Wróć do katalogu

Gitarzysta

Czy muzyka może uratować świat?

Skejcik, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Miasto umierało. Szare budynki powoli schylały się w stronę ziemi, a skrzypienie rozpadających się ścian brzmiało jak jęki konających ludzi. Chodniki i drogi były popękane, chwasty swobodnie rosły w szczelinach. Parki wyglądały jak cmentarze, zgniłe rośliny nawet nie próbowały się ratować, słońce zakrywały ciężkie szare chmury. Samochody stały na poboczach, na środku ulic i rozsypywały się. Rdza powoli pożerała metalowe place zabaw a po trawnikach została tylko spalona ziemia. Ludzie włóczyli się jak duchy, wstawali rano, jedli, pracowali, wracali i zasypiali. Na tym świecie piękno przestało istnieć, wartości estetyczne były niczym. Ludzie zapomnieli co to znaczy muzyka, czy piękne widoki. Na tym świecie istniał tylko jeden kolor: szary. Nawet ubrania były szare. Oczy ludzi były szare. Niebo też było szare.

Gitarzysta postanowił pójść na miejscowy rynek. Wyróżniał się- czarne spodnie, czarny długi płaszcz, kapelusz o wielkim rondzie, które zakrywało twarz i czerwona chusta. Na ramiona spływały brązowe włosy, spod kapelusza spoglądały zmrużone niebieskie oczy, usta ułożone były w drwiący uśmiech. "Tak, ten świat nie może umrzeć" pomyślał i usiadł na ławeczce. Na plecach nosił pokrowiec, z którego wyciągnął piękną gitarę, która nie mogła pochodzić z tego świata. Instrument był koloru przyciemnianego brązu, który niesamowicie kontrastował ze złotymi strunami. Gitarzysta poświęcił chwilkę na strojenie gitary i zaczął grać. Początkowo nieśmiało, cicho, z czasem przeszedł na wesołe akordy. Z jego ust wydobyła się piosenka.

"Płyń w dół rzeki tej szerokiej Płyń mój bluesie płyń Może cię usłyszy ktoś Jakiś super, super gość I popłynie w górę rzeki"

Ludzie przystawali, na rynku pojawiło się coś, co dawno umarło na tym świecie. Muzyka. Muzyk śpiewał dalej, a jego głos brzmiał jak anieli śpiew.

"Czasem tylko, bluesa słyszę I nadzieję wielką mam Że w dół rzeki sam popłynę I opowiem prawdę wam"

Piosenka płynęła dalej, a ludzi przybywało. Niektórzy zaczęli kołysać się w rytm muzyki, inni zaczęli nucić. Gitarzysta uznał to za dobry znak. "A jednak nie jest tak źle, jak mówili" Gdy skończył śpiewać, wykonał jeszcze delikatną solówkę. Zapanowała cisza. Po krótkiej chwili muzyk usłyszał muzykę najlepszą dla ucha artysty. Oklaski. Z początku nieśmiałe, potem wszyscy zaczęli klaskać. Niektórzy ocierali pośpiesznie łzy, inni śmiali się. Pojedynczy promyk słońca przedarł się przez ciężkie chmury, a zagubiony zielony listek śmignął przed oczami muzyka. "Czeka mnie dużo pracy", pomyślał. Przed tłum wyszedł ubrany w mundur człowiek. Popatrzył na tłum a jego wzrok zatrzymał się na gitarzyście. Patrzyli na siebie długo, cisza była lepka i nieprzyjemna. Ludzie rozchodzili się w pokorze. Mundurowy po chwili odezwał się, a głos miał bardzo nieprzyjemny. - Wynoś się stąd, nic tu nie zdziałasz. - Nie w takich miejscach byłem - odpowiedział butnie muzyk - Wiesz co ci grozi, naruszasz równowagę. Chcesz żeby tutaj ktoś przyszedł? - Na to czekałem. Mundurowy odszedł. Gitarzysta cierpliwie czekał i doskonale wiedział, że przyjdzie tutaj ich nadzorca, sprawca tej otaczającej ich szarości. Nadzorcy byli różni, jedni uśmiercali światy ciągłymi wojnami, inni osłabiali wolę ludzi, a inni po prostu uśmiercali je całkowicie. Po chwili muzyk wyczuł obecność nadzorcy. Wyglądał niepozornie, ubrany w szarą koszulę, zwykłe szare spodnie i trampki. Jednak w rękach trzymał skrzypce i smyczek. Bez słowa…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych