GRAMMATON
TEKST DLA OSÓB ZORIENTOWANYCH W FANTASTYCE
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Grammaton
Joseph Minkey, szósty kleryk Grammatonu drugiej klasy, zgiął się pod ciosami straży Najwyższej Rady. - Kto go wykrył - zapytał Sekretarz Rady. - Jeden z najmłodszych, panie - odparł strażnik. - Są coraz skuteczniejsi - powiedział w zadumie Sekretarz - Mam wrażenie, że ten zdrajca nie zechce opowiedzieć nam o swoich przyjaciołach z ruchu oporu - dorzucił spoglądając na kleryka. Sekretarz był człowiekiem w sile wieku o łagodnym, lecz tak charakterystycznie opętańczym wyrazie twarzy. Nikt nie był w stanie odgadnąć, o czym myśli ten człowiek. - A więc... - zawiesił głos - nic nie powiesz. Tak... W takim razie muszę wydać wyrok. Josephie Minkey uznaję cię winnym zbrodni uczuć i skazuję na śmierć. Zostaniesz odprowadzony do celi gdzie poczekasz na wyrok. Zostanie on wykonany jak tylko będzie to możliwe. Odprowadzić go do celi. Uważajcie na niego, jest niezwykle niebezpieczny - dorzucił pod adresem strażników. - Tak panie. Dwóch strażników natychmiast odprowadziło więźnia. Sekretarz obrócił się w swoim fotelu w stronę ogromnego okna i spojrzał na plac. Sunący w dwie strony potok ludzi zasłaniał całkowicie szczelnie wybetonowaną posadzkę placu. - Dlaczego? Dlaczego to robią? - pomyślał na głos Sekretarz - przecież nasz świat jest lepszy. - Nie wszyscy tego chcą - usłyszał tuż za sobą głos Zastępcy przewodniczącego Rady Najwyższej. - Przepraszam Wasza Dostojność - skłonił się sekretarz - nie słyszałem kiedy... - Dobrze, dobrze - pokiwał z pobłażaniem głową Zastępca - Czy to był Minkey? - zapytał ze śladową nutką niepokoju w głosie. - Tak Wasza wielebność, Joseph Minkey, szósty kleryk Grammatonu drugiej klasy został skazany na spalenie za zbrodnię uczuć pierwszej kategorii. Zastępca najwyższym skupieniem własnej woli pozostawił na swej twarzy obojętny wyraz. - Więc nie ma nadziei? - zapytał jakby naiwnie. - Nadziei? - zdziwił się Sekretarz - Jakiej nadziei? - Że jest niewinny - powoli i z naciskiem powiedział Zastępca. - Dowody są bezsprzeczne. Znaleziono przy nim dwie książki. - Może to dowody w jakimś śledztwie? - Wasza wielebność - Sekretarz zaczął niezwykle uroczyście i poważnie - Joseph Minkey nie prowadzi żadnego śledztwa od miesiąca. Nic o tym nie wiedział, ale sprawdzaliśmy go. Poza tym wszelkie dowody klerycy zobowiązani są natychmiast oddawać do magazynu. Nie wolno im posiadać niczego z zarekwirowanych rzeczy dłużej niż to absolutnie niezbędne. Czyli od zakończenia pacyfikacji terenu do powrotu z akcji. Stanowi o tym dokładnie sześćdziesiąty czwarty paragraf Księgi Kleryków. - Tak wiem - machnął ręką Zastępca - pytałem z czystej ciekawości. Jak postępy w walce z ruchem oporu? - Proszę spojrzeć, czego się dowiedzieliśmy - powiedział Sekretarz wskazując Zastępcy raport.
***
Nie upłynęła nawet minuta od wyjścia Zastępcy Przewodniczącego Rady Najwyższej z gabinetu Sekretarza, kiedy ten podniósł słuchawkę czerwonego aparatu ukrytego pod biurkiem i powiedział: - Panie, stało się dokładnie tak jak przewidziałeś. - Kto - ze słuchawki dobiegł stłumiony głos. - O Joseph'a Minkey'a pytał przed chwilą Zastępca Przewodniczącego Rady Najwyższej. - Trzeba dowiedzieć się, co ich łączy i kto jeszcze jest w to zamieszany. - Tak panie - rzekł Sekretarz i odłożył słuchawkę. "To interesujące - pomyślał, - co może ich łączyć". Niezwłocznie przestał zawracać sobie tym problemem głowę i wrócił do swoich obowiązków. Kolejne życie zostało złamane.
***
Zastępca szedł powoli korytarzem, mijał strażników i... czuł, że za chwilę upadnie. Upadnie na ziemię, skuli się i więcej już nie powstanie. Jego życie nie było już nic warte. Joseph został aresztowany i nie było już dla niego żadnego ratunku. Nikt, nawet on, zastępca Przewodniczącego Rady Najwyższej, nie był w stanie mu pomóc. Pomóc własnemu synowi. Przez tyle lat troskliwie ukrywał swoją tajemnicę piął się po szczeblach kariery, zawsze bez uczuć, beznamiętnie. "To nie świat - pomyślał - to kraina automatów - Boże, jeśli jesteś, powiedz mi, co zrobiliśmy, czym tak straszliwie zawiniliśmy?" Czasem w nocy jakby we śnie zdawało się mu, że słyszy odpowiedź tak jak słyszał ją bohater jego ulubionej książki, którą z najwyższą uwagą ukrywał od piętnastu lat: "I ty jeszcze pytasz się, co uczyniliście? Przez wieki mordów wojen i zabójstw. Często w imię moje". Zastępca czasem myślał, że to jest właśnie pokuta zadana przez Boga dla swych grzesznych dzieci. Grammaton zaś jest narzędziem bezlitośnie wykonującym pokutę, wyrok. Ale każda pokuta kiedyś musi się skończyć. Nawet biblia - jego najlepiej ukrywany skarb - dawała świadectwo temu, iż kiedyś przecież musi nastąpić koniec tego cierpienia. "Kiedy syn boży zstąpi ponownie na ziemie" tyle Zastępca wyczytał z księgi. - Czy coś panu dolega Zastępco? - zapytał na korytarzu jeden ze strażników widząc jego bladość i nie zbyt pewny krok. Zastępca opanował się natychmiast. Jeśli okaże jakąkolwiek słabość psychiczną jutro on sam wyląduje w krematorium. Nic mu nie pomoże stanowisko, jakie do tej pory zajmował. - Nie, dziękuję za troskę, to tylko chwilowa niedyspozycja żołądka. Nic się nie stało. Strażnik odszedł, lecz Zastępca wiedział, że nie był usatysfakcjonowany jego odpowiedzią. "Chyba raczej to zgłosi. Tak musi zgłosić to zajście. Jeśli nie zgłosi, a ktoś inny to widział, również i on jutro wyląduje w krematorium. Trzeba udać się do lekarza. Udać jakieś dolegliwości, jakąś chorobę." Wciąż miał w głowie chaos. Cios, jaki przyniosła rozmowa z Sekretarzem był zbyt silny jak na możliwości tego starego już przecież człowieka.
***
- Czy nauczka, jaką daliśmy ruchowi oporu po powstaniu Prestona niczego ich nie nauczyła? - głos Przewodniczącego grzmiał prawie na zebraniu Rady Najwyższej. - Czy nie wiedzą, że nie mogą wygrać? Co im daje ta walka? - Wasza Dostojność - odezwał się Szef działu naukowego - Nasze doświadczenia, jak również zapiski z "tamtego świata" dowodzą, że ta walka daje im nadzieję, nadzieja zaś pcha ich do dalszej walki. - Przecież to bzdura - zawołał Sekretarz. - Ich zachowanie jest irracjonalne, nie możemy doszukiwać się w nim logiki - zauważył szef wywiadu. - Ci ludzie kręcą się w kółko - Sekretarz wychowany został od najmłodszych lat w duchu Księgi kleryka. Wszystko, co nie zostało w niej ujęte, albo go nie interesowało, albo było złe. - A czy my posuwamy się naprzód? - zapytał Zastępca Przewodniczącego Rady Najwyższej. - Co Wasza Dostojność przez to rozumie - zapytał szef wywiadu - to bardzo dziwne słowa. Godzą w nasz status. Zastępca wstał powoli i rozpoczął spacer po okrągłej sali w Rady. - Czy my posuwamy się naprzód? Czy rozwijamy się? - Przecież niedawno wynaleźliśmy nowy typ Prosium - wykrzyknął niemal szef działu naukowego. - Nie chodzi mi o Prosium - powiedział Zastępca - Czy wynaleźliśmy coś w innej dziedzinie niż przesłuchania, broń. Na przykład jakiś środek transportu? Jakiś nowy system porozumiewania się? Czy prowadzimy jakieś badania nad lekami? Nic takiego nie robimy. - Te słowa wyglądają mi na zdradę - zawołał szef wywiadu. - Dlaczego? - spytał Zastępca. - Kwestionują nasz…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LUCAS
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…