Wróć do katalogu

Gaja

Zwyczajna dziewczyna, niezwykłe imię. Z gatunku łatwo, lekko i przyjemnie.

analo, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kolejny poniedziałek, który nie zwiastował niczego dobrego. Bo z poniedziałkami to jest tak – pomyślała – że albo się ich nie lubi, albo wiąże z nimi ogromne nadzieje na zmianę, na lepszy tydzień i na to, że tym razem się uda. Nowe wyzwania jak wiadomo najlepiej zaczynać jest zawsze w poniedziałek. Prawda jak świat stara. Gaja na swoim koncie tych poniedziałków, które miały coś w jej życiu zmienić, miała niezliczoną ilość. Dzisiejszy wyczerpał jej pokłady cierpliwości na tyle, że nie miała już ochoty na kolejny, a potem następny. - Szlag by to! – zaklęła pod nosem. Miała dość tej cholernej roboty. Wysłuchiwania idiotycznych pomysłów Ważnego Szefa i uczestniczenia w spotkaniach na szczycie. Swój szczyt osiągnęła. Wytrzymałości. Zgarnęła wszystkie papiery, z którymi powinna uporać się już dawno, do stojącego obok biurka kartonu i cisnęła go ze złością w kąt. - Dość tego! – syknęła, po czym narzuciła na siebie swój ulubiony płaszcz w kolorze fuksji i wybiegła z biura. Na zewnątrz życie toczyło się takim samym rytmem jak rano, kiedy biegła w pośpiechu do biura. Ludzie sunęli w różnych kierunkach, przemierzali ulice, wchodzili i wychodzili z okolicznych sklepów. Samochody nadal nie zatrzymywały się na przejściu dla pieszych, przez które Gaja codziennie przechodziła. Świat nie stanął w miejscu nawet dziś, kiedy chciała, by skończyło się jej stare życie. Z kolejnym szybkim krokiem Gaja czuła jak złość ustępuje przerażeniu. - Co ja najlepszego zrobiłam? Co dalej? – odbijało się echem w jej głowie. To, że nie było już odwrotu sprawiało, że mimo wszystko czuła się lżej. Przecież zawsze chciała inaczej. Tyle, że teraz nie bardzo jeszcze wiedziała jak ma wyglądać to inaczej. Z takim imieniem nie mogła przecież żyć tak jak wszyscy. Od dawna wiedziała, że powinna być aktorką, pisarką, albo chociaż malarką. Wieść artystyczny żywot, pijać herbatę w porcelanowej filiżance, a wieczorem delektować się smakiem wina w ciszy swojego gabinetu. W wyobraźni każdego wieczora zatapiała się w miękkim fotelu i otulała ciepłym pledem w gabinecie, którego przecież nie miała. Wygodny fotel stał w cieniu lampy, z której sączyło się delikatne, ciepłe, pomarańczowe światło. Obok na cienkiej nóżce stał niewielki okrągły stolik, a na nim co wieczór kieliszek czerwonego wina. Naprzeciwko fotela wielkie okno z widokiem na dachy wieżowców i most, który nocą mieniłby się feerią barw. Doskonałe miejsce na obserwowanie nocnego życia miasta. Późnymi wieczorami zasiadałaby do pracy przy masywnym biurku wypatrzonym w pobliskim antykwariacie i pracowałaby nad czymś, co z pewnością dawałoby jej dużo większą satysfakcję niż dotychczasowe, nikomu niepotrzebne…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych