Film "Metropolis" Fritza Langa
Drobiazgowa analiza wydarzeń, podróż w głąb psychiki bohaterów, odkrywanie ukrytych treści i sensów. Przedwojenne arcydzieło w całej okazałości.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Film "Metropolis" Fritza Langa. Rozbiór na czynniki pierwsze
Tytuł filmu: “Metropolis” Reżyseria: Fritz Lang Scenariusz: Thea von Harbou Rok produkcji: 1927 Kraj produkcji: Niemcy Gatunek: science-fiction Rodzaj filmu: niemy, czarno-biały
Wprowadzenie
Uwaga! Poniższy artykuł zawiera spoilery! Celem publikacji jest w miarę wyczerpujące omówienie filmu “Metropolis”, tzn. jego treści jawnych i ukrytych. Pisząc tekst, będę się opierać na superdługiej wersji “Metropolis”, cudownie odnalezionej w roku 2008 i opublikowanej (w formie odrestaurowanej) w roku 2010. Nie należy jej mylić z tą wypuszczoną na ekrany w roku 2001. Wersja, z której skorzystałam, zawiera sceny i ujęcia, które przez wiele lat były uznawane za zaginione. Jest ona prawie pełna (czytaj: niemal całkowicie zgodna z oryginalną, przedwojenną, reżyserską). O dziele Fritza Langa pisałam również w artykule pt. “Metropolis. Film, który uczy myślenia” (2011). Tekst ukazał się w Internecie oraz w Kwartalniku Kulturalnym “Kozirynek” (nr XII, jesień 2012, s. 192-195).
Wydarzenia i ich uczestnicy (bieg wypadków, charakterystyki, motywacje, hipotezy)
Akcja filmu “Metropolis” Fritza Langa rozgrywa się w nieokreślonej przyszłości, skonstruowanej w taki sposób, że mogłaby być koszmarem sennym dziewiętnastowiecznego socjalisty. Rozwarstwienie społeczne, panujące w świecie przedstawionym, osiągnęło niebagatelną skalę. Pojawił się system hierarchiczny podzielony na dwie kategorie: Głowę (intelektualistów, naukowców, biznesmenów) i Dłonie (szeroko pojęty proletariat). Dychotomiczny ustrój polityczny znajduje swoje odzwierciedlenie w dwupoziomowym, urbanistycznym molochu wybudowanym na zlecenie przedsiębiorcy Joha Fredersena. Jedna część tego molocha wznosi się na powierzchni ziemi, a druga - rozciąga głęboko pod poziomem gruntu. Część powierzchniowa to Metropolis, futurystyczne miasto bogaczy, pełne awangardowych budowli, świecących neonów, mostów samochodowych i awionetek przelatujących między drapaczami chmur. Część podziemna to Otchłań, Miasto Robotników. Straszne, ciemne, duszne miejsce życia i pracy tysięcy (milionów?) proletariuszy. Znajdziemy tutaj ponure blokowiska oraz olbrzymie fabryki z więziennymi kratami.
Robotnicy, traktowani jak podludzie, muszą pracować na rzecz inteligentów. Wszelkie oznaki buntu są bezwzględnie tłumione, a życie proletariatu - poddane nieustannej inwigilacji. Władca dwupoziomowego molocha, Joh Fredersen, nie zna miłosierdzia ani wyrozumiałości. Wierzy, że każda z dwóch klas żyje tak, jak na to zasługuje. Fredersen jest bezlitosnym dyktatorem, który nie oszczędza nawet swoich najbliższych współpracowników. Wymaga od nich perfekcji i wydajności. Jeśli nie spełniają oni jego oczekiwań, zwalnia ich z pracy, co zazwyczaj kończy się przeprowadzką do Otchłani. Kapitalistyczny tyran nie postrzega proletariuszy jako ludzi, tylko jako tanią siłę roboczą, która powinna (w pełnej izolacji od mieszkańców Metropolis) produkować dobra przeznaczone dla klasy wyższej. Trzeba jednak zaznaczyć, że Joh Fredersen nie jest stuprocentowo zdemoralizowany. W głębi serca, posiada kilka pozytywnych cech, z których na razie nie zdaje sobie sprawy. Ma także syna, Fredera, którego naprawdę kocha, choć nie zawsze potrafi to okazać. Poza tym, tęskni za swoją zmarłą żoną i dąży do poprawnych relacji z Rotwangiem (swoim dawnym rywalem w miłości).
Kim jest Freder? Istnym królewiczem, który od urodzenia cieszy się wysokim statusem społecznym, oddaje najrozmaitszym rozrywkom i posiada dostęp do wszelkich dóbr, o jakich może zamarzyć modernistyczny kawaler. Młodzieniec - rozpieszczony, hedonistyczny, otoczony bogactwem, trzymany pod kloszem i wolny od jakichkolwiek zmartwień - po prostu nie zna innej egzystencji. Szczęśliwy i naiwny, nie wie, że żyje jak w bańce mydlanej, całkowicie odseparowany od prawdziwego świata. Nie czuje również, że jego sytuacja przypomina złotą klatkę, w której są pieniądze i rozkosze, ale nie ma wolności (ojciec, Joh Fredersen, nadal traktuje go jak chłopczyka, którego trzeba pilnować i prowadzić za rączkę). Freder jest dobry i ufny, gdyż nigdy nie doświadczył upokorzenia, nie zetknął się z ludzkim cierpieniem, nie widział okrucieństwa ani niesprawiedliwości. Można powiedzieć, że tkwi w Matriksie. Pewnego dnia dzieje się coś, co sprawia, że Frederowi otwierają się oczy, a jego spokojny żywot zamienia się w niebezpieczną przygodę. Młody Fredersen flirtuje właśnie z kobietami w Wiecznych Ogrodach, kiedy wrota sztucznego raju niespodziewanie się otwierają…
W drzwiach Ogrodów staje uboga dziewczyna otoczona (niczym nauczycielka lub przedszkolanka) grupą kilkuletnich dzieci. Syn władcy Metropolis jest zaskoczony tymi odwiedzinami, a jednocześnie zauroczony wdziękiem nieznajomej panny. Tajemnicza dziewczyna również wydaje się zafascynowana Frederem. Wskazuje na ludzi znajdujących się w zasięgu jej wzroku i mówi do dowodzonej przez siebie gromadki: “Zobaczcie, to są wasi bracia!”. Potem, wskazując na dzieci, zwraca się do Fredera i zabawiających go kobiet: “To są wasi bracia!”. Fredersen jest coraz bardziej zdumiony i oczarowany. Nieznajoma panna i jej grupa odchodzą dopiero wówczas, gdy zostają wyproszeni przez pracowników Ogrodów. Freder nie może zapomnieć o dziwnej dziewczynie. Postanawia ją odnaleźć. Podąża za nią jak Alicja za Białym Królikiem albo jak Thomas “Neo” Anderson za Morfeuszem i Trinity. Szukając tajemniczej dziewicy, trafia do samego jądra ciemności, czyli do fabryki w Otchłani. Tam widzi robotników pracujących ponad siły w nieludzkich warunkach. Proletariusze, wykonujący automatyczne ruchy, przypominają trybiki wielkich maszyn.
Dla wrażliwego młodzieńca, który wychował się w luksusie, jest to niebywały szok. Ciężka dola robotników, odartych z godności i człowieczeństwa, na zawsze zmienia postawę życiową Fredera. Tym bardziej, że bohater staje się świadkiem tragicznego wybuchu, podczas którego doświadcza przerażającej wizji. Dymiąca maszyna jawi mu się jako piec imitujący paszczę Molocha, a proletariusze - jako niewolnicy wrzucani do tego pieca w ramach rytualnej krwawej ofiary. W głowie młodego Fredersena całkowicie zmienia się obraz Joha. Freder uświadamia sobie, że jego rodzic, który w prywatnym życiu wydaje się normalny, jest despotycznym krwiopijcą wyrządzającym krzywdę wielu ludziom. Młody człowiek nazywa siedzibę swojego ojca “nową Wieżą Babel”, a jego samego próbuje uwrażliwić na sytuację robotników. Bezskutecznie. Joh Fredersen nawet nie chce słyszeć o prawach pracowniczych. Kapitalistyczny tyran, zaniepokojony czynami i poglądami syna, rozkazuje swojemu słudze, Chudzielcowi, żeby uważnie śledził młodzieńca. Tymczasem Freder zatrudnia, jako swoją prawą rękę, Jozafata, ekonomistę zwolnionego przez Joha.
Młody Fredersen zaczyna regularnie odwiedzać fabrykę, żeby obserwować proletariuszy i pomagać im w codziennej pracy. Będąc silnym i zdrowym, decyduje się nawet zastąpić przepracowanego, wycieńczonego, młodego robotnika znanego jako Georgy 11811. Freder i Georgy, niczym książę i żebrak, zamieniają się rolami. Ten pierwszy przebiera się za proletariusza i staje przy maszynie, a ten drugi - zakłada ubrania Fredera i udaje się do Metropolis (tam, po raz pierwszy w życiu, może zakosztować rozrywki, przyjemności, dobrobytu i ludzkiego traktowania). Joh Fredersen spostrzega, że nie wszystko idzie po jego myśli. Z jednej strony, ma problem z własnym synem, który dotychczas nie sprawiał żadnych kłopotów. Z drugiej, dowiaduje się (od majstra Grota) o planach buntu snutych przez robotników. Władca Metropolis zaczyna się gniewać, a wiadomo, że rozgniewany dyktator to groźny dyktator. Stary Fredersen - nie rozumiejąc, co oznaczają dziwne rysunki znajdowane w ubraniach proletariuszy - idzie po radę do wspomnianego wcześniej Rotwanga. Człowiek ten mieszka w centrum Metropolis, a jego dom jest bardzo nietypowy i owiany tajemnicą.
C.A. Rotwang to obłąkany wynalazca umiejący pogodzić nowoczesną naukę z wiedzą ezoteryczną. Jest ideałem filmowego szalonego naukowca: człowieka ekscentrycznego, niezrównoważonego nerwowo, genialnego, ale konszachtującego ze światem ciemności. Chociaż posiada wysoką inteligencję, postępuje w sposób irracjonalny, albowiem kieruje się emocjami i popędami, nad którymi nie potrafi zapanować. Rotwang to najbardziej skomplikowana i niejednoznaczna postać ukazana w “Metropolis”. Gdy dokładnie przeanalizujemy jego życiorys, dojdziemy do wniosku, że wynalazca zasługuje zarówno na potępienie, jak i na współczucie. W pewnym sensie, jest on wcieleniem zła. Czyni mnóstwo szkód, jednak nie wiadomo, na ile wynikają one z jego nikczemności, a na ile z choroby psychicznej. Rotwang jest uczonym o ogromnym potencjale, ale zapuszcza się w sfery niebezpieczne i budzące kontrowersje. Wiedza i umiejętności, które posiada, są dla niego środkami do realizacji podejrzanych celów. Przede wszystkim są jednak bronią w jego ręku. Narzędziem, dzięki któremu może urzeczywistniać swoje mroczne uczucia i pragnienia.
Joh Fredersen odwiedza Rotwanga, chcąc się dowiedzieć, co oznaczają rysunki zarekwirowane robotnikom. Uczony stwierdza, że są to plany katakumb wykopanych w Otchłani. Władca Metropolis traktuje Rotwanga jak swojego doradcę i powiernika, z którym pragnie współpracować, chociaż kiedyś był jego wrogiem i rywalem. O co chodzi? Otóż przed laty w Metropolis miały miejsce wydarzenia rodem z “Mody na sukces”. Rotwang żył w związku (narzeczeńskim? małżeńskim?) z niejaką Hel. Niestety, kobieta zrezygnowała z tej miłości, poślubiła Joha Fredersena, zaszła w ciążę i umarła podczas rodzenia Fredera[1]. Szalony naukowiec znienawidził Joha i jego potomka. Stary Fredersen uważa całą sprawę za przedawnioną, tym bardziej, że Hel jest już tylko wspomnieniem. Ale Rotwang nigdy nie pogodził się z utratą ukochanej. Nie zaakceptował również jej śmierci. Wypada odnotować, że nie wiadomo, z jakiego powodu Hel zostawiła Rotwanga. Może wolała mężczyznę zamożniejszego i bardziej wpływowego? Może wynalazca już wtedy wydawał się demoniczny i nieobliczalny? A może w Rotwangu było więcej fizycznego pożądania niż duchowej sympatii?[2]
Obłąkany uczony postawił w swoim domu pomnik przedstawiający głowę Hel. Traktuje go niemal jak obiekt kultu religijnego. Jednakże największym skarbem Rotwanga jest konstruowany przez niego robot: inteligentny humanoid przypominający nagą, rozwiniętą płciowo kobietę o zmysłowych, uwodzicielskich ruchach. Dzieło, jeszcze nieukończone, ma być nieśmiertelną wersją Hel oraz pierwszym reprezentantem nowego gatunku: maszyny-człowieka[3]. Można odnieść wrażenie, że Rotwang bawi się w Boga/Naturę. Igra z życiem i śmiercią, a także rości sobie prawo do tworzenia nowych form bytu. Nie odwołuje się jednak do religii ani do filozofii, tylko do okultyzmu. W jego pracowni widnieje odwrócony pentagram. Szalony naukowiec, konstruując gynoida, stracił jedną rękę, toteż obecnie musi nosić mechaniczną protezę (cyborg?). Niewykluczone, że motyw ten stał się inspiracją dla autora japońskiego komiksu “Fullmetal Alchemist”. W rzeczonej mandze występują dwaj mali alchemicy, którzy pragną ożywić swoją zmarłą matkę. Jeden z nich, w trakcie próby wskrzeszenia kobiety, traci rękę i nogę. Od tej pory jest skazany na noszenie metalowych protez.
Joh Fredersen i Rotwang postanawiają wybrać się do katakumb, żeby osobiście sprawdzić, co się w nich dzieje. Tak się składa, że do katakumb schodzi również Freder, poznający życie mieszkańców Otchłani. Okazuje się, że proletariusze gromadzą się w awangardowej kaplicy, aby słuchać przemówień swojej duchowej przywódczyni, charyzmatycznej prorokini Marii. Młody Fredersen rozpoznaje w dziewczynie (mistyczce otoczonej aurą świętości) tajemniczą pannę z Wiecznych Ogrodów. Maria, pod pewnymi względami, przypomina Morfeusza i Wyrocznię z “Matrixa”. Jest osobą, która najlepiej rozumie panujący ustrój, jego opresyjny charakter i kryjącą się za nim ideologię. Prorokini, opowiadając o systemie, stosuje metaforę Wieży Babel. Zmienia jednak treść biblijnej legendy, stwierdzając, że “ludzie mówili tym samym językiem, ale nie mogli się nawzajem zrozumieć”. Duchowa przywódczyni robotników wierzy w rychłe nadejście Pośrednika: człowieka, który zada kres niewoli, doprowadzając do porozumienia między wyzyskującymi a wyzyskiwanymi. “Głowa i Dłonie potrzebują Pośrednika. Pośrednikiem między Głową a Dłońmi musi być Serce!” - poucza dziewczyna.
Jeden z proletariuszy pyta, gdzie niby jest ów zapowiadany bohater. Maria spostrzega Fredera i identyfikuje go jako dziedzica Metropolis. Widząc, że młody Fredersen odnosi słyszaną wróżbę do siebie, odpowiada zagadkowo: “Czekajcie na niego! Na pewno przyjdzie!”. Któryś z robotników deklaruje: “Będziemy czekać, Mario! Ale niezbyt długo!” (oznacza to, że jeśli Pośrednik nie przyjdzie w najbliższym czasie, sfrustrowany proletariat weźmie sprawy w swoje ręce). Gdy spotkanie z prorokinią dobiega końca, robotnicy rozchodzą się do domów. Zostaje tylko Freder, który chce porozmawiać z Marią na osobności. Syn władcy Metropolis zapewnia dziewczynę, że jest wyczekiwanym przez nią zbawicielem. Daje jej również do zrozumienia, że ją kocha (a ona - że odwzajemnia jego uczucia). Freder jest Pośrednikiem, tak jak Thomas “Neo” Anderson jest Wybrańcem. Ale to tylko pozorna analogia. Neo jest Wybrańcem z urodzenia, powołanym przez nieznoszące sprzeciwu przeznaczenie. Tymczasem Freder powołuje się sam. Zostaje Pośrednikiem, bo chce nim być. Pytanie: czy to faktycznie przepowiednia, czy samospełniające się proroctwo?
Młody Fredersen i Maria nie wiedzą, że byli śledzeni przez Joha i Rotwanga. Szalony naukowiec obserwował ich nawet dłużej niż kapitalistyczny tyran. Pożądliwie zapatrzony w dziewicę, nie przegapił jej pocałunku z Frederem. Władca Metropolis wyraża życzenie, żeby wynalazca nadał swojemu fembotowi wygląd Marii, ponieważ tylko kontrolowany sobowtór może zniszczyć wiarę proletariuszy w szanowaną prorokinię. Rotwangowi, któremu dziewczyna wyraźnie się podoba, pomysł starego Fredersena przypada do gustu. Uczony zwraca się do dyktatora: “Zostaw mnie teraz samego, Johu Fredersenie. Znajdziesz drogę powrotną beze mnie” (w jego ustach brzmi to podejrzanie i wieloznacznie!). Władca Metropolis spełnia prośbę wynalazcy. Freder i jego ukochana umawiają się na spotkanie “jutro w katedrze”. Gdy młody Fredersen opuszcza katakumby, a Maria zostaje sama, obłąkany naukowiec wychodzi ze swojej kryjówki. Straszy prorokinię, gasi jej świecę i w dziwny sposób “przelatuje” światłem latarki wzdłuż jej ciała. Następnie długo za nią biega. Scena zostaje przerwana w momencie, gdy prorokini uświadamia sobie, że nie ma już dokąd uciec…
Nazajutrz Freder przychodzi do katedry, aby spotkać się ze swoją wybranką. Niestety, dziewczyna się nie pojawia. Syn Joha Fredersena słyszy kazanie dotyczące zbliżającej się Apokalipsy. W homilii pojawia się motyw Nierządnicy Babilońskiej, tzn. niewiasty trzymającej złoty kielich i siedzącej na siedmiogłowej Bestii (tymczasem Rotwang zwraca się do swojego cybernetycznego dzieła: “Zniszczysz Joha Fredersena - jego, jego miasto i jego syna!”). Freder spostrzega posąg Śmierci otoczony rzeźbami Siedmiu Grzechów Głównych. Pełen ponurych przeczuć, błaga Kostuchę, żeby trzymała się z daleka od niego i Marii. Georgy 11811, korzystający z uroków swobody, kręci się w pobliżu Yoshiwary - ekskluzywnego nocnego klubu. Młody proletariusz spotyka Chudzielca i zostaje przez niego zmuszony do powrotu do Otchłani. Sługa Joha, zabrawszy Georgy’emu karteczkę z adresem Jozafata, wybiera się także do ekonomisty, aby go szantażować. Freder, spacerując ulicami Metropolis, słyszy krzyki Marii dobiegające z domu Rotwanga. Dziewczyna znowu musi bowiem walczyć ze zwyrodnialcem (sposób, w jaki naukowiec ją łapie i przyciska do stolika, jest znamienny!).
Młody Fredersen pragnie uratować Marię, lecz odkrywa, że nie umie sobie poradzić w zaczarowanym/skomputeryzowanym domu wynalazcy. Obłąkany uczony realizuje największe, a zarazem najmroczniejsze przedsięwzięcie w swoim życiu. Usypia Marię i umieszcza ją w specjalnej kapsule połączonej za pomocą kabli z kobiecym robotem. Cel: skopiować wygląd prorokini, przekazać go humanoidowi i stworzyć istnego Terminatora (a raczej Terminatrix T-X). Fakt, że duchowa przywódczyni robotników leży w kapsule naga, jest kolejną poszlaką sugerującą, iż Rotwang mógł ją zgwałcić. Eksperyment Rotwanga kończy się pełnym sukcesem. Powstaje Fałszywa Maria (FM) - mechaniczny dublet prorokini. Jakiś czas później naukowiec spotyka Fredera błąkającego się po jego domu. Wmawia mu, że uprowadzona dziewczyna przebywa z Johem Fredersenem. Jest to kłamstwo, gdyż z władcą Metropolis przebywa Fałszywa Maria (jak się okazuje, fembot ma tańczyć w Yoshiwarze. Elektroniczna kobieta uwodzi dyktatora, a on nie pozostaje obojętny na jej kokieterię. Tyran rozkazuje gynoidowi, żeby zniszczył reputację i autorytet prawdziwej Marii).
Łatwowierny Freder wchodzi do pomieszczenia wskazanego przez Rotwanga. Gdy spostrzega starego Fredersena dotykającego Fałszywej Marii, dostaje zawrotów głowy i mdleje. Nie wie przecież o spisku z robotem w roli głównej. Młodzieniec budzi się w swoim pokoju otoczony czułą opieką lekarską, pielęgniarską i ojcowską. Jest to scena, w której Joh Fredersen odsłania swoje nieznane, empatyczne, ludzkie oblicze. Kapitalistyczny dyktator, stojący przy łóżku syna i głaszczący go po twarzy, wydaje się zupełnie innym człowiekiem. Władca Metropolis, wychodząc z pomieszczenia, gubi zaproszenie otrzymane od Rotwanga. Mowa tutaj o zaproszeniu na erotyczno-artystyczny występ FM. Freder, po przeczytaniu jego treści, zostaje obdarzony wstrząsającą wizją. Wyraźnie widzi, jak Fałszywa Maria tańczy[4] przed bogatymi dżentelmenami, stając się obiektem ich pożądania i przyczyną wzajemnych konfliktów (zachowanie androidki bacznie obserwują Joh i Rotwang). Przerażenie młodzieńca się wzmaga, gdy rozpoznaje w tancerce Nierządnicę Babilońską. Młody Fredersen widzi również ożywające posągi Śmierci i Siedmiu Grzechów Głównych. Sąd Ostateczny?!
Freder, po odzyskaniu zdrowia i rozumu, czyta Objawienie Świętego Jana. W pewnym momencie przychodzi do niego Jozafat, który zwierza się, że jest prześladowany przez Chudzielca. Nigdzie nie można już czuć się bezpiecznie: ani w Metropolis, ani w Otchłani. Tymczasem Chudzielec informuje kapitalistycznego tyrana, że “tylko (…) nadzieja na Pośrednika trzyma robotników w ryzach”. Jozafat mówi młodemu Fredersenowi, że popularna tancerka z Yoshiwary, personifikacja najcięższych grzechów, nosi to samo imię co duchowa przywódczyni proletariuszy. Freder jest zszokowany, lecz dochodzi do wniosku, że musi kontynuować swoją misję. On i Jozafat udają się do Otchłani. W tym samym czasie Joh Fredersen, nie zdradzając swoich zamiarów, wydaje Chudzielcowi instrukcje. “Cokolwiek wydarzy się tej nocy: jest moim wyraźnym żądaniem, żeby pozwolić robotnikom czynić to, co będą chcieli” - oświadcza dyktator. Jeśli chodzi o Rotwanga, rozmawia on z prawdziwą Marią. Zdradza jej, że Fredersen chce mieć pretekst do spacyfikowania proletariuszy. Nie wie jednak, że fembot wykonuje sekretne zadanie i jest lojalny wyłącznie wobec konstruktora.
Freder i Jozafat schodzą do katakumb. Tam mogą zobaczyć i usłyszeć, jak osoba o wyglądzie Marii nawołuje proletariuszy do rewolucji. Robotnicy wierzą, że Maria (de facto Fałszywa Maria) chce im przynieść upragnione wyzwolenie. Nie mają pojęcia, że przemawiająca kobieta to bezmyślna maszyna, która realizuje prywatę Rotwanga. Szalony naukowiec, który zaprogramował robota, ma w nosie proletariat i jego dolę. Chodzi mu tylko o to, żeby “zniszczyć Joha, jego miasto i jego syna”. Ewentualne straty, zarówno po stronie robotników, jak i inteligentów, nie mają dla niego znaczenia. Dla Rotwanga cel uświęca środki, a tym celem jest zemsta za sprawę Hel. Freder uzmysławia sobie, że nawołujące do rewolty indywiduum nie może być Marią. Wprawdzie uwierzył w to, że jego ukochana zabawia panów w Yoshiwarze, ale nie może uwierzyć w jej morderczą i obłąkańczą naturę. “Ty nie jesteś Maria! - krzyczy młody Fredersen. - Maria mówi o pokoju, nie o zabijaniu! To nie jest Maria!”. Jedynym robotnikiem, który przejmuje się jego słowami, jest Georgy 11811. Reszta, skutecznie podburzona, rzuca się na Fredera, albowiem jest on synem znienawidzonego dyktatora.
Młodzieniec bije się z rozwścieczoną hordą robotników, zupełnie jak Thomas “Neo” Anderson z setką agentów Smithów. Zwycięża, ale nie dlatego, że jest Pośrednikiem, tylko dlatego, że Georgy 11811 oddaje za niego życie (zasłania go własnym ciałem, gdy jeden z proletariuszy wyjmuje nóż). Tymczasem Rotwang mówi do prawdziwej Marii: “I oszukałem Joha Fredersena dwukrotnie! Ukryłem przed nim, że jego syn chce być dla twoich braci Pośrednikiem - i cię kocha!”. Władca Metropolis, podsłuchujący całą rozmowę, wychodzi nagle z ukrycia i odbywa walkę z Rotwangiem, dzięki czemu dziewczyna odzyskuje wolność. Rewolucja rozpętuje się na dobre. Robotnicy, dowodzeni przez Fałszywą Marię, pragną niszczyć maszyny (fembot wzywa do zabijania maszyn, a nie ludzi. Z jego punktu widzenia, uśmiercanie maszyn jest bardziej zbrodnicze). Majster Grot dzwoni do Joha, żeby go powiadomić o podejrzanych awariach w Otchłani. Nie rozumie, dlaczego tyran każe otworzyć bramę, skoro uszkodzenie Maszyny-Serca grozi zatopieniem miasta. Wykonuje wprawdzie rozkaz, ale później, niczym ostatni sprawiedliwy, usiłuje bronić urządzenia przed rebeliantami.
Maszyna-Serce zostaje zniszczona przez Fałszywą Marię. Dochodzi do szeregu katastrof, które można utożsamić z Apokalipsą przepowiedzianą w katedrze. Prawdziwa Maria, narażona na skutki potopu i rozpadu budynków, znajduje się w sytuacji zagrożenia życia. Zapomina jednak o sobie, kiedy spostrzega, że w Mieście Robotników pozostały dzieci, które trzeba ocalić. Prorokini rozpoczyna samotną akcję ratowania nieletnich (na tym właśnie polega różnica między Marią a Fałszywą Marią. Ta pierwsza chce ratować życie, a ta druga - mordować i siać destrukcję. Reformistka i rewolucjonistka, święta i grzesznica, ascetka i nimfomanka, uduchowiona istota i bezduszna maszyna. Cóż za niezwykły kontrast!). Potem przyłączają się do niej Freder i Jozafat, którzy przypadkowo ją odnajdują. Chociaż żywioł wody pokazuje swoją siłę, karkołomne działania bohaterów kończą się sukcesem. Dzieci zostają ocalone i zaprowadzone do Klubu Synów. Co z Johem Fredersenem? Gdy władca Metropolis dowiaduje się, że jego potomek przebywa w Otchłani, wpada w przerażenie. Tak wielkie, że omal nie mdleje. Ciemiężyciel znowu udowadnia, że ma jeszcze odrobinę ludzkich uczuć…
Nieco później Joh, nadal przejęty i zatrwożony, zwraca się do Chudzielca: “Muszę wiedzieć! Gdzie jest mój syn?!”. Chudzielec odpowiada patetycznie: “Jutro tysiące będą pytać w furii i desperacji: Johu Fredersenie, gdzie jest mój syn?!”. Władca Metropolis łapie się za głowę i sprawia wrażenie, jakby usilnie odganiał od…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Natalia Julia Nowak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…