała na prawym boku ponieważ na plecach miała głębokie rozcięcie, a jej lewa ręka była złamana w dwóch miejscach. Krótkie i równe miedzianorude włosy w irytujący sposób lepiły się do twarzy jednak nie miała dość siły by je poprawić. Szafirowe oczy powoli zachodziły mgłą. Soraya przycisnęła mocniej policzek do posadzki i przymknęła oczy. Podłoga była zimna i dawała nieco ukojenia. Nagle usłyszała kroki. Otworzyła oczy i zobaczyła postać w czarnym płaszczu, wyłaniającą się zza filaru. Z postury można było wywnioskować, że był to człowiek. Mężczyzna. Żaden elf nie mógł rozwinąć takiej muskulatury. Soraya nie mogła dostrzec rysów twarzy. Gdy Czarna Szata dotarł do dziewczyny, przykucnął i odgarnął irytujące kosmyki z jej czoła. Zaczął przyglądać się jej z uwagą. Powoli i jakby z wahaniem, z długiego rękawa wysunęła się ręka. Była poprzecinana bliznami. Palce dotknęły jej policzka. Były zimne i dawały ulgę. Dziewczyna nie mogła pozbyć się głupiej myśli, że były jak podłoga. Ale takie rzeczy prawdopodobnie mogą przychodzić do głowy gdy się umiera. Soraya chciała coś powiedzieć, ale zamiast głosu z jej krtani wydobył się jęk. Nie mogła nawet warknąć, bo wydałoby się to błaganiem o pomoc. Byłoby to sprzeczne z przekonaniami w jakich ją wychowano. "Litość nad wrogami jest słabością, ale błaganie o życie twojego wroga, jest niewybaczalne! Lepiej zginąć z godnością." mawiał jej mistrz, a ona spijała jego słowa niczym życiodajny nektar. Jaka byłam wtedy głupia! - skarciła się w duchu. Gdyby go nie słuchała... Głupia - skarciła się ponownie. Zaczęło jej się kręcić w głowie, myśli krążyły w szaleńczym tempie, a ona żadnej nie mogła uchwycić. Skupiła się na Czarnej Szacie i oddychając płytko, wpatrywała się w niego, świdrując oczami na wylot. Jakby miało go to zmusić do odsłonięcia twarzy. Ale to nic nie dało. Trwali dalej w ponurym milczeniu. Mężczyzna głaskał ją tylko po rozpalonym policzku. Soraya miała wrażenie, że upłynęła wieczność. Twarz postaci zasłaniał kaptur; widać było tylko jej usta. Dziewczyna wiedziała, że je zna, ale nie wiedziała do kogo należą. Gdyby ten skurwiel się chociaż odezwał - myślała, na pewno by się domyśliła kim jest. - Sorayo - szepnęła w końcu postać. Głos był niski, miękki i drżący od emocji. Rozpoznała go. Jej usta wygięły się w ponurym i upiornym uśmiechu. Usiłowała się roześmiać, jednak tak jak poprzednio, krtań ją zawiodła. Wydała z siebie dźwięk, podobny do krakania wrony. Poczuła, że pieką ją oczy. Mężczyzna klęknął obok niej. Powiódł wzrokiem po pięciu trupach. Na twarzy przynajmniej dwóch z nich malował się strach. Powiedz coś, pogoniła go w myślach. - Ciągle jesteś najlepsza, rudzielcu - mruknął z podziwem. W ostatnim słowie można było usłyszeć słabo zamaskowaną czułość. Mrugnęła. Łza kołysząca się na rzęsie spadła na podłogę, rozbijając się z cichym plaśnięciem. - Nie możesz mówić, prawda? - dopiero teraz spuścił kaptur. Brązowe, średniej długości włosy i srebrne oczy. Wyglądał tak, jak go zapamiętała. Może miał trochę więcej zmarszczek i blizn. Pochylił się nad nią i pocałował. Potem szepnął wprost do ucha: - Przepraszam Sorayę zalała fala emocji. Od rozczulenia, poprzez dziką radość aż po bezbrzeżny smutek. Z tego wszystkiego chciała zacząć krzyczeć, wyzywając bogów, ludzi, elfy, krasnoludy, wszystkich, że dopuścili do nieuchronnego. Ale nie krzyczała. Nie było sensu. Jak miało być, tak będzie, myślała. Nic bym nie poradziła. Po chwili dotknął palcami jej czoła i wyszeptał magiczne zaklęcie. Rozmawiali ze sobą poprzez myśli i obrazy. - Obiecaj - brzmiało ostatnie jej słowo. Kręciło jej się w głowie, ale tym razem z powodu ilości wylanej krwi. Uśmiechnął się w odpowiedzi. Był to uśmiech człowieka szalonego ale też gwarantujący spełnienie prośby. I Soraya wiedziała, że zrobi to dla niej. Zabrał palce z jej czoła i kontakt się urwał. Wtedy dziewczyna poczuła się bardzo samotna. Zbierając resztki sił chwyciła go za kołnierz i przyciągnęła do swoich ust.

*** Pół godziny później rozległ się mrożący krew w żyłach krzyk służącej która weszła do kaplicy, chcąc poczynić ostatnie przygotowania do ślubu.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych