Furia cz.III i IV
troszke zedytowalem cz III i dodalem spory ciag dalszy dla mojego chyba jedynego czytelnika ;) enjoy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Rozdział 3 {/b} Od momentu gdy Silas zgodzil sie zostac czlonkiem tej dziwnej lesnej społeczności jego zycie zmienilo sie o 180 stopni. Za dnia a czasem takze noca pobieral lekcje ktore otwieraly przed nim nowe mozliwosc. Nauczyl sie orientacji w lesie, kierowac sie gwiazdami i sloncem, polowac oraz obserwowac otaczający go świat. Byl zdolnym i pojetnym uczniem, zaden z jego nauczycieli nie miał powodów by na niego narzekać. Silas jak najszybciej pragnal nauczyc sie szermierki, z tym jednak zwlekal Cortez, mowiac ze rzeczy wazniejsze niz walka. Pomagać chłopcu poznawać tajemnice lasu miał Carel, człowiek który od najmłodszych lat czas spędzał w puszczy i znał ją doskonale. Był spokojną osobą,która niełatwo bylo wyprowadzić z równowagi, choć trzeba przyznać że Silas testował jego spokój... - Po co mam sie tego uczyć? Czy w zamku bede musiał rozpalać ognisko, polować na zwierzyne lub robić cos z tych bzdurnych rzeczy na które marnuje czas? – pytał rozżalony, podczas jednej z pierwszych lekcji udzialnych mu przez Carela. - Młody i niecierpliwy, typowe – mruknąl pod nosem jego nauczyciel. – W zamku pewnie nie bedziesz tego potrzebował, ale obralismy sobie za cel wyszkolić Cię najlepiej jak potrafimy. Nikt nie jest w stanie przewidzieć co Ci sie przyda w przyszłosci, a wiec prosze Cie bardzo, powiedz mi gdzie polazł ten cholerny jeleń! – powiedział podnosząc głos, ale jednocześnie mrugajac łobuzersko. Silas poczuł sie skarcony i mimo iz był świecie przekonany ze te nauki mu sie do niczego nie przydadzą, zaczął szukać sladów jelenia którego niedawno widzieli.
***
WW koncu nadszedl jednak dzien w ktorym mlodzieniec przystapil do treningow z bronia. Poczatkowo za cel sluzyly mu manekiny, za bron zas drewniany miecz. Darevin, czlowiek cieszacy sie opinia najlepszego fechmistrza w osadzie uczyl go ciosow, parowania oraz ogolnych zasad walki. Zdumiewala go zacietosc z jaka Silas cwiczyl w czasie treningow, gdy mlodzieniec popelnial jakies bledy, godzinami cwiczyl te same elementy by wykonywac wszystko perfekcyjnie. Daevin sam sie dziwil jak Silas moze byc tak zawziety. Niejednokrotnie konczyl treningi posiniaczony, poobijany i zakrwiawiony, zawsze jednak z dziwnym usmiechem na twarzy. Robil jednak niesamowicie szybkie postepy w trakcie nauki szermierki. - Pokaz co potrafisz robaku! - grzmial Darevin, by zmobilzowac chlopaka do wiekszego wysilku, choc podswiadomie wiedzial ze moze to wywolas nieoczekiwane konsekwencje. - Staram sie...jak tylko moge...- wycedzil chlodno przez zacisniete zeby Silas. Stali we dwoje na pustym placu w niewielkim oddaleniu od wioski. Zaczal padac rzesisty deszcz. Lekka mgiełka unosila sie dookola. Powietrze bylo naelektryzowane, zwiastowalo rychle nadejscie burzy. -Dalej, ostatnia walka i konczymy na dzisiaj. Bron sie- Darevin zaatakowal Silasa poteznym zamachem prawa reka. Chlopak zlapal trzymany kij mocno, rownolegle do przedramienia, przyjmujac czesc uderzenia na kosc. Rozle sie trzask. Darevin spojrzal zmieszany. -Kosci cale?- spytal zaniepokojony - To nie kosci - odparl Silas patrzac na niego spod przymruzonych oczu. Mial racje, jego kij pod wplywem mocy uderzenia rozszczepil sie. - Takich uderzen sie unika glupcze!- Zbija ostrze w bok, ale nie przyjmuje na siebie! Ciekawe czy gdybys mial chlystku ostry miecz w reku, czy tez bys tak zrobil. - A dlaczego by nie?- chlopak mial talent do irytowania swego nauczyciela. -Dosc gadania, dalej- Darevin natarl atakujac Silasa prostym pchnieciem, chlopak sparowal uderzenie krecac kijem od siebie, natychmiast przykucnal i cial w poprzek z calej sily. Kij ze swistem przecial powietrze, Darevin podskoczyl w ostatniej chwili, ratujac kolano przed zmiazdzeniem. -Niezle..- mruknal pod nosem, kontrujac natuchmiast kopnieciem w twarz chlopaka. Silas przewrocil sie na plecy, krew zaczala plynac z rozbitego nosa. - I co panienko, masz dosc?- sarkastycznie zapytal Darevin. Silas w odpowiedzi nieznacznie sie usmiechnal, odbił od podloza plecami, i stanal na nogi. Cial szerkoku od dolu po skosie, Darevin piruetem odsunal sie od ciosu, jednoczesnie wirujac uderzyl Silasa mocno w plecy. -Caly czas obserwuj przeciwnika, masz miecz oczy dookola glowy!- Silas padl, opierajac sie na rekach. -Wstawaj, nie mamy calego dnia- Darevin nie mial zamiaru oszczedzac chlopaka, gdy ten tylko w stal, uderzyl prosto znad glowy. Silas zablokowal uderzenie. Nie zdazyl jednak wyprowadzic ciosu gdy znow dostal kopniaka, zginajac sie pol. - Nie moga zlapac oddechu...- wymamrotal. - W prawdziwej walce przeciwnik nie da ci go zaczerpnac - powiedzial Darevin, atakujac tym razem od dolu, w szczeke Silasa. Silas padl na plecy, ciezko dyszac. Czul zlosc. Cwiczyli od trzech tygodni, uczyl sie szybko, za kazdym jednak razem, gdy walczyli na koniec i Darevin nie stosowal wobec niego taryfy ulgowej, mlodzieniec zbieral srogie baty. Gwaltowny przyplyw gniewu zagotowal Silasa.Bol w szczesce pulsowal, nie dawał mu zebrac mysli. Wiedzial ze musi szybko wstac, nie moze dac Darevinowi powodu do nastepnych kpin. Wiedzial ze musi dac siebie z wszystko zeby moc stanac do walki z kapitaniami gwardii krola, prawdziwa elite fechtunku. By im odplacic za smierc swojej matki...Jak zwykle jej wspomnienie wywolalo w nim gwaltowna reakcje, odkulal sie na bok, stanal gwaltownie mruzac oczy, na ktora opadaly mu mokre włosy. Nagly blysk rozswietlił niebo, burza sie zaczynala. Silas mocniej chwycil kij w reku, z furia zaatakowal Darevina, ciecie w poprzek, obrot atak z gory, kopniecie. Jego but zdolal trafic Darevina w udo. Trafiony odskoczyl, rozcieral dlonia miejsce trafienia. - Tylko na tyle Cie stac? W prawdziwym pojedynku skonczyl bys jako zer dla much- Silas zacisnal szczeke, nie czul bólu wywolanego poprzednimi trafieniami swego nauczyciela. Musial, musial trafic Darevina tak mocno aby ten przyznal ze chlopak cos potrafi. By uslyszec pierwszy, chociaz najlichszy komplement z jego ust, zeby wiedziec ze moze cos zdzialac, by zmotywować sie do jeszcze cięższej pracy. Poczul nagly przyplyw energii, owładnelo go uczucie dziwnego spokoju. Poczul chłod, mimo ze dzien byl cieply, duszny. Zaatakowal prostym pchnieciem, Darevin zbil jego kij, wytacalac mu go z reki, tak jak przewidywal to Silas....Wykorzystujac moment, przysoczyl do Darevina, zlapal prawa reka za jego kij, obrocil sie w lewo, "przytulajac" do Darevina tylem, trzyjac caly czas prawa reka bron przeciwnika, lewa natomiast zadal blyskawiczne uderzenie piescia do gory, w twarz nauczyciela. Darevin nie mial szans zeby sie oslonic, uderzenie zamroczylo go, Silas wyrwal mu kij, uderzyl go w nerke, cial w brzuch, potem mocno kopnal w twarz. Nauczyciel zakrwawiony padl na plecy, plujac krwia. Po raz piwrwszy zostal pokonany przez Silasa. Powoli wstał. -Mysle ze wystarczy na dzis, ostatnia sztuczka byla efektowna, ale pamietaj dzieciaku ze miecze sa ostre, odcialbys sobie palce a nie zlapal za ostrze - prychnal - ale mimo to bylo niezle, naprawde niezle. - Oszczedny, wrecz suchy komplement podzialal na Silasa, uspokoil go. Jescze nigdy podczas ich treningow Darevin nie powiedzial Silasowi ze robi cos dobrze. Usmiechnal sie. - Miecz tez bym probowal lapac - z lobuzerski usmiechem zakomenderowal. - Zobaczymy mlody, zobaczymy. Za pare dni zaczniemy walczyc na prawdziwe miecze. Zobaczemy co wtedy bedziesz mówił.- Teraz sie zbieramy do obozu, deszcz zaczyna bebnic coraz mocniej. Wiesz ktoredy masz biec- - Wiem...- jeknął Silas - Po kazdym treningu musial biegac do obozu okrezna droga, przygotowana specjalnie dla niego. Przeskakujac po drodze doly z zaostrzonymi palikami, biegajac po rownowazni, podciagajac sie linie. Nie nawidzil tego, byl caly obolaly po walce. - To
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Riddick
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…