Wróć do katalogu

emilka

moje pierwsze opowiadanie, wiec moze dosyc plyciutkie, jednak zachecam do przeczytania

ireth, opublikowano , 16 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mocny wiatr uderzył w Twarz Emilii ledwo tylko wyszła z domu. Zamknęła oczy i czuła jak pędzące powietrze rozwiewa jej włosy, targa poły płaszcza i unosi końce długiego szalika. Czuła także że tańczące płatki śniegu osiadają jej na włosach, brwiach i rzęsach. Otworzyła oczy, poprawiła torbę i przeszła przez ogródek.

-Cześć Emilko- rzucił Marcin stając obok Emilii na przystanku. -Eee cześć-rzuciła on, rumieniąc się lekko. Aby nie dać tego po sobie poznać długo pozorowała wycieranie nosa. Znała go od września. Wpadła na niego w pierwszy dzień lekcji, kiedy tylko weszła do swojego LO VIII w Krakowie. Upadła jej książka. Podniósł ją wtedy i rzucił okiem na okładkę. -pierwsza klasa? -spytał patrząc na nią błękitnymi oczami spod jasnych włosów-witamy w szkole panno Emilio-dorzuciła zaglądając na pierwsza stronę. Emilia uśmiechnęła się. -A dzień dobry. A można wiedzieć jak się pan nazywa? -Marcin brzmi ma godność. A teraz wybacz, ale muszę lecieć na majce.- błysnął białymi zębami i poszedł. Potem czasem rozmawiali na przerwie, potem okazało się, że jeżdżą tym samym autobusem, wysiadają na tym samym przystanku... Gdy się spędza z człowiekiem przymusowo 2 godziny dziennie, na dodatek ta osoba ma głębokie niebieskie oczy i olśniewający uśmiech ciężko nie zapłonąć do niego jakimś uczuciem. I gdy ten człowiek dobrowolnie robi zadanie domowe lub tłumaczy fizykę... Chcąc nie chcąc Emilia zakochała się w Marcinie. Wiedziała, że on do niej nic nie czuje prócz sympatii czysto koleżeńskiej. W momencie kiedy Emilii wydawało się, że zaraz nos będzie jedynie wtartą plama na chusteczce nadjechał autobus.

Emilia powiesiła w płaszcz i szalik i wyszła z szatni. I w tym momencie wpadła na Krzyska Makowskiego z jej klasy. -uch-stęknęli oboje -oj, sorry, Emilko, żyjesz - spytał, podnosząc ją z ziemi -nic się nie stało... -sory, jeszcze raz, nie zauważyłem cię, bo miałem ciemno przed oczami ze złości -a kto cię tak wkurzył -zieliński. Bo my teraz wuef mieliśmy. I miałem długie spodnie. A ta dupa wołowa zieliński, mówi, ze on sobie życzy żebyśmy byli w krótkich. A sam miał dżinsy skurczybyk jeden. No to ja mu, że jak nowe okna załatwią w sali gimnastycznej i nie będą nam sople spod nosa wisiały, to ubiorę krótkie, a ten debil powiedział, że jestem lalą! Rozumiesz? Lalą! W tym momencie Emilia parsknęła śmiechem. Nazwać Krzyska, który był wyższy od niej o głowę, był barczysty, z kwadratową szczęką, Lalą! -no proszę, udało mi się cię rozbawić. Od dłuższego czasu chodzisz jakaś struta. Miło obaczyć jak się uśmiechasz. Emilka uśmiechnęła się uprzejmie, ale zaraz uśmiech zrzedł jej z twarzy i smutnymi oczami wpatrywała się w coś, za plecami Krzyśka. On odwrócił się i ujrzał Marcina, tego z VI 'b' rozmawiającego z tą długonogą, długowłosą i piękną Partycją. -hmm... -powiedział niezręcznie- nie martw się -dodał -rzuci ją-uśmiechnął się przyjacielsko klepnął ją lekko w łopatkę i poszedł zostawiając Emilię samą, która nawet nie usłyszała jego słów.

-Panna Emilia Wrzos... -Emilia oderwała się ze swoich myśli i spojrzała na profesora od Fizyki - Oceny: niedostateczny, niedostateczny z plusem, dopuszczający na szynach, niedostateczny. Myśli pani, ze z tego uda się pani wyciągnąć dopuszczający?! Emilia wstała i milczała ze spuszczoną głową. -Pani nie tylko będzie miała niedostateczny na semestr, ale i być może opuści tę szkołę... -Nie...-Jęknęła Emilia-ja się poprawię, ja się nauczę na przyszły sprawdzian... -Czyli na jutro. Jutro jest ostatni sprawdzian w tym semestrze, potem już tylko wystawię oceny za aktywność i dopytam tych, którzy nie byli pytani. Pani z odpowiedzi dostała dopuszczający na dwóch więc poprawiać nie może. Na dodatek nie zgłosiła się pani do poprawy sprawdzianów. Żeby wyciągnąć na dopuszczający a ponadto zadośćuczynić swoje winy musi pani napisać na 5... -Co?!-krzyknęła-ale... ja nie mogę... ja nie umiem... -To się okaże jutro. Proszę usiąść, Ząbkowski Michał, ocena 2 na semestr... Emilia usiadła i oparła czoło na rękach. Nigdy nie umiała fizyki. Nie rozumiała. Nigdy się nie uczyła. Zawsze jakoś poślizgiem zdawała do następnej klasy. Nienawidziła tego. A teraz ma się w jeden dzień nauczyć na 5? Niemożliwe. Najlepiej byłoby... porosić o pomoc Marcina. Ale przed chwilą podjęła decyzję, że nie będzie się z nim spotykać specjalnie, szukać go na przerwach latać do niego z każdym zadaniem, żeby to beznadziejne uczucie wygasło. Siedziała tak i tępym wzrokiem wpatrywała się w okno. Nagle szybko wstała i wybiegła z klasy. Pobiegła na dół. Z tego co pamiętała Marcin o tej godzinie kończył lekcje. Jeśli go teraz nie złapie nie będzie się z nim uczyć. Na dole schodów prawie wpadła na Krzyśka. - Emilka znowu na siebie dziś wpadamy-powiedział. Emilia uśmiechnęła się i zobaczyła za jego plecami Marcina. Już chciała do niego podejść kiedy zobaczyła Patrycję. Oczy jej pociemniały w sercu zebrała się złość. W chwili gdy Marcin znikł za drzwiami z uczepioną u ramienia dziewczyną Emilia spostrzegła, że Krzysiek coś do niej mówi. Wypędziła z podświadomości Marcina i skupiła się Krzysku. -... i pomyśłem sobie, że może pomogę ci w tej fizyce. Jeśli chcesz oczywiście.- Emilia spojrzała na niego. -w sumie... czemu nie... okej tylko wiesz, ja mam bardzo oporny umysł jeśli chodzi o fizykę, więc nie będzie to proste. - spoko, będzie dobrze. nauczę ci i jeszcze pokażesz temu staremu zgredowi.

O 16 Emilia stanęła prze drzwiami z tabliczką A i J Makowscy. Otworzyła jej jakaś dziewczynka. -Cześć, zastałam Krzyśka? - spytała Emilia -No.... KRZYSIEK!!!-krzyknęła w głąb mieszkania i dalej nie spuszczała zielonych oczy z Emilii. "Ma takie oczy jak Krzysiek" pomyślała dziewczyna i ze zdziwiłem stwierdziła, że zrobiło jej się gorąco. "Jak ci mam być idiotko zimno, skoro w mieszkaniu grzeją kaloryfery'- skarciła samą siebie i przesłała dziewczynce uśmiech który przybierała zawsze na widok dzieci. W tym momencie mała puściła klamkę, wzięła Emilię za rękę i wprowadziła ją do mieszkania. -Aaa, część Emilko - powiedział Krzysiek wychodząc z jakiegoś pokoju - widzę, że poznałaś już moją siostrę. -Magda jestem - powiedziała dziewczynka z uśmiechem -Emilia... miło mi cię poznać - przedstawiła się. -Dobra właź, do pokoju - powiedział Krzysiek otwierając jakieś drzwi. Chcesz herbaty? -Pewnie! Kocham herbatę. -Dobra, to usiądź sobie gdzieś tam a ja idę pichcić. Emilia uśmiechnęła się bo stanął jej przed oczami widok Krzyśka w czapce kucharskiej i białym fartuchu po czym przypomniała sobie określenie go lalą... Weszła do pokoju. Był on podzielony na pół. Dosłownie. Bliżej drzwi pokój wyklejony był różową tapetą. Stała tu kanapka, zapewne rozkładana na noc, różowa szafa, różowe biurko, różowe krzesło i domek dla lalek. Na podłodze leżała różowa wykładzina. - to mój pokój - odezwał się cienkim głosik Magdy - a tam jest pokój Krzyśka - dodała wskazując drugą część pokoju, bliżej okna. Tam ściany pomalowane były na szaro, czarny dywan, wersalka, czarna szafa, czarne biurko, komputer, wieża i gitara oparta o ścianę. Na czarnej półce nad biurkiem wiele książek i płyt. - Co? - mruknął Krzysiek na widok jej miny wchodząc do pokoju z dwoma zielonymi kubkami w których parował ciemno czerwony płyn. -Genialne!!! Kto towymyślił? -Ja przyznam skromnie. Bo ta mała koniecznie chciała na różowo. A ja nie będę w różowym pokoju mieszkał. Już dość, że zieliński mnie za lalę uważa. No to podzieliliśmy pokój, faceci od remontu nieco dziwnie się patrzyli ale zrobili. Ale koniec pogawędek. Chcesz zdać tę fizykę czy nie???

Gdy o 21 Emilia wracała do domu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych