Furia cz. II
Dalsze losy chlopca imieniem Silas, wszystko zaczyna sie rozwijać, ale niekoniecznie wyjasniać...[ prosze i dziekuje za komenty ;) ]
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Rozdział 2{/b}
Gdy tylko nowoprzybyli zniknęli mu z oczu Cortez zwołał swych najbardziej zaufanych ludzi, których było siedemnastu, do wielkiej sali, gdzie zazwyczaj odbywały się wszystkie ważne spotkania. - Jak się domyślacie mamy do omówienia parę ważnych kwestii. Pierwsza i myślę, że najważniejsza: czy można im zaufać? - Tak- -Tak- -Tak- wszyscy odpowiedzieli zgodnie. - Wszyscy patrzą śmiałym wzrokiem i nienawidzą króla. Myślę, że do obozu wprowadziliśmy przyjaciół, nie wrogów- wypowiedział się obecny na sali Ildar. -Masz racje mój drogi, ale jest jeszcze jedna ważna sprawa… -Obstawa- wpadł mu w słowo Mandragen. - Od wielu lat żaden transport nie jechał z kawalerią. Rabusie prawie nigdy na nie napadają wiec ich nie muszą się bać. Więc czemu nagle pilnowało ich ośmiu konnych? Walczyć co prawda nie umieli- uśmiechnął się lekko- ale coś tu nie pasuje. - No właśnie- Cortez podjął wątek- to na pewno nie z mojego powodu. Gdybym zginął gdzieś w drodze wcale by się tym nie przejęli. Któryś z naszych gości musi cieszyć się szczególnymi względami, że król dał mu do towarzystwa osiem nianiek. Hmmm, interesujące…- zakończył. - Jakieś typy?- zapytał Koli, brodaty mężczyzna o sile i posturze niedźwiedzia. - Mam pewne przeczucia- rzekł Ildar- do kopalni nie wysyła się dzieci, nie przeżyły by tam więcej niż rok. Nasz młodzieniec musi skrywać jakąś tajemnicę… ale to oczywiście tylko moje przypuszczenia. - Ja tak jak i inni szanujemy twoją intuicję. Jutro się rozmówię z tym całym Silasem. Wygląda na kogoś kto znalazł się tam gdzie nie powinien, i kiedy nie powinien.- Cortez dalej rozmyślał- tego dowiemy się jutro. W każdym razie jeśli królowi bardzo zależy na którymś z więźniów, prawie na pewno wyśle grupę żeby sprawdziła co się z nimi stało. Wątpię żeby tak się stało ale niczego nie można przeoczyć. Koli razem z Verdim zajmiecie się wystawieniem dodatkowych czujek na około obozu. Przez tydzień zaczynając od dziś. - Zrozumiano- - Dziękuje, że przybyliście i mnie wysłuchaliście. Możecie odejść w pokoju. Ildarze zostań na chwilkę dobrze? Szesnastu ludzi wstało i wyszło pozostawiając ich lidera samego z elfem. Słońce dawno już zaszło, wnętrze budynku rozświetlały lampy oliwne rzucając wkoło lekki blask. Elf wstał ze swego miejsca i zbliżył się do przywódcy. - Tak? - zapytał - Chciałem cię o coś poprosić. Jutro rozmówię się z naszymi gośćmi, ale jednakże chciałbym wiedzieć o nich coś więcej. Popytaj swoich znajomych karczmarzy czy coś o nich wiedzą. Dzięki temu wiedział bym na czym stoję, darząc ich zaufaniem.- rzekł Cortez - Nie ma sprawy szefie - uśmiechnął się Ildar - Dowiem się czego potrzeba i najpóźniej za trzy dni ci o nich opowiem. - Dzięki. Teraz ułóż swe strudzone ciało i odpocznij.{i} Dearme.{/i} - zakończył Cortez rozmowę. -{i}Dearme.{/i}- odpowiedział elf i odszedł. Cortez został sam. Powiódł wzrokiem po Sali, potem zamknął oczy wsłuchując się z przyjemnością w ciszę. Przed oczami stanął mu obraz sprzed dawnych lat. {i} Liczy sobie 10 wiosen, razem ze starszym bratem bawi się w ogrodzie. Ucza się fechtunku. Właśnie skończyli walczyć drewnianymi mieczami i leżą w trawie, radośni, młodzi, żartują sobie gdy nagle słyszą krzyki dochodzące z ich domu. Biegną, mają do przebycia około 100 metrów alejami. Ich dom, a właściwie rezydencja jest naprawdę okazała. Ojciec pracując jako doradca króla dobrze zarabiał. Teraz wyraźnie dobiega ich krzyk matki. Przyśpieszają. Wbiegają na dziedziniec, jednak nikt ich nie zauważa, stoją w cieniu pomnika. 20 metrów od nich stoi gwardia królewska. Ojciec przed nimi coś gestykuluje, tłumaczy. Kapitan nie słucha, zakłada na jego ręce kajdany po czym wsadza go na konia i odjeżdża razem z resztą grupy. Matka na kolanach, płacze. Cortez podbiega i obejmuje ją za smukłą szyję. - Dokąd zabrali tatę, dokąd? - dopytuje się nerwowo. Jego brat stoi nieruchomo pod pomnikiem patrząc pustym wzrokiem w bramę gdzie zniknął ich ojciec. - Do kopalni… rozkaz… króla… za … za… zdra…zdradę- łka jego matka. - poświęcił się dla narodu a teraz król usuwa go ze swej drogi. - opanowała płacz, ale nadal ciężko oddychała. Tego dnia Cortez i jego brat nigdy nie zapomnieli. Po pięciu miesiącach otrzymali zawiadomienie że ich ojciec zmarł podczas pracy… Mijają lata. Cortez ma ich 21 lat, jego brat 28. Obaj się pilnie uczą. Chcą coś zdziałać w królestwie, chcą coś zmienić na lepsze. Zarówno Cortez jak i jego brat potrafią się dogadać z ludzmi i znaleźć przyjaciół. Są bardzo popularni w królestwie. Otwarcie krytykują obecną władzę i przedstawiają własną wizję rządów. Aż wreszcie dochodzi do momentu gdy król umiera. Wszystko jest jasne. Cortez z bratem zyskali wystarczająco wielu popleczników by go usunąć. Następnego dnia jeden z nich obejmie władzę. Wszystko co zrobili, zrobili dla ojca. Wprowadzą w państwie porządek i sprawiedliwość. Są młodzi, ciągle wierzą że takie slogany można wcielić w życie. Jest późny wieczór, siedzą w domu w pokoju ojca, Cortez decyduje się na to żeby jego brat objął tron jako starszy wiekiem. Wiele lat później będzie strasznie żałował tej decyzji. Gdy tylko jego brat założył koronę, zmienił się nie do poznania. Stał się opryskliwy, unikał rozmów z Cortezem, aż wreszcie… - Bracie, mam ci coś ważnego do powiedzenia- Cortez czytający książkę w swej komnacie obraca się i widzi swego brata idącego ku niemu. - Słucham cię- mówi - Co się… - nie może dokończyć, wpatruje się w przekrwione oczy brata, zmarszczone brwi i szaleńczy uśmieszek na twarzy. - O wielcy bogowie - zdąży tylko powiedzieć kiedy na wezwanie króla wbiegają do jego pokoju gwardziści i silnie go krępują. - Zostałeś oskarżony o zdradę i usiłowanie zabójstwa- - Bracie, ja nigdy…- Cortez jąka się przestraszony. - Cicho! Już dość twego mieszania się w moje sprawy. Nawet bogowie ci nie pomogą. Ja jestem bogiem- Z samozadowoleniem mówi Thorhall. - Zabrać go stąd, niech gnije w lochu- mówi - Zrozumiano- mówi Kapitan gwardii wyprowadzając Cortez z jego komnaty. Leży oblepiony krwią w lochu. Ledwo udaje mu się wstać. Bierze głęboki oddech i zastanawia się jak się stąd wydostać. Rozmyślania przerywa mu znajomy głos. - Pssssst, Cort, jesteś przytomny? - to Gamucho, strażnik i przyjaciel Corteza z lat szkolnych, którego Thorhall nie zdążył jeszcze usunąć z zamku. - Chyba tak - odpowiada zbolałym głosem - Masz tu klucz, otwieraj cele i uciekaj - podsłuchałem rozmowę gwardzistów. Nie dożyjesz rana. Pomogę ci się wydostać. I tak Cortez wydostał się z zamku, przebrany za…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Riddick
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…