Glock 17
Glock 17 jest najczęściej obieraną przez samobójców bronią. Sieczkę metaforyczną mózgu przeistacza w realną.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Glock 17
Niespodziewane zerwanie chmury zaskoczyło mnie podczas jednego z leniwych popołudniowego spacerów, których cykl zwykłem kultywować każdej niedzieli. Chcąc uchronić przed dewastacją słoty wyjściowe kościółkowe pantofle skryłem się pod jedną z jarmarcznych bud rzędem ustawionych przy głównym rynku. Kościółkowe pantofle nabyłem tu na bazarze dwa miesiące temu na specjalną okazję. Wytargowałem je od pewnego handlującego galanterią Żyda za iście przyzwoitą cenę. Niedziela w moim miasteczku zdecydowanie nie jest dniem handlowym, dzięki czemu zadaszone blaty na co dzień skrzętnie wyłożone produktami, akurat pozostawały puste. Usadowiwszy swój kościsty zadek na brzegu ochłodzonego podmuchami niesprzyjających wiatrów żeliwnego stołu, czułem się niczym pierwszorzędny towar. Proszę państwa oto ja – jarmarczny eksponat w otoczeniu pustki. Nikt mnie jednak nie podziwiał. Pospiesznie zmierzający do ciepłych domostw nieszczęśnicy nieposiadający pod ręką parasola otulali szczelnie głowy szalami i pędzili spuszczając wzrok ku podłożu, by móc skuteczniej omijać nowopowstałe kałuże. Założyłem nogę na nogę, wydobyłem z miękkiej paczki papierosa i zaciągając się wyborną mieszanką dymu i zroszonego deszczem powietrza, obserwowałem nędzny walor chlapawicy. Z istnego korowodu ludzi wypłoszonych gromką wylewnią chmury wydobył się mężczyzna. Niespiesznym krokiem zmierzał w moim kierunku. Bud na rynku było piętnaście. Człowiek ów pomimo tej dostępności za punkt docelowy obrał sobie właśnie moją. Nie myliłem się sądząc, iż zapyta mnie o papierosa. – Przepraszam pana najmocniej, czy ma pan może na zbyciu papierosa? – zapytał. Pulchne policzki krajały mu ulewne strugi. Ubranie, które miał na sobie przemokło na wskroś przybierając pociemniałą barwę deszczu. Nie chował się. Stał przede mną wystawiony na pastwę opadu. Rosły mężczyzna – wymoczek. Pożałowałem jego skalanego bólem wzroku mówiąc: - Ależ oczywiście. Niech się pan przysiądzie. Skorzystał z zaproszenia gramoląc się na prawą wolną porcję blatu. Poczęstowałem go papierosem i ogniem w napięciu czekając na porę dialogu, która według mojego przeczucia powinna nastąpić po kilku siermiężnych zaciągnięciach. Statystycznie moment ten nadchodzi pomiędzy trzecim a czwartym upustem dymu. Raz. Przypatrzyłem się niespodziewanemu gościowi. Z daleka wydawał mi się zagubiony a przez co nikły, chociaż napuchłe mięśnie mogły świadczyć o możliwości poszczycenia się atutem tężyzny. Fizycznej, gdyż w jego duszy zamiast tężyzny zagościł tężec. Dwa. Nie spieszył się, a więc jest spacerowiczem zupełnie jak ja. To znaczy, że myśli. Przejawianie niemiłej w skutkach aktywności centralnego organu układu nerwowego musi czynić człowieka smutnym. Każdy aktywista tej czynności to struty melancholik. Potwierdzenie tego faktu znalazłem i w obserwacjach i w autopsji. Jeśli się mylę – dajcie znać. Z chęcią poznam radosną istotę myślącą, która zgodzi się wyjawić parę recept na towarzyszący jej życiowy oksymoron. Trzy. Przyjrzałem się dłoniom gościa a nie zauważywszy obrączki za pewnik uznałem, że problem to serce. - Samobójstwo najlepiej popełnić pistoletem Glock 17. W jego konstrukcji zastosowano mechanizm ryglowy z przekoszeniem tylnej części lufy względem zamka dzięki współdziałaniu pewnych powierzchni ogona lufy i gniazda ryglowego szkieletu owej broni. – nieznajomy wypuścił z pucołowatej gęby porcję dymu i słów Zaciągnąłem się niedopieszczonym przez wnikliwą analizę sylwetki nieznajomego papierosem. Otrzepałem kościołkowy pantofel z popiołu, na który na skutek powyższego spadł żarzący się popielaty zlep. Odpowiedziałem: - Zabawne. Na narzędzie do zabijania mówimy: broń. - Gdyż proszę pana to nas może obronić przed sobą samym. Zamyśliłem się przez kilka następnych zaciągnięć, czując na sobie obowiązek odwiedzenia go od tego pomysłu. Podżeganie do samobójstwa jest w Polsce karalne, co stanowi swoiste delictum sui deneris wobec bezkarności samego zamachu samobójczego. Cóż synonimem królestwa ziemskiego zdają się być dysonanse. - Czy jest ktoś kto nad panem zapłacze? Nie warto się zabijać, jeśli nikt nie uroni nad urną łzy. – nieśmiało spróbowałem. Mężczyzna roześmiał się. - Gdyby ktoś taki istniał nie miałbym podobnych myśli. - Dobrze, więc Glock 17. – starałem się zmienić taktykę obierając pozę nieczułego człowieka skurwiela pragnąc przez to wydobyć jątrzący się w nieznajomym bunt, którego w sobie musiał skrywać całe pokłady, skoro w manifeście zamierzał się zabić – Nie znam się ni w trąbę na sprzęcie. Może opowie mi pan skąd ten wybór? Nieznajomy rzucił niedopałek przed siebie pozwalając mu wylądować w kałuży.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil mickiewiczada
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…