Wróć do katalogu

Hellsing

Trzy odcinki opowiadania które kiedyś pisałem a które nie doczekały i pewnie nie doczekają się kontynuacji. Tytuł jak ten komiks o wampirach - opowiadanie nie jest o nich. Zwyczajnie podoba mi się to słowo. Opowiadania stare, nadal choruję na przewl

Kushi, opublikowano , 16 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

+STARY ŚWIAT+

*** -Tato co to za miecz? -Najlepszy jaki zrobiłem w życiu -W czym jest on lepszy od poprzednich tato? -Dobry miecz może pomóc amatorowi , a eksperta uczynić bardzo potężnym...

HELLSING ***

Już od pewnego czasu obserwuję chmury zawieszone nieruchomo w górze. Ciemnoszare potwory ukrywające pod swoimi skrzydłami słońce ,obserwują jak planeta pozbawiona jego ciepła kona. Są tam odkąd pamiętam. Jako dziecko bałem się ich ,widząc jak powoli mordują zielone wzgórza na których uwielbiałem się bawić. Teraz przestały być takie straszne, wiem że już nic nie mogą nam zrobić. Wieloletnia rzeź dobiegła końca pozostawiając po sobie spękaną ziemię i puste groby drzew. To czego nie zniszczyły chmury zniszczyli panowie tej ziemi - demony. Skłócone klany łaknące nowych terenów powoli zabijały obiekt ich sporu. W ogniu walki przestali dostrzegać bezcelowość swoich działań aż stało się za późno na jakikolwiek ratunek . Wojna trwająca przez wiele pokoleń przestała mieć sens, chyliła się ku końcowi. Planeta umarła, nic nie można już zrobić.

Jestem Erhyk von Devcry z rodu Farai. Od lat służę razem z moją rodziną klanowi Grimsing , trzeciemu co do wielkości - wielkiemu przegranemu tej wojny. Po zaprzestaniu działań zbrojnych klany połączyły się skupiając władzę w rękach trzech mocarstw . W obliczu przekleństwa jakie na siebie zesłaliśmy toczyliśmy ostatnią walkę o przetrwanie na Planecie. Choroby i głód siały spustoszenie . Planeta mściła się nie dając nam najmniejszych szans na obronę. Wkrótce mieliśmy podzielić jej los, jednak pojawił się ratunek, Mgła zbliżająca się od wschodu miała nas ocalić... Z każdym dniem była coraz bliżej. Przypominała wielką tarantulę poszukującą pożywienia na opustoszałym terenie. Swoimi długimi czarnymi odnóżami sięgała daleko przed siebie ,przeciągając swoje ogromne cielsko do przodu. Trzy dni temu była ledwie dostrzegalnym punktem na horyzoncie teraz stała się stworem budzącym grozę ,który jeśli by chciał, mógłby jedną ze swych macek pochłonąć nas wszystkich. Mogłaby ,a jednak od pewnego czasu stała w miejscu czekając na nasz ruch. Czarna mgła jak niezwyciężona armia cieni ,która po wyczerpującym marszu zatrzymała się na odpoczynek ,ciągnęła się bez końca. Nikt nie wiedział co w sobie kryje, czym jest i skąd się wzięła. Dopóki nie pojawił się On...

-Kim on jest?- spytałem bardziej siebie niż jego - Podobno przyszedł razem z mgłą . Twarz Deryka była napięta. Deryk był najmłodszym synem przywódcy klanu Grimsing i moim najlepszym przyjacielem. -Ojciec mówi że to Bóg który przyszedł aby nas ocalić. -A ty jak myślisz? W jego oczach malował się smutek który z każdą sekundą ogarniał całą twarz. Migotliwe płomienie ogniska tylko uwypuklały to uczucie. -Myślę że przyszedł aby nas zgubić.

Słyszałem że postać z mgły jest potężną istotą z innego świata mającą przeprowadzić nas do swojego wymiaru. Opowiadano mi różne historie . Podobno jego świat jest zamieszkiwany przez wiele ras które ,podobnie jak my dawniej ,toczą bezustanną walkę między sobą. Mówi się ,że przybył aby prosić nas o pomoc w rozstrzygnięciu sporu w zamian za ogromne tereny w nowym świecie. Nie zdziwiło mnie to ,że Rada w końcu przystała na jego propozycję. Nasza ziemia była martwa ,a życie na niej z góry skazane na przegraną ,dlatego słowa przybysza szybko znalazły odpowiedź. Nadchodził czas krwi i zimnej stali . Kolejne zastępy demonów znikły w paszczy ogromnej bestii by po przetrawieniu znów narodzić się w nowym świecie. Przybysz odszedł już jakiś czas temu wraz z pierwszą i najpotężniejszą armią by siać spustoszenie w szeregach wroga. Jednak nie wszyscy chcieli przejść na drugą stronę by znów walczyć. Ci zostali aby po wojnie dołączyć do zwycięskiej armii. Nie wiedzieli że nie będzie im to dane... Wreszcie przyszła kolej na mnie. Czas bym i ja stanął przed obliczem mgły która w swym mroku mogła by zgasić niejedną gwiazdę. Razem z tysiącem mi podobnych czekaliśmy zadając sobie miliony pytań nie odnajdując odpowiedzi. Już nigdy miałem nie zobaczyć moich rodzinnych stron, być może nie zobaczę już rodziny. Jedyne co mnie teraz z nimi łączyło był miecz podarowany przez ojca tuż przed wymarszem. Długie ostrze wykute z jednego kawałka stali wraz z rękojeścią , prosty w budowie o lekko zakrzywionym kształcie, z pozoru wyglądał niegroźnie. Posiadał tylko jedną tnącą krawędź tak ostrą ,że była w stanie przeciąć promień światła zsyłając mrok na wroga. Nie posiadał gardy która mogłaby ratować życie, bo czym było życie dla duszy łaknącej jedynie śmierci. Bez wątpienia był to najwspanialszy miecz jaki widziałem w życiu...

+KOSZMAR+

*** -Derhyk? -Co? -Boję się... ***

Jestem ciemnością ,mgła otacza mnie stając się moją drugą skórą ,jestem mgłą. Samotnie idąc przed siebie czuję chłodny wiatr uderzający o moja twarz jak miliony małych igieł. Czuję się jakbym miał cały czas zamknięte oczy ,których za nic nie jestem w stanie otworzyć , to straszne uczucie widzieć nicość. Czuliście kiedyś ,że nie macie wpływu na swoje życie? Jakby każdy wasz gest czy słowo było z góry przez kogoś zaplanowane? Tutaj ma się stale takie wrażenie. Niemal czuję pętle na nadgarstkach ,zaciśnięte tak mocno bym nie mógł samodzielnie się poruszać. Nawet w głowie zagnieździły się obce myśli ,bezlitośnie zabijające najmniejszy przebłysk wolnej woli. Oto jestem, niewolnik własnego ciała i duszy, marionetka czekająca na rozkaz swego władcy.

Ktoś pociągnął za sznurek otwierając kurtynę ciemności. Tam gdzie wtedy panował mrok teraz widać było niewielką polanę oświetloną bladym światłem księżyca. Zauważyłem też kilka postaci leżących przy ognisku. Wszystkie szczelnie okryte płaszczami rozmawiały nie wydobywając z ust ani jednego dźwięku. Wyczuwałem że są już wyczerpani ,a mimo to usilnie walczyli ze snem jakby miał on ze sobą przynieść armię koszmarów. Długo stawiali opór zanim ostrze zmęczenia przebiło ich na wylot. Płomień ledwie się tlił kiedy zasypiali... Znikąd pojawiła się kolejna postać. Mam wrażenie że cały czas tu była ale dopiero teraz zechciała się ukazać. Była ubrana podobnie do tych leżących na ziemi ale sprawiała wrażenie dużo większej od reszty, stała teraz nad jednym z skulonych płaszczy. Nie ma nic piękniejszego od księżyca przeglądającego się w ostrzu miecza. Gdy tak stał nad swoją ofiarą przypominał boga ciskającego gromy w niewiernych, gniewnego i bez miłosierdzia. Błyskawica przeszyła powietrze, cisza.

Po niebie nadal sunęły szare chmury ukrywając przede mną słońce aby zachować je wyłącznie dla siebie. Powoli przesuwały się nade mną przypatrując się zarazem uważnie, mogłem sobie jedynie wyobrazić ich śmiech. Nic się nie zmieniło, te same wyjałowione wzgórza znów gościły mnie na swym konającym łonie. Poczułem jak ze złości palce wpijają mi się w suchą ziemię ,jakbym chciał udusić świat za to ,że muszę na nim żyć. Z każdej strony otaczały mnie resztki mojego oddziału, pokonani przez widmo włóczyli się po polu jak potępione dusze. Co się z nami stało, gdzie podziała się reszta? Czy to już koniec mojej wyprawy? Bezowocnie szukałem wzrokiem jakiegoś znajomego punktu, spoglądając na twarze mijających mnie wojowników wdziałem jednak jedynie własne odbicie, zwątpienie i rezygnację. Na szarym tle chmur ledwie spostrzegłem czarny zbliżający się punkt. Mroczne stworzenie wylądowało niedaleko mnie ,za nim przyleciały następne. Wszystkie wystrojone w czarne pióra przyglądały się nam bacznie wydając równocześnie dziwaczne dźwięki z dziobów. Pierwszy raz widzę coś takiego. Ale czy to nie oznacza, że... To nie był mój dom choć wiele się od niego nie różnił. Nawet wzgórze po lewej wyglądało jak te z mojego…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych