Era Pięciorga - opinia o.
Po Trylogi Czrnego Maga bliżej zapoznałem się z kolejna powieścią Trudi Canavan
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mimo wszystkich zarzutów jakie miałem do Trylogii Czarnego Maga (TCM) sięgnąłem do kolejnej pozycji pani Canavan dotyczącej nowego świata, nowych bohaterów i starych opowieści. Era Pięciorga (EP) jest moim zdaniem znacznie lepsza koncepcyjnie ale gorsza fabularnie i momentami schematyczna. Właściwie to jedynie osnowa fabuły jest schematyczna, bo autorka poszczególne wątki prowadzi sprawnie, płynnie i momentami zaskakująco, ale ogólny zarys to nic innego jak znana od dziesięcioleci historia. Dla autorki jest to jednak pewnym krokiem naprzód. Nie jedynym bynajmniej. W stosunku do TCM wiele wymiarów powieści jest po prostu lepszych. Mimo to, zaskakująco podobny zestaw wad i zalet upodobnia obie trylogie może nawet bardziej niż ewidentne podobieństwa wątków i postaci. Na całe szczęście pierwszoplanowa ramka wizualna - całkowicie przebudowane uniwersum EP odcina się ostro od tego z TCM. Zresztą intrygujący świat jest największą bodaj zaletą powieści. Łączy dobrze znany średniowieczny, „startowy” światek fantasy z oryginalnymi nowościami made in Canavan. Rewolucyjne ujęcie magii, herosów i bogów czyni go niezwykle żywym i wiarygodnym. Autorka okrasza to wszystko jeszcze egzotycznymi roślinami i zwierzętami oraz humanoidalnymi rasami, których logiczny rodowód wyjaśnia się w trakcie powieści, co jest cenną rzadkością w literaturze fantasy. Na tym się jednak kończą superlatywy, za którymi idą równie liczne wady powieści. I podobnie jak w TCM są to głównie błędy w kreacji głównych postaci oraz wątków z nimi związanych. Zdumiewa mnie w jaki sposób autorka tworzy intrygujące światy nie potrafiąc stworzyć równocześnie wiarygodnego bohatera. Postacie zasiedlające światy Canavan są bardzo płaski i monotematyczne. W EP widać jednak w stosunku do TCM pewien rozwój, gdyż bohaterowie zmieniają, swoje zachowanie w trakcie powieści znacznie częściej niż w pierwszej trylogii. Szkoda tylko, że robią to skokowo. Do pewnego miejsca są na przykład mili. A w kolejnym rozdziale toczącym się po pewnym, zazwyczaj zresztą krótkim, czasie już nie. Bez żadnego wydarzenia pośrodku powodującego tą zmianę. Rozumiem cel tego zabiegu, mającego wprowadzić różne perspektywy. Wprowadza jednak tylko nagłe
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Kern
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…