Hello, mr. Amsterdam odc.1
1. Wszystko pięknie, świetnie i do dupy Alexander i Alice opuszczają deszczowy Liverpool i przylatują do tęczowego Amsterdamu i tam zaczyna się ich przygoda. Romanse, kłótnie, rozstania i wiele, wiele innych.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słońce już pomału opatulało ulice Liverpoolu, latarnie gasły. Ludzie budzili się z sennych koszmarów. Załączali ekspres do kawy i maszerowali do łazienki. Przegryzali lekkie śniadanie i szybko biegli do pracy. Monotonia udzielała się wszystkim. Popadli w nią również Alexander i Alice, jak wszyscy to wszyscy. - Alexander… - rozpoczęła Alice mieszając już od paru minut kawę. - Tak? – obrócił się w jej kierunku, w kąciku ust pozostały okruszki dzisiejszego śniadania. - Nie uważasz, że to wszystko jest… monotonne? Codziennie jemy to samo, mamy ten sam widok z okna i te same zajęcia – wzięła łyk kawy – powinniśmy coś zrobić! - Nie rozumiem za bardzo, co chcesz zrobić? – spojrzał na nią z zaciekawieniem a zarazem ze strachem, wiedział, że coś szykuję. - Ucieknijmy stąd, moja ciotka mieszka w Amsterdamie. Zaproponowała mi jakiś czas temu opiekę nad jej mieszkaniem przez rok, moglibyśmy tam zamieszkać! –dokończyła siorpać kawę. - Mamy wszystko porzucić? Pracę, przyjaciół i całą resztę? - Co to za praca! Ja pracuje jako kelnerka w Starbucksie a Ty sprzedajesz ciuchy w Primarku. Przyjaciele? Wszyscy nam zazdroszczą naszej wolności i stylu życia! Nieraz słyszałam, że śpię ze wszystkimi napotkanymi laskami… - rzuciła kubkiem w blado różową ścianę na której stara farba już odchodziła od ściany, zawsze tak robiła aby się ‘lekko’ rozluźnić. - Spokojnie moja panno! Wiem to przecież. Dusimy się tutaj, wszystko jest takie… nijakie. Zabookuj dwa bilety do Amsterdamu, Alice! Trzy dni później małe mieszkanko na obrzeżach Liverpoolu było wypchane najróżniejszymi torbami i kartonowymi pudłami. Kto by pomyślał, że ta dwójka może mieć aż tyle rzeczy – szczególnie, że ich mieszkanie nie grzeszyło wielkością. Wkrótce miała przyjechać ciężarówka która przewiezie ich dorobek życia kanałem La Manche, gdzie wszystko zostanie ponownie przepakowane i przewiezione do Amsterdamu do ich nowego domu. Alice głowiła się i trudziła nad zapakowaniem starannie pianina, basu i gitary – ciągle powtarzała, że jak coś się z nimi stanie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil alexal
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…