Wróć do katalogu

Haunted- The Beginning

W Stanach zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Nawiedzony dom na Groove Str. Czy ktoś będzie potrafil to powstrzymać? Część pierwsza. Następne wkrótce

diejdabliuajti, opublikowano , 10 min czytania, 4,1 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszedłem do ciemnego pomieszczenia, spokojnie, uważając żeby niczego nie przewrócić. Wyszukałem ręką kontakt na ścianie. Był tam, gdzie kontakty mają w zwyczaju bywać. Światło rozbłysło ukazując zaśmiecony przedpokój opuszczonego domu na Groove Str. Walające się wszędzie strzępy tapet, fragmenty mebli uświadomiły mi, że mam doczynienia ze zwykłym poltergeistem. Odetchnąłem z ulgą. Otworzyłem czarną walizkę którą zawsze ze sobą noszę i wyjąłem z niej krzyż i wodę święconą. Chyba nie będzie większych problemów z przepędzeniem tego ducha. Aha, jeszcze Pismo Święte. Zamoczyłem dłoń w słoiku i przeżegnałem się. Strząsnąłem parę kropel na podłogę. -Aaaargh- krzyk jakby otaczał mnie ze wszystkich stron. -Boli skurwielu? Zapraszam do siebie, może porozmawiamy- sam dziwiłem się obojętności swojego głosu. Najpierw na środku pokoju pojawił się słup kurzu. Właściwie to nie był słup, ale coś przypominającego trąbę powietrzną. Niespodziewanie ze środka wyłoniła się humanoidalna postać. Wyglądała jak utkana z drobin kurzu. Cholera, to nie poltergeist. Dotychczas spotkałem się z czymś takim tylko w podręcznikach, a tam nazywano takie szkarady Sługami. Wiem, że dla kogos nie będącego w temacie, rozmowa z duchem to cos niebywale głupiego, jednak uwierzcie, czasem warto było się wygłupić. Podszedłem bliżej, patrząc prosto w puste oczodoły. Nie bałem się, bo wiedziałem, że z krzyżem w ręku nic mi nie grozi. On też to wiedział, chyba właśnie dlatego wycofał się do kąta. Nie podszedłem, bo przed egzorcyzmem chciałem się czegoś dowiedzieć. -Nie jesteś sam, prawda? Tacy jak ty nigdy nie przychodzą sami. -Hoo odrobiłeś lekcje jak widzę- ten głos, nigdy nie doznałem czegoś takiego. Słyszałem go w całej głowie, zdając sobie sprawę, że w całym pomieszczeniu jest cisza.- Nie jestem sam. Jest tu ktos kogo nie chciał byś widzieć. -Chyba nie doczekasz naszego spotkania- uklęknąłem. Postawiłem krucyfiks na ziemi uprzednio go ucałowawszy. Sługa nie okazywał strachu mimo, że wiedział co zaraz się stanie. Przeżegnałem się i zamknąłem oczy. Odczułem na swoich ramionach dłoń Anioła Stróża. Był ze mną zawsze kiedy go potrzebowałem. Niekiedy ukazywał mi się, spowity w biel, z kamiennym wyrazem twarzy z której mimo to biło niesamowicie dużo miłości. Nie otrzymałem błogosławieństwa widzenia aniołów, ale On dokładnie wiedział kiedy jest potrzebny. Pochyliłem głowę. Szeptem odmówiłem modlitwę. Wstałem i podniosłem krzyż. Patrzyłem prosto na szatański pomiot, zaczynając procedurę egzorcyzmu. Po dziesięciu minutach było już po wszystkim, ale stało się coś czego nie przewidziałem. Sługa zamiast poprostu zniknąć, eksplodował, wyrzucając tumany pyłu we wszystkie strony. Nie zdążyłem w porę zasłonić twarzy i poczułem na niej tysiące ognistych igieł. Na szczęście zamknąłem oczy, bo gdyby nie to, chyba stracił bym je. Policzki piekły, ale po paru głębokich oddechach zapomniałem o bólu. To niesamowite, że Słudzy, poltergeisty i inne pomniejsze demony, niezależnie od swej rangi, tak samo boją się imienia Chrystusa. Ale teraz czekało mnie dużo poważniejsze zadanie. Miałem nawet obawy przed wejściem na górę. Może lepiej było udać się do Stowarzyszenia i poprosić o pomoc jakiegoś nieumarłego. Nieumarli, zwykle zwani Wampirami, byli poza władzą Boską i Piekielną więc praktycznie w takich starciach nic im nie groziło. Ja mogłem, nawet gdybym nie zginął, zostać obłożony klątwą, a to moglo wykluczyć moją dalszą działalność egzorcystyczną. Przełamałem jednak strach wiedząc, że zwłoka może sprawić, że jeden z Synów, a właśnie jego się tam spodziewałem, zmieni miejsce swego pobytu i zaszyje się gdzieś, egzystując w zwłokach jakiegoś niewinnego człowieka. Synowie byli bezpośrednimi potomkami Szatana. Posiadali ogromną siłę, ale przez to, że zrodzeni byli z Demonic, mieli wiele ułomności z których największą było nieumiejętne panowanie nad mocą. Tracili niesamowicie wiele energii dla zabawy zabijając demony, wyczerpując się doszczętnie. Mimo to żadko przybywali na Ziemię, a kiedy już to robili zwiastowało to wiele ofiar i niesamowite wydarzenia. Tak było jedenastego września, podczas ataku terrorystycznego w Nowym Jorku. Wielu z was widziało napewno twarz utworzoną z dymu uciekającego z okien WTC. To był Cierpienie. Narodził się w pierwszym pokoleniu razem z Zazdrością, zesłanym na ziemię podczas pierwszej zbrodni. My nazwaliśmy go Kainem. Kolejnymi Braćmi Pierwszego Pokolenia byli Nienawiść, Wojna, Zniszczenie, Głód, Zaraza i przede wszystkim Śmierć. Wszyscy oni jako jedyni z Synów urzędują na Ziemi na stałe. I jako jedyni nie pochodzą od Demonic. Zaszyci w wielkich miastach, przechodząc obok nas, ukazują swoje okrutne twarze. Sto tysięcy dzieci w Etiopi zmarło przez Głód lub AIDS...Huragan Katrina dokonuje wielkich Zniszczeń...W Palestynie trwa Wojna domowa...Informacje o nich docierają do nas codziennie. A my tylko pozornie próbujemy z nimi walczyć. Oni mają prawo do przebywania na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych