Gwiezdne Wojny - Równowaga Mocy - Rodzina - cz.7
Historia na podstawie kultowego filmu Georga Lucasa. Opiera się na kanonie Gwiezdnych Wojen aż do Powrotu Jedi. Dalsze losy galaktyki zostały opowiedziane na nowo.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Frachtowiec przy lądowaniu wytworzył spore fale wokół stacji. Bryza unosząca się w powietrzu w połączeniu ze świecącym Koth`lar tworzyła tęczę, która pojawiła się tuż przy statku. Sześciu Bothan czekało na przybyszów. Próbowali utrzymać swoje szaty w należytym porządku, ale nie było to łatwe zadanie. W końcu cała zawierucha się uspokoiła. Maszyna siadła stabilnie, a trap zaczął się powoli opuszczać. W głębi luku widać było cienie dwóch postaci. Retax i Kumd spokojnie zeszli po podeście. Bothanie spojrzeli po sobie - tylko dwóch - to nie może być nic poważnego. Wrepeg jednak nie obawiał się ilości, a jakości. Kumd i Retax nie fatygowaliby się tutaj drugi raz w tak krótkim czasie bez przyczyny. Zaczął się obawiać tego spotkania.
- Witam panów! - przywitał się Wrepeg i wyszedł do przodu. - Pako dalej chory? - Niestety, dalej niedomaga. Też mamy nadzieję, że szybko do nas wróci. - Jest na lądzie? - dopytywał się Retax. - Tak, w wiosce. Musi odpoczywać. - Rozumiem. - A co Was sprowadza do nas, jeśli można wiedzieć? - Powiedział jeden z Bothan - Chyba do nas - rzucił Kumd - z tego co wiem to jest nasza stacja. Mylę się? - Nie - Wrepeg powiedział to patrząc na Bothanina, który zadał to niestosowne pytanie. - Oczywiście, że nie. W czym możemy Wam pomóc? - Chcielibyśmy porozmawiać o pewnej sytuacji, która nas niepokoi. - Zapraszam zatem do sali konferencyjnej. Karzę podać coś do jedzenia i picia. - Myślę, że będzie to zbędne. - rzekł Kumd - Dobrze. Chodźmy zatem.
*****
Wszyscy przeszli w ciszy do sali konferencyjnej. W powietrzu unosiło się napięcie. Aż nadto widać było, że każdy próbuje je zignorować. W końcu dotarli do sali. Wrepeg zajął swoje miejsce, które do niedawna zajmował Pako. Trójka Bothan stanęła z boku. Kumd i Retax usiedli na krzesłach naprzeciwko Wepa.
- Analizowaliśmy pewne aspekty pracy całego kompleksu. - zaczął Kumd - i niektóre rzeczy nas zaniepokoiły.
Wrepeg siedział niewzruszony. Retax jednak zauważył, że pozostała trójka popatrzyła na siebie porozumiewawczo. Dało się wyczuć na kilometr, że ich wizyta nie jest tutaj nikomu na rękę. Jeden ze stojących w kącie Bothan szepnął coś do pozostałych. Retax nie usłyszał jednak co, choć był pewny, że to dotyczyło ich. Jego ręka powoli powędrowała w kierunku blastera przypiętego do pasa.
- Martwimy się poziomem odpadów. Od ośmiu miesięcy utrzymuje się na dość wysokim poziomie. Taka rzecz jeszcze nie miała miejsca odkąd kompleks działa. Krótkie okresy po awariach - to rozumiem, ale coś takiego? Nie uważasz, że to dziwne? - Nie uważam. - powiedział spokojnie Wrepeg - Przez ostatni okres mieliśmy sporo awarii. Każda była badana przez waszych ludzi i nie stwierdzili oni żadnych działań zewnętrznych. Baza funkcjonuje już dość długo. Może nadszedł ten okres, aby wymienić sprzęt, bo staje się on po prostu przestarzały. - Nie róbmy z tego kompleksu badań archeologicznych. - Nie o to mi chodzi. Mam nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje. Brak Pako też na to wpływa. Ma on dużo większe doświadczenie ode mnie. Pracuje tutaj od początku, więc zna dobrze procesy. Niestety nie dopuszczał do tej wiedzy nikogo. Musimy się jej szybko nauczyć. W tym się zgadzamy. Proszę jednak o trochę więcej czasu. - Rozumiem - Kumd wydawał się zadowolony z odpowiedzi. - Musimy doskonalić procesy. - Zgadzam się. Oczywiście, jeśli chcecie przysłać komisję to nie ma problemu. Tak jak powiedziałeś. To jest państwa stacja. - Myślę - powiedział Retax stojący cały czas z boku - że sprawdzimy najpierw stację sami. Jeśli będzie taka potrzeba zjawi się większa grupa osób. - Oczywiście - rzucił Wrepeg wstając ze swojego miejsca - Przecież pan tworzył tą stację, nie mylę się, prawda?
Widać było, że Retaxa poruszyło to stwierdzenie. Mało kto o tym wiedział. Pako był jedną z tych osób, więc jeśli blisko współpracują ze sobą to mógł o tym wspomnieć. Nie była to znowu wielka tajemnica. Retax rzucił tylko...
- Już nie przypisujmy mi takich zasług. Byłem jednym z inżynierów. - Baza znacząco się jednak zmieniła i rozbudowała. Z tego powodu przydzielę państwu kogoś do pomocy. - Poradzimy sobie. - Jednak nalegam - Wrepeg był nieustępliwy. Nie będą przeszkadzać ani wchodzić w tajne miejsca - Bothanin lekko się uśmiechnął. - Dobrze - Kumd spojrzał na Retaxa - Chodźmy.
Szli w piątkę przez dość długi korytarz. Kierowali się do pomieszczenia gdzie gromadzony był odpad powstający w czasie ostatecznych reakcji chemicznych, zaraz przed rozlaniem kolcty do beczek. Kumd i Retax dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że nic tam nie znajdą. Jednak kawałek dalej, skręcając w prawo można było trafić do innego pomieszczenia. Przepompowni obsługującej system nawadniania sadzonek. To był ich cel. Jeśli zniszczą sadzonki zablokują produkcję. Wytworzonej kolcty nie było dużo, raptem parę beczek. Żadne ilości. Same sadzonki nie znajdowały się w innym miejscu niż plantacja. Ich ilość monitorowano i zawsze wynosiła tyle samo. Ta kwestia była bardzo pilnowana przez Rodzinę. Transporty odbywały się osobnymi środkami. Odbierano każdą zwiędłą roślinę i wymieniano na nową. Nie było możliwości, aby na stacji było więcej lub mniej roślin. Każda miała czujnik. o to Retax się nie obawiał. Nie istniała tutaj możliwość manipulacji. Na Tatooine przyznał, że jedyna możliwość ingerencji to odpady. Trzeba współpracy kilku grup osób, ale było to wykonalne.
Podeszli do drzwi przesuwnych. Trójka Bothan stała za nimi. Mają trzymać nas na oku - pomyślał Retax. Spoglądnął przez ramie za siebie - trzymanie na oku nie wychodzi im najlepiej - osądził. Drzwi się otworzyły. Kumd i Retax weszli do środka.
Pomieszczenie wyglądało dokładnie tak jak za czasów, gdy Retax tu praktycznie mieszkał. Odpady z produkcji wracały specjalnym rurociągiem i umieszczane były w hermetycznych pojemnikach. Stanowiły tak naprawdę kolctę tylko zanieczyszczoną i niepełnowartościową. Gdy rozmawiali o sposobie działania Clawdite i Bothan doszli do wniosku, że płyn, który znajduję się w rurociągach jest nadzwyczaj dobrej jakości. Nie byli tego w stanie sprawdzić. Wszystko było zamknięte. Zakładali, że w czasie któregoś z remontu laboratorium zainstalowano urządzenie pozwalające na zmienianie przepływu. W sumie to ich trochę podziwiał. Wystarczyło lekko rozkalibrować maszyny w laboratorium i można było zebrać sporo kolcty z tego co nie trafiło do beczki. Jak mogli tego nie przewidzieć? Teraz to już nie miało znaczenia. W nowym laboratorium to jest inaczej rozwiązane. Cały system rozlewania został zaprojektowany na nowo.
Kumd rozglądał się po pomieszczeniu. Biedaczek - pomyślał Retax - nie ma pojęcia o żadnym z tych urządzeń. Po wyrazie jego twarzy było jednak widać, że nie przeszkadza mu to. Nie interesował go taki technologiczny złom. On rozwiązywał swoje problemy prostszą drogą. Można powiedzieć - jednym cięciem.
Bothanie dalej czekali w korytarzu. Nie zamierzali wchodzić do środka. Retax obrócił się do nich.
- Pomożecie mi z tym? Bothanie spojrzeli po sobie. - Potrzebuję Was na chwilę. Nikomu nie powiem, że tu weszliście.
Trójka z korytarza wymieniła spojrzenia i niepewnie weszła do środka. W tym momencie Retax obrócił się do nich, a Kumd stanął za nimi. Bothanie oglądnęli się niepewnie w koło i kątem oka zauważyli sięgającego po coś za pas Retaxa. Ten wydobył mały fiolkę z dozownikiem. Wcisnął przycisk i zaczęła się z niej wydobywać prawie niezauważalna mgiełka hormonu ACH. Rzucił ją w kierunki trójki Bothan.
- Z pozdrowieniami od Rodziny Solo - powiedział spokojnie.
Zapanowało zamieszanie. Retax i Kumd odsunęli się lekko. Jeden z Bothan odskoczył pod ścianę, ale nagle zatrzymał się jak jego wzrok wyłapał to co działo się na środku pomieszczenia. Dwóch jego dawnych współbraci traciło sierść. Ich twarz po chwili przypominała twarz wykrzywionej w bólu przerośniętej jaszczurki. Widok nie był za ciekawy. Przemiana na skutek hormonu ACH wyglądała dość gwałtownie i boleśnie. Po chwili jednak Clawdite stali przed nimi. Cała sytuacja wprawiła w lekkie osłupienie także Retaxa i Kumda. Na to liczyli Rapid i Crekus.
Rapid wyciągnął blaster z kabury i właśnie miał nacisnąć spust jednak coś fioletowego świsnęło mu przed oczami. W pierwszym momencie nie zorientował się co się stało, lecz w następnej chwili poczuł ogromny ból w miejscy gdzie przed chwilą była jeszcze dłoń. Teraz leżała ona na podłodze i ciągle ściskała pistolet z palcem na spuście. Pomieszczenie wypełniało fioletowe światło miecza świetlnego.
- Nie próbuj głupich sztuczek bo pozbędziesz się czegoś innego niż kolega - Powiedział Retax do Crekus`a trzymając mu przy głowie blaster.
Kumd skierował ostrze na klęczącego na podłodze Rapida.
- Pod ścianę! - rozkazał
Jedyny Bothanin był w takim szoku, że nie usłyszał tego w pierwszym momencie. Trącony przez Retax usłuchał jednak rozkazu. Po chwili wszyscy stali już przy ścianie. Kumd zgasił swój miecz, a Retax szybkim ruchem przestawił blastera na ogłuszanie. To była nowinka, którą zamontował niedawno. Jakoś wcześniej nie wydawało mu się, aby potrzebował takiej opcji.
- Wszyscy zginiecie. Cała wasza chora Rodzina! - krzyknął…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil husarek
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…