Wróć do katalogu

Eloen, Rozdział III

Bla, bla blaa. Dalsza część. Można się poznęcać nad stylem, albo niespójnością zdań lub fabuły. Jakby ktoś był ciekawy, gdzie trafiła Kamila.

Eloen, opublikowano , 17 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ III

- Jest trochę dziwnie ubrana… – powiedział kobiecy głos. Jęknęła. Dwie kobiety trajkotały o czymś tuż nad nią, jednak Kamila nie miała siły się tym przejąć. W swoim życiu tylko raz miała kaca, po sylwestrze. Szampan był taki słodki i smaczny, że wypiła chyba z sześć kieliszków. Zaczęło jej przyjemnie szumieć w głowie, razem z koleżankami bawiła się przednie. Jednak następnego dnia jej głowa pękała z bólu, a język miała suchy i spieczony. Każdy dźwięk był istną katuszą dla uszu. Wystarczy powiedzieć, że teraz było dużo gorzej. Po głowie kołatała się jej jedna myśl: umrzeć. Poza tym czuła, że leży na plecach, a światło usiłuje dobić się przez jej powieki do skołatanych źrenic. Do mózgu przebiła się informacja, że jeśli przewróci się na brzuch, będzie ciemniej. Jej ciało przetoczyło się ociężale. Rozległ się łomot upadającego ciała. Kamila znowu straciła przytomność. Rozmowa umilkła. Kobieta spojrzała na dziewczynę z przerażeniem. Przez chwilę wyglądała jakby toczyła wewnętrzną walkę. W końcu podeszła do niej i podniosła z matczyną troską, ułożyła na łóżku i podłożyła pod głowę poduszkę. Gruba kobieta z którą przed chwilą się kłóciła, przyglądała się temu z uśmiechem. - Sama widzisz, skarbie. Ona potrzebuje twojej pomocy. - Przecież wiesz jaka jest sytuacja – odfuknęła, patrząc drugiej w wodniste oczy. Wytrzymała zadziwiająco długo jej spojrzenie, które gdyby było żywą istotą, byłoby w stanie zginać podkowy. Ponownie skierowała wzrok na dziewczynę. Była naprawdę ładna, Mateczka będzie sporo za nią chciała. – Czemu jest tak ubrana? - Wyrzucili ją z przejeżdżającego wozu. Cyrkowego. – zaznaczyła Mateczka – Gdyby nie ja, dawno coś by ją rozszarpało! Wyobrażasz sobie? Wyrzucać pijaną w sztok dziewczynę w środku lasu! Dobrze, że byłam w pobliżu – w jej głosie brzmiało świetnie udawane święte oburzenie. Druga kobieta przewróciła oczyma, ale tak, żeby Mateczka nie zauważyła. Mateczka była… postawną kobietą. Na pewno nikt kto ją znał, nie użyłby określenia „gruba”, przynajmniej, jeżeli choć odrobinę szanował swoją szyję. Poruszała się niebywale szybko, jak na… Postawną kobietę. Wyglądała na czterdzieści lat z hakiem. Dużym hakiem. Rzeźnickim. Była wampirem. Oczywiście w Shinin, zarówno po elfiej jak i po ludzkiej części miasta, wszyscy o tym wiedzieli. Ale nie przeszkadzało im to w robieniu z nią interesów. Nie ma lepszego, a zarazem gorszego handlowca od wampira. Zawsze są solidni i można na nich polegać, ale jeśli chodzi o pieniądze są po prostu… no, krwiopijcami. Mateczka była jedynym wampirem w Shinin. Elfy żartowały, że wygryzła konkurencje. Rzecz jasna tylko wtedy, gdy nie było jej w pobliżu. Nie lubiła takich żartów. Naprawdę nie lubiła. Zajmowała się wszystkim, co przynosiło pieniądze. Sprzedawała trudno dostępne składniki eliksirów, handlowała informacjami. Albo sprzedawała ludzi. - Mona – odezwała się wampirzyca, kładąc dłoń na jej ramieniu. Mona była przyzwyczajona; jej ręka nawet nie próbowała się podnieść, żeby strzepnąć dłoń wampirzycy, a twarzy nie wykrzywił żaden grymas. – Ją wystarczy lekko przekonać. Na pewno będzie zrozpaczona, kiedy się dowie, jak potraktowali ją przyjaciele. Potrzebuje twojej pomocy, twojej matczynej opieki. Wiesz jak to jest, kiedy wszyscy cię zostawią, prawda? – Mona drgnęła. – Pamiętaj, możesz wmówić jej wszystko. Nadaj jej imię – Mateczka przyglądała się Monie z lekkim uśmiechem. Na swój sposób lubiła ją. Czuła w niej swego rodzaju bratnią duszę, były ze sobą związane tajemnicami. Gdyby jedna zdradziła, druga odwdzięczyłaby się tym samym. - Zobacz to ciało – wampirzyca machnęła drugą ręką w stronę Kamili. – Który facet się na nią nie rzuci? Przecież to zupełnie coś innego, niż te twoje chude, z wystającymi żebrami i niezdrową cerą. Chcesz powiedzieć, że będą zazdrosne? Ależ w żadnym wypadku! Przecież one będą mieć mniej pracy, a i tak wszystko idzie na Dom. - Ile? – spytała oschle Mona. Wampirzyca odsunęła się od niej, uniosła kąciki ust, a kiedy znów spojrzała w oczy, uśmiechała się. - Dziewięć złotych monet. Kobiecie nie drgnęła nawet powieka. - Wiesz, że to stanowczo za dużo. - Jest w stanie zarobić tyle w dwa tygodnie. Nawet w tydzień. - Sześć. Na więcej mnie nie stać. A nawet gdyby było, więcej nie dostaniesz. Mateczka skrzywiła się. - Po Zachodniej Stronie dostałabym dwa razy tyle… - burknęła niezadowolona. - Po Zachodniej Stronie, niejaki Gohay ostrzy na ciebie pal, dłużniczko. – Kobieta uśmiechnęła się, mrużąc oczy. Widząc zdziwienie tamtej dodała – Plotki szybko się rozchodzą, Mateczko. Mateczka nie wyglądała na zadowoloną. Westchnęła, ale po chwili na jej twarz wypłynął obłudny uśmiech. - A więc dobrze. Ale pamiętaj, za dodatkową usługę biorę jedną złotą. Ręka Mony zawisła w powietrzu. Spojrzała prosto w blade oczy wampirzycy. - Jakże bym mogła zapomnieć – odparła chłodno. Wyciągnęła z sakiewki odpowiednią ilość monet i dała je wampirzycy. Mateczka uśmiechnęła się nieznacznie. - A teraz, jeśli mogę cię prosić, wyjdź. Potrzebuję spokoju. - Jedna uwaga: nie rob tak jak ostatnio. - Jak? - Nie udawaj niewiniątka – prychnęła Mona. – Tak ją urządziłaś, że na nic mi się w końcu nie przydała. Chyba nawet myśleć do końca nie umiała, a co dopiero mówić o jakiejś podstawowej wiedzy. - A po co kurwie wiedza? Mateczka nie była osobą bojaźliwą. Teraz jednak poczuła lekkie ukłucie strachu na widok Mony, której oczy zwęziły się i zlodowaciały. Przesadziła. Wampirzyca spuściła głowę, co nie zdarzało się rzadko. Ta mała kobieta, pomyślała, miała w sobie więcej siły niż na to wyglądała. Spojrzała w końcu na łóżko. - Zostaw nas same. Bez obaw, zrobię to porządnie. Mona teatralnie zmrużyła oczy i zwęziła usta. Dopiero gdy wyszła Mateczka pozwoliła sobie odetchnąć. Zamknęła szczelnie okiennice, tak, żeby do środka nie wpadał najmniejszy promień światła. Położyła dłoń na jej czole i wyszeptała długie zaklęcie. Ręka rozjarzyła się najpierw na niebiesko, potem na czerwono. Uśmiechnęła się w duchu. Zaklęcie powodujące amnezje zawsze najlepiej wychodziło.

- Hej, maleńka, obudź się. Kamila zamrugała. Mama? Brązowe włosy, czarne oczy, wyglądające jakby nie miały tęczówek i ten sam ciepły uśmiech. - Mama? – wybełkotała. Twarz kobiety posmutniała, jakby przypomniała sobie o czymś bardzo przykrym. Jednocześnie jej rysy zaczęły się wyostrzać. Nie, to nie była mama, chociaż kobieta pochylająca się nad nią była bardzo podobna. Miała trochę ciemniejszą karnację i dłuższy nos. - Nie, nie mama. – Powiedziała cicho kobieta. Spuściła wzrok i zaczęła wpatrywać się w dłonie. Była ubrana w białą koszulę z bufiastymi rękawami i szeroką czarną spódnicę. Włosy spięła dużą klamrą w luźny kok. Uszy ozdobiła dużymi srebrnymi kółkami. Wyglądała bardzo ładnie, dziewczyna nie dałaby jej więcej niż trzydzieści lat. Kobieta ponownie na nią spojrzała. Uśmiechnęła się, ale w jej oczach krył się smutek. - Jak się czujesz? Kamila uniosła się na łokciu. Stwierdziła, że nieźle. - A jak masz na imię? Kamila spojrzała na nią wielkimi oczyma. Otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć, ale słowa utknęły jej w gardle. - Ja… Nie pamiętam – rozejrzała się przerażona po pokoiku. Nie wiedziała, jak się tam znalazła, kim jest ta kobieta, ani jak ma na imię. Zacisnęła mocno powieki i skupiła się. Pamiętała twarz matki, ojca, jakiejś rudej dziewczyny… pamiętała jak ruda wlazła na drzewo i nie chciała zejść… Przypominała sobie różne nieistotne szczegóły, ale wszystkie były rozmazane. I niepomocne. Nie miała zielonego pojęcia co robiła przez ostatnie lata, zupełnie jakby ktoś jej to wyciął z pamięci. Rozpłakała się. Kobieta usiadła szybko na łóżku i przygarnęła dziewczynę. Pocałowała ja w czoło. - Cicho, nie płacz. Już w porządku. Chlipała przez moment, wtulona w ramię czarnookiej, czepiając się rozpaczliwie wspomnień. W jej głowie panował nieład jak po wybuchu bomby; co z tego, że zostały jakieś skrawki, skoro nic z nich nie mogła złożyć? - Mam piętnaście lat. Za siedemnaście dni mam szesnaste urodziny – wyrwało jej się. - To dobrze – szepnęła czule kobieta. Trochę za czule. Przesunęła palcami po jej włosach. Kamila oderwała się od niej. Obejmowała ją obca kobieta, której nie znała nawet imienia. Spojrzała na nią spłoszona. Czarnooka szybko uśmiechnęła…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych