Wróć do katalogu

Gdy ludzkość wita zmierzch część 2

Rozwinięcie wcześniej opublikowanego prologu.

Bolko, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Samuel już od wczesnego dzieciństwa rezygnował z wielu przyjemności. Ojciec ciągle powtarzał mu, ze wyrzeczenia są bardzo ważne, ponieważ właśnie przez ich brak ludzkość jest teraz bliska upadku. Wierzył w te słowa i całe życie ciężko trenował, żeby sprostać stawianym mu wymaganiom. Czasem zazdrościł innym dzieciom beztroski i spokojnego dzieciństwa, ale przecież jego rówieśnicy nic nie osiągali, a on był niezwykle głośno chwalony przez najważniejsze osoby w państwie i z pewnością osiągnie w życiu wiele, jeśli tylko los da mu na to szansę. Rzadko miewał wahania nastroju i z żelazną determinacją realizował wszystkie postawione cele. Ciężkie treningi pod okiem najlepszych wojowników sprawiły, że mógł pochwalić się niezwykle muskularnym ciałem, ale jego wielkość polegała na tym, że nawet nie pomyślał o chełpieniu się swymi osiągnięciami. Ogromna skromność kazała mu szlifować każdą nieopanowaną do perfekcji umiejętność, a zalety chować pod płaszczem normalności. Aż trudno uwierzyć, że udało się wychować tak wspaniałą osobę w społeczeństwie opanowanym przez nieudaczników, którym najlepiej wychodziło upijanie się i narzekanie na swój marny los. Dowódca Królewskiej Armii postanowił wykorzystać tego chłopaka do podniesienia morale wszystkich młodych wojowników. Rzucał przesłodzonymi sloganami, a rekruci z uśmiechem połykali haczyk i zaczęli ciężej pracować, żeby upodobnić się do słynnego już Samuela. Eryk cieszył się, że znalazło się ogniwo, które zapaliło w wielu osobach ogromny zapał i wiarę w przetrwanie. Coraz więcej czasu poświęcano pracy i szkoleniu, co sprawiało, że szansa na odbicie ataku rosła z każdym dniem. Zwiadowcy niestety nie wrócili z wrogich terenów, ale po ostatnich naradach niemalże pewne było, że ludzie spróbują obronić się niezależnie od ilości agresorów. Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że lwia część społeczeństwa ucieknie i spróbuje gdzie indziej zbudować nową siedzibę, ale ostatnie tygodnie przyniosły wiele pozytywnych zmian. Kowale coraz sprawniej radzili sobie z wyrobem broni. Znacznie ułatwiło to pracę trenerom w koszarach. Rekruci coraz lepiej machali broniami, które miały teraz wygodniejszą rękojeść, zmniejszony ciężar i poprawiony kształt głowni. Liczba nieźle wyszkolonych żołnierzy wzrastała w niesamowitym tempie. Strzałem w dziesiątkę okazały się również szkoły strzelnicze dla kobiet. Ilość chętnych przekroczyła najśmielsze oczekiwania pomysłodawców, więc trzeba było zwiększyć liczbę miejsc szkoleniowych i znacznie rozwinąć produkcję broni dystansowych. Do jednej ze szkół łuczniczych uczęszczała dosyć interesująca dziewczyna. Była dosyć ładna, ale nie to ją wyróżniało. Intelektem również nie świeciła, a strzelanie z łuku szło jej słabo, choć jeden idealny strzał ustawił ją na cudownej pozycji i sprawił,że stała się znienawidzona przez większość kobiet. Prawdę mówiąc, to nie ona wtedy strzelała, ale zawistne znajome nie mogły przecież zwalić winy na przynoszącego miłość Amora, bo bały się, że nie otrzymają od niego cudownego daru. Weronika została przez niego obdarowana bardzo hojnie. Zakochał się w niej Samuel, który już od jakiegoś czasu utożsamiany był przez wiele kobiet z męskim ideałem. Jasno zadeklarował, że to będzie jedyna partnerka w jego życiu. Pragnął stworzyć idealną rodzinę i spełnić się jako przykładny mąż i ojciec. Wiele osób uważało, że wybrał źle, a z Weroniką daleko nie zajdzie, ale nie chciał nikogo słuchać. Zazdrosne kobiety potrafiły pluć niezwykle trującym i fałszywym jadem. Naginały rzeczywistość do swoich potrzeb i starały się uwierzyć w swoje teorie, a z prawdą potrafiły niezwykle zaciekle walczyć. Samuel nienawidził tej obłudy. Dobrze, że Weronika była inna. Jej radosna twarz nigdy nie wyrażała niczego złego, a w cudownych oczach widział tylko radość. Nie miała idealnej sylwetki, ale filigranowa budowa całkowicie mu odpowiadała. Marzył o ślubie i szczęśliwej rodzinie, lecz najpierw musiał poczekać aż wyjaśnią się wszystkie sprawy państwowe. Ciężko powiedzieć, jaka dokładnie rasa zajęła miasto na wschód od ludzkiej siedziby, ponieważ widziano tam zarówno trole, jak i spore grupy ogrów. Jakiś czas temu wysłali oni Zygfrydowi Mocnemu propozycję nie do odrzucenia – obiecali powstrzymać rozlew krwi w zamian za poddanie się i pomoc w rozwoju nowego państwa. Wiadomość rzeczywiście była niezwykle krótka i głupia, więc raczej w tamtejszej armii brakowało inteligentnych ludzi, którzy pomogliby w ułożeniu mądrego traktatu. Oczywiście nie było szans na uzyskanie jakiegokolwiek kompromisu. Bożydar Wspaniały mógł walczyć, albo skazać swoich poddanych, oraz przede wszystkim siebie,na niewolnictwo. Bez zastanowienia kazał tamtym skurwysynom iść do diabła i modlił się nad udaną obroną państwa. Szpiedzy donieśli, że szanse na zwycięstwo są minimalne, a tamta armia jest świetnie wyposażona i bardzo liczna, ale król nie mógł się już poddać. Musiał przygotować się na atak wewnątrz swego mizernego i niezbyt bogatego w surowce kraju. Przygotowania trwały do teraz, a napastników jakoś nie było widać na horyzoncie, choć od granicy oddaleni byli zaledwie o kilkukilometrowy las. Samuel nie chciał żeby jego syn przychodził na świat w czasie wojny, więc postanowił poczekać na ruch ze strony wroga i dopiero potem pomyśleć o zakładaniu rodziny. Weronice niezbyt pasował fakt, że jej ukochany nie chce uprawiać seksu przedmałżeńskiego. Do ślubu musieli jeszcze sporo poczekać, co dodatkowo ją demotywowało. Koleżanki z niezwykłą rozkoszą opowiadały jej o cudownych nocach spędzonych w ramionach swych kochanków. Niektóre mówiły, że pierwszy raz jest najgorszy; inne twierdziły, że najlepszy. Zazdrościła im tego doświadczenia i pragnęła jak najszybciej stracić dziewictwo, lecz Samuel był zbyt doskonały żeby złamać swoje zasady. Czasami jego idealizm ją męczył. Chciała żyć jak zwykła dziewczyna i nie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych