Wróć do katalogu

Gdy ciemność panuje w pokoju...

Co może się stać, kiedy lampka w pokoju jest zgaszona...

del Mirjarz, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ciemność dookoła była zbyt gęsta i mroczna, by można ją było przeniknąć niedoskonałym ludzkim wzrokiem. Oczy mimo wszystko próbowały uwidocznić w całej swej okazałości zawartość pokoju, co nijak im się nie udawało. Paulina podciągnęła kołdrę pod samą brodę, po czym zapaliła lampkę na stoliku. W pokoju nie było nikogo prócz niej, łóżka, stolika z lampką, biurka, krzesła i ogólnego bałaganu (choć w tym przypadku jest to eufemizm). Paulina z walącym sercem zatrzymała na dłużej wzrok na postaci w kącie pokoju. Była to jej lalka, wielkością dorównująca pierwszoklasistce z podstawówki (albo niskiej drugoklasistce). Stała oparta nonszalancko o ścianę, niewidzącym wzrokiem zapatrzona w przestrzeń, przyszłość czy też może rozpamiętująca te wydarzenia z przeszłości, których niemym świadkiem bywała. Grunt, że gapiła się uparcie mniej więcej w stronę mocno zaniepokojonej dziewczyny. Ta wstała, złapała szybko lalkę za chude, wątłe, plastikowe ciałko i gwałtownie odwróciła wytwór pracy maszyn w jakiejś fabryce twarzą do ściany. Lalka ponadto lekko się przygarbiła, kiedy jej nogi odjechały od ściany, tak, jakby żałowała czegoś lub płakała. Paulina nienawidziła, kiedy ta cholerna lalka się na nią patrzyła. Była pewna, że jeśli lalka nie jest odwrócona, to wierci jej wielką dziurę w plecach swoim wścibskim, bezlitosnym, apatycznym spojrzeniem. A to nie jest przecież przyjemne uczucie. Wcale a wcale. Poczuła na sobie następne spojrzenie. I kolejne. I jeszcze jedno. Te przeklęte zdjęcia.

Na ścianach wisiało pięć zdjęć, każde z kim innym, zrobione w innym czasie i miejscu. Jednym był portret jej prababci, aktorki, milionerki, która cały swój majątek przepisała swoim siedmiu kochankom – kobieta z wysokim, siwym kokiem, równie jak ów kok wysoka, o ostrym spojrzeniu i pociągłej, chudej twarzy. Ponoć miała manię prześladowczą i nie kontaktowała się z nikim inaczej, jak w cztery oczy, a i to po dwugodzinnej (przynajmniej!) ceremonii wykrywania podsłuchów.

Na kolejnej fotografii widniała cała jej klasa (no, prawie cała, bo w dniu zrobienia zdjęcia Pauliny w szkole nie było). Jej najlepsze przyjaciółki, najgorsi wrogowie (w tym Iza ze swoją nieodłączną paczką etatowych wyśmiewaczek) i osoby całkowicie neutralne… no i ON. Krzysiek. Szkolny sercołamacz. Ponoć miał już ponad dziewięć dziewczyn, ale Paulinie to nie przeszkadzało – podobnie jak pozostałym ośmiu. Stał w drugim rzędzie, pierwszy od lewej, uśmiechając się rozbrajająco – tak samo jak wtedy, kiedy umówili się na pierwszą randkę, i wtedy, kiedy powiedział jej, że dokładnie wie, co do niej czuje i ma nadzieję, że ona czuje do niego to samo, po czym zaczął rzucać jakimiś pseudofilozoficznymi zbitkami słów, zasłyszanymi zapewne w jakichś dziwnych piosenkach (np. „życie jest jak szklanka wódki – nie doceniasz ani szklanki, ani jej zawartości, dopóki gorzała się nie rozleje, a szkło nie zbije” itp.), po czym złożył pocałunek na jej spragnionych jego dotyku wargach i ogłosili, że od tej pory już oficjalnie ze sobą chodzą. Kto by pomyślał, że to już dwa tygodnie! Jak ten czas szybko płynie, kiedy ma się w sercu taką dziwną, niczym właściwie niewyjaśnioną lekkość i osobę, z którą wspomnianą lekkość się utożsamia!

Trzecie zdjęcie, to które najbardziej ją przerażało, to zdjęcie z pogrzebu ciotki Kamili, z otwartą trumną na pierwszym planie i leżącą w niej, śpiącą wiecznym, kamiennym snem aż do dnia zmartwychwstania młodą, dwudziestodziewięcioletnią kobietą. Nie wiedziała, kto mógł zrobić to zdjęcie, i dobrze dla osoby, która ten moment całkowicie zbytecznie uwieczniła, bo Paulina sama by tą osobę zabiła bez względu na stopień pokrewieństwa i stosunki łączące ją z owym człowiekiem. Paulina, patrząc na to zdjęcie, zawsze czuła straszliwy smutek i równie wielką, jeśli nie większą trwogę. No bo w końcu skoro ciotka umarła w wieku niespełna trzydziestu lat, to co może się stać z samą Pauliną? Nie wiedziała, czemu takie myśli przychodziły jej do głowy, ale czuła, że stanie jej się coś bardzo, bardzo złego… a w tej chwili odniosła nieodparte wrażenie, że martwa, ale jakże młoda i piękna kobieta na zdjęciu usiądzie w trumnie pośród zastygłego w bezruchu tłumu ludzi i otworzy oczy tak gwałtownie, że dziewczyna dostanie rozległego zawału serca. Póki co, nigdy się to jeszcze nie zdarzyło.

Czwarta fotka narodziła się w dniu ślubu jej rodziców, w ich „najlepszym zakładzie fotograficznym”. Najlepszym zapewne dlatego, że mieli tam zniżki za utrzymywanie dobrych kontaktów z właścicielem. Gładko ogolony tata obejmował roześmianą mamę w białej sukni – a jakże – ślubnej, z welonem na głowie.

Za to piąta fotografia przedstawiała samą Paulinę, z czasów, kiedy bieżący rok szkolny wydawał się jedynie wakacyjnym koszmarem: roześmiana dziewczyna została uwieczniona na tle morza oraz piaszczystej, rozkosznie rozgrzanej plaży. Za plecami dziewczyny szła para ewidentnie zakochanych w sobie ludzi – oboje koło dwudziestki, on z krótkimi włosami, postawionymi na żel, ona – krucha, acz bardzo asertywna i silna kobieta,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych