Wróć do katalogu

Fascynacje młodzieży: dziennikarstwo

to nie felieton, więc nie czepiajcie się luźnej formy. jednak załóżmy, że ten tekst leżał obok felietonu.

Robin Goodfellow, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Fascynacje młodzieży: dziennikarstwo

Jakiś rok temu z okładem rozpocząłem naukę w tzw. klasie dziennikarskiej Maczka. Czego oczekiwałem, wybierając ten profil? – Sam nie wiem. Czego się spodziewałem? – Nie pamiętam. Zdaje się jednak, że przeczuwałem, iż przyjdzie mi się podejmować – nazwijmy to umownie – „inicjatyw dziennikarskich”. Które to inicjatywy będą inicjowane przez szkołę. W klasie pierwszej inicjatywy dziennikarskie ograniczyły się do: -rozdania nam karnetów na tzw. wszechnicę dziennikarską (spotkania ze znanymi ludźmi mediów) -nakazu stworzenia gazetki (jeden numer na cały Boży rok okazał się być wystarczający) -wywiezienia nas do drukarni (hm, miano mnie z założenia uczynić dziennikarzem, czy poligrafem?…) -jednej (może i dwóch!) lekcji z panią red. Jakjejbyło z Rzeczpospolitej. Zainicjowano też inicjatywę ponadprogramową: -wydanie bodaj 3 numerów pisemka drugiego obiegu „Magazyn’yer”, za co nie zostaliśmy w żaden sposób ukarani, mimo nacisków i wpływów pewnych grup interesów na dyrekcję. Ten zaś rok zaczął się migotliwiej. Otóż gazetkę również przykazano stworzyć, ale jako że jedyny biedak, który zna się na łamaniu i składaniu (lub jedyny, który się przyznał), nie ma aktualnie dostępu do komputera, sprawa pozostaje w zawieszeniu. Rozdanie karnetów na wszechnicę, owszem, odbyło się, ale w nieco bardziej wyszukanym stylu i na raty: -karnety rozdano -karnety odebrano z powodu braku pieniędzy (to za co zostały kupione?) -karnety ze wstydem i skruchą rozdano ponownie (znalazły się pieniądze?) (To wszystko ma jednak mniejszą wagę, niźli miałoby rok temu, bo wachlarz gości wszechnicy uszczuplono względem zeszłego roku o połowę, a wśród nich znalazł się Żakowski, który ostatnio przyznał się w Newsweeku do głosowania na SLD, co wedle najnowszych trendów należy przyjąć z pogardą i oburzeniem, przynajmniej publicznie). Wątpliwej powadze całego zamieszania z „dziennikarstwem” w Maczku brakowało pointy, ale i na nią przyszedł czas. Dostało nam się zastępstwo na polskim i pani prof., która była nieświadoma, jak to wszystko się odbywa, bądź też była świadoma, że mogła być nieświadoma, zadała nam wypracowanie („(...) skoro chodzicie do klasy dziennikarskiej, to na pewno (...)” - sic!): >>Co fascynuje mnie w zawodzie dziennikarza? Jaki rodzaj dziennikarstwa chciałbym/chciałabym „uprawiać” (tu zaznaczyła, że „uprawiać” koniecznie w cudzysłowie, nie wiadomo czemu – przyp. red.)? Dlaczego?<< Tak, tego tylko brakowało. Z braku tego typu wypracowania klasa pierwsza była, bądź co bądź, okraszona pewną błogością za 3 grosze. Ale trudno, trzeba pisać, nie będę się mazał. Myślę, myślę, hm… konstatuję… No bo kto to jest dziennikarz? – Nikt. Jaki diabelny przymiot można by przyszyć tej „profesji”? – Absolutnie żaden. Gdybyż można było wysupłać, wyciągnąć zza pazuchy choć jeden wspólny mianownik dla „dziennikarzy”, wyszarpać go za fraki, przed ludzi na szafot zawieźć i z kaznodziejską satysfakcją wytknąć palcem –

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych